Wszystko zaczyna się wystarczająco niewinnie. Miałem długi dzień. Idę prosto z pracy na lekcję tańca. Po drodze załatwiam kilka spraw, wracam do domu, biorę prysznic, rozmawiam z jednym z moich współlokatorów i jestem gotowa na chwilę dla siebie. Co zwykle oznacza obejrzenie odcinka serialu, w którym aktualnie się interesuję. Zasługuję na tę małą pobłażliwość, zanim zacznę wszystko od nowa jutro. Dobrze?
Problem polega na tym, że jeden odcinek nigdy nie jest końcem. Jeden odcinek zamienia się w dwa, a to w trzy. Cały czas wiem, że jeśli naprawdę chcę lepiej spać, powinienem zamknąć laptopa. Daję sobie zatem termin: do północy odłożę go. Ale tak naprawdę nie czuję się już tak zmęczony - być może dlatego, że badania wykazały, że twój telefon, tablet lub wyświetlacz komputera może tłumić melatoninę, hormon, który pomaga regulować sen - i nie jest to rażąco późno. Aż nagle tak jest.
Ale nawet wtedy nie zawsze nazywam to nocą. Mój argument się zmienia. Mówię sobie, że i tak jest już tak późno i jutro będę zmęczony bez względu na wszystko, więc jaka jest różnica? Gdybym tylko był przekonujący w innych scenariuszach, tak jak ja, uzasadniając sobie jeszcze jeden odcinek.
Do tej pory mam świadomość, że taka jest moja tendencja. Czasami jednak udaje mi się przekonać, że ponieważ jestem świadomy tego zachowania, będę w stanie temu przeciwdziałać, nie ma problemu. I tak, czasami ograniczam się. Ale o wiele częściej wpadam w ten sam stary wzór. Oglądanie jest tak łatwe - dosłownie nie musisz nawet klikać niczego na większości platform streamingowych. Poczekaj kilka sekund, a automatycznie załaduje następny odcinek.
W tej chwili jest świetnie; Dowiem się, co będzie dalej! Ale następnego dnia oczywiście jestem zmęczona pracą. Czuję, jak mój poziom energii maleje, gdy mam przeszukiwać listę rzeczy do zrobienia. Zadania trwają dłużej i sprawdzanych jest mniej pól.
Zdecydowałem więc, że po prostu nie mogę oglądać Netflix (ani Hulu, Amazon, ani niczego innego) tuż przed snem w ciągu tygodnia. Na miłość jutro. To nie znaczy, że nigdy nie nadążam za ostatnim odcinkiem bieżącego programu. Ale specjalnie wybiorę coś, w którym jest tylko jeden nowy odcinek, który mogę obejrzeć. I zrobię to wcześniej wieczorem.
Kiedy przyjdzie czas na uspokojenie, wybiorę zamiast tego książkę, którą czytam. I chociaż absolutnie uwielbiam czytać - a jako dziecko zdecydowanie nie spałbym zbyt późno na kolejny rozdział lub pięć - odkryłem, że jestem o wiele bardziej racjonalny i odpowiedzialny, gdy trzymam papier, a nie patrzę na ekran. W końcu podejmuję lepsze decyzje dla siebie.
Zgaduję, że nie tylko ja tu walczę. Jeśli ta sekwencja wydarzeń brzmi znajomo, spróbuj zanurzyć się w książce. Nie wiesz, co przeczytać? Wypróbuj jedną z tych sugestii Billa Gatesa, klasyczną książkę o karierze lub jedną z tych książek, które zmieniły życie CEO.
Jeśli jesteś tak przyzwyczajony do włączania telewizora lub korzystania z transmisji strumieniowej po powrocie do domu, że nie wiedziałbyś nawet, co jeszcze zrobić, aby uniknąć tych ekranów (i potrzebujesz innych opcji oprócz tych książek), spróbuj pisać, tworzenie listy, medytowanie lub inne działanie z tej listy.
I sprawdź te wskazówki, jak lepiej spać w nocy.
Co najważniejsze, bądź ze sobą szczery. Jeśli wiesz, że jeden odcinek nieuchronnie zmieni się w maraton, w ogóle nie idź tą drogą. Zachowaj obżarstwo na weekend.




