Gdy piszę ten artykuł, w czwartek jest 21:30.
Włożyłem już dzisiaj co najmniej 11 godzin pracy i - szczerze mówiąc - nadal mam wrażenie, że idę dość silny. Mam kolejny pełny dzień w harmonogramie na jutro i prawdopodobnie spędzę kilka godzin pracując w weekend.
Czy ta myśl mnie przeraża? Nie. Wręcz przeciwnie.
W ciągu przeciętnego tygodnia spędzam około 60 godzin zaparkowanych przed komputerem. Tak, jest dłuższy niż tradycyjny tydzień roboczy, ale tak naprawdę nie mam nic przeciwko.
To prawda, że jako pierwszy przyznam, że moja sytuacja różni się nieco od kogoś, kto pracuje w biurze. Jestem freelancerem, co oznacza, że - oprócz wypełnienia całego kliszu „praca w mojej piżamie” - mogę również ustalać własne godziny, wybierać projekty, nad którymi chciałbym pracować, a czasami nawet mieć tandetne dni telewizja gra w tle. To nie to samo, co otoczenie przez rozmawiających współpracowników i szefa oddychającego po mojej szyi - rozumiem. (I jako pierwszy powiem, że może czułbym się trochę inaczej w związku z moim wymagającym harmonogramem, gdybym był w takim scenariuszu.)
Jednak teraz kocham to, co robię, co oznacza, że spędzam dużo czasu, no cóż, robiąc to. Powiedziałem wcześniej, że pasjonowanie się moją pracą nie oznacza, że myślę, że każdy dzień to spacer w parku, ale pomaga uczynić te długie godziny o wiele bardziej znośnymi - a czasem nawet przyjemnymi.
Ponieważ jednak zarabiam na życie pisząc i czytając mnóstwo porad dotyczących kariery, stale otaczają mnie rekomendacje, porady i frazy, które wyglądają mniej więcej tak (hej, nawet niektóre z nich napisałem ):
Słuchaj, rozumiem to - ta rada pochodzi z dobrego miejsca. Nigdy nie chcę być tym, który popiera pozwolenie, aby twoja praca pochłonęła twoje życie, i zdecydowanie nie chcę wychwalać, że jesteś pracoholikiem. Czuję jednak potrzebę wstawania i mówienia dla tych z nas, którzy pracują nad tym, co inni mogą uważać za „szalone godziny”. Ponieważ oglądanie tych wskazówek w kółko sprawia, że czuję się winny, gdy patrzę na siebie tydzień i przekonaj się, że większość mojego czasu spędziłem na pracy. I to nie jest dla mnie sprawiedliwe!
Nie zrozum mnie źle: uważam, że równowaga między życiem zawodowym a prywatnym jest ważna. Ale, podobnie jak reszta kariery, to, co uważasz za odpowiednią równowagę, jest sprawą osobistą. A jeśli chcę, abyś zdał sobie z tego sprawę, to: Zadaniem nikogo innego nie jest dyktowanie, jak powinna wyglądać idea szczęścia zawodowego innej osoby. Jeśli Twój aktualny harmonogram naprawdę Cię spełnia, to kto może powiedzieć Ci coś innego?
Jeśli chodzi o nasze życie zawodowe, widzę, że ta sama zasada pojawia się od nowa - idea życia według standardów i oczekiwań innych osób niż własnych indywidualnych ideałów. Powinieneś być na tej ścieżce kariery, albo robisz to wszystko źle. Powinieneś to zrobić przed pójściem do biura każdego ranka, w przeciwnym razie twój dzień będzie miał kiepski początek. Powinieneś chcieć gonić za promocją po awansie i wspiąć się na przysłowiową drabinę, bo inaczej nigdzie się nie wybierasz.
Ale kiedy wszystko się ugotuje, tak naprawdę wszyscy pragniemy po prostu pracy, która nas uszczęśliwia. I w końcu kluczem do odkrycia jest znajomość siebie, a następnie wykorzystanie tej wiedzy do zbudowania kariery i życia, które chcesz - niezależnie od tego, czy pasuje to do standardowej porady, do której przywykłeś słyszeć, czy nie. Ponieważ pod koniec dnia nikt cię nie zna tak, jak ty.




