Pięć lat temu spędzałem wakacje na Martha's Vineyard, wyspie u wybrzeży Cape Cod w stanie Massachusetts, kiedy zdałem sobie sprawę, że nie mam kremu przeciwsłonecznego.
Moje kohorty na plaży - trzy inne kobiety - były niechętne SPF i zdecydowane wrócić do domu ze złotymi opaleniznami, więc wybaczyłem sobie i udałem się do najbliższej apteki.
Wrzuciłem do koszyka butelkę Coppertone, butelkę Eviana i kilka magazynów o modzie. Suma wyniosła prawie 20 USD. Przesunąłem swoją kartę debetową. „Czy możesz to jeszcze raz przesunąć?” Zapytał kasjer. Po drugim przesunięciu zapytała, czy mam inną kartę do użycia.
„Dlaczego?” Zapytałem. "Czy coś jest nie tak?"
„Mówi, że Twoja karta została odrzucona” - powiedziała. „Ale może coś jest nie tak z samą kartą?”
„Och, prawdopodobnie” - odpowiedziałem, gdy pośpiesznie wyciągnąłem platynową kartę American Express na pokrycie szkód. Opłata została zatwierdzona i zamiast wrócić na plażę, poszedłem do najbliższego bankomatu, gdzie dowiedziałem się, że dostępne saldo na moim rachunku czekowym wynosi dwa centy, a moje obecne saldo, w tym opłatę za przekroczenie salda debetowego i kolację na wieczór poprzedniej nocy, było ujemne 40 USD.
Byłem na wyspie od trzech dni. Nadal miałam cztery. I nie miałem absolutnie żadnej gotówki do czasu mojej następnej bezpośredniej wpłaty, zaplanowanej na koniec następnego tygodnia.
Uśmiechnąłem się na twarz, gdy wróciłem do klanu, zdeterminowany, aby uczynić resztę moich wakacji tak przyjemnymi, jak to możliwe, podczas gdy mój brudny sekret płonął z głębi. I musiałem winić tylko siebie. Kiedy otrzymałem zaproszenie do przyłączenia się do domu w styczniu, skorzystałem z okazji, ignorując fakt, że żyłem od wypłaty do wypłaty i ledwo mogłem zapłacić czynsz na czas, nie mówiąc już o zakupie innego miejsca zostać.
Ale czułem się, jakbym „zasłużył” na wakacje: sama myśl o powrocie do miasta, podczas gdy moi znajomi, którzy bawili się na plaży, wywołała moją FOMO lub strach przed utratą, obezwładniając logikę, którą powinienem po prostu mieć powiedział: „Nie, dziękuję”.
Jak strach przed zaginięciem może cię zranić
Według Marty Beck, trenerki życia, autorki, socjologa i felietonisty magazynu O, The Oprah Magazine , FOMO to zjawisko XXI wieku wywołane (i ukute) przez entuzjastów mediów społecznościowych, które utrzymuje swoje ofiary w ciągłym strachu, że nie tylko czy trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie tego statusu, ale tam czeka na nas wielka, stara impreza, a jeśli nie ma nas na liście VIP - cóż, kim jesteśmy?
Niektórzy twierdzą, że FOMO ma rozmiary zbliżone do epidemii: w ankiecie Mashable wykazał, że do 56% użytkowników mediów społecznościowych cierpi na syndrom, pobudzony ciągłymi zameldowaniami, polubieniami, tweetami i innymi wizjami blokującymi nasze prywatne kanały.
FOMO może również wywołać żniwo emocjonalne, wywołując lęk, depresję i ostre zapalenie porównawcze. Ten ostatni czynnik może siać spustoszenie w naszych finansach, gdy staramy się nadążyć za milionem wyimaginowanych stylów życia, ignorując nasze własne ostateczne wyniki.
W szczególności nierówność dochodów jest jednym z czynników, który może aktywować twoją FOMO: Kiedy mieszkasz w dużym mieście, takim jak Boston, nierzadko są znajomi, których dochody są bardzo różne. Niektórzy z moich znajomych łączą serię wypłat z różnych prac nieparzystych, aby wspierać twórcze dążenia, podczas gdy inni zarabiają dobrze na sześciu liczbach w sektorze bankowym. Ostatecznie nasze wspólne interesy, a nie nawiasy podatkowe, są naszym klejem.
Jednak ten klej jest często podsycany przez kosztowną sobotnią noc lub, w przypadku mojej wycieczki po wyspie, tydzień spędzania czasu nad margaritami. To kiedy zaproszenia pojawiają się w tym FOMO lub strach przed ich przegapieniem może się rozpocząć.
Skąd pochodzi FOMO
„Myślę, że FOMO jest symptomatyczny wśród naszego pokolenia Millennial”, mówi Christopher Ranjitkar, kierownik ds. Komunikacji korporacyjnej w regionie Greater Boston. „Cały czas jesteśmy połączeni - szczególnie za pośrednictwem mediów społecznościowych - a to z kolei stworzyło paradygmat strachu, w którym jeśli nie jesteśmy pierwszymi, którzy odpowiedzą na post na Facebooku lub grupową wiadomość tekstową, odczuwamy niepokój”.
Dzięki takim serwisom jak Facebook, Foursquare i Instagram FOMO tworzy gigantyczny kij pomiarowy, w którym nieustannie porównujemy nasze oczekiwania z resztą naszych 762 000 „przyjaciół”. Możesz sobie życzyć, abyś sprawdzał jednocześnie do tego baru na dachu chi-chi, publikując swoją pierwszą powieść (ściśnij!), rozkładając Brigitte-Bardot na sepijskiej plaży - i majsterkowicze paski w szufladzie na kredensie, a potem jakiś wirusowy pomysł rozprzestrzeniający się jak pożar.
I nagle zdecydowanie nie jest w porządku chłodzić obcasy na kanapie.
Problem w tym, że FOMO jest rodzajem nowoczesnego niepokoju. Coś w rodzaju szaleńczego wielozadaniowości, wymagającego wielu dźwięków, wściekłości i aktualizacji statusu, co, jak na ironię, może sprawić, że żyjemy mniej niż najlepsza wersja nas samych. „Stworzyliśmy w ten sposób iluzję, że możemy to wszystko zrobić bez rozciągania się do granic możliwości” - mówi Ranjitkar. „Rzeczywistość jest taka, że kiedy uderza nas FOMO, brakuje nam szczególnej uwagi.”
Gdyby motto FOMO brzmiało: „Gdzieś, ktoś fajniejszy od ciebie też robi coś, czym powinieneś być.
Jak w końcu dostałem moją w ryzach
Pomimo przyzwoitego dochodu jako menedżer ds. Marketingu w firmie konsultingowej w zakresie zarządzania i, w przeważającej części, utrzymywania niskich kosztów (miałem kredyty studenckie i płatność za samochód na każdy miesiąc, ale na szczęście nigdy nie popadłem w plagę kredytu dług karty), widziałem, jak moje wypłaty znikały z powodu drobnych ekstrawagancji, które szybko się sumowały - noce pełne szampana w mieście, nowe stroje z butików projektantów, podróż do winnicy - której po prostu nie mogłem się oprzeć. Jasne, zapłaciłem za te rzeczy gotówką - ale gdzie był mój fundusz ratunkowy? (Och, właśnie tak: nie miałem!)
Jak na ironię, to kiedy recesja uderzyła w 2009 roku i zostałem zwolniony, zmuszony byłem ograniczyć życie towarzyskie. Ustaliłem priorytety, takie jak odpowiedni sen (co wcześniej rekompensowałem za tankowanie 4 latte), zakupy konsygnacyjne i, tak, utworzenie funduszu ratunkowego, nawet z dochodem, który był ułamkiem tego, co wcześniej zarabiałem .
Znalazłem też nowe uznanie dla czasu „ja”, decydując się na trawiaste miejsca w publicznym parku (za darmo!), Kiedy potrzebowałem uciec, i z pomocą mojego terapeuty zyskałem dyscyplinę, której potrzebowałem, aby przestać porównywać moje życie dla moich przyjaciół'. Na początku nie było to łatwe, zwłaszcza gdy Facebook zaprosił mnie do sprawdzenia, kto może spędzać miło czas lepiej niż ja, ale z czasem nauczyłem się znajdować w sobie zadowolenie, aw krótkich chwilach, których wcześniej szukałem szczęście gdzie indziej.
Dzisiaj, w wieku 31 lat, mój świat wygląda zupełnie inaczej niż w tamtym lecie w winnicy. Na początek zgodziłem się, że są chwile, kiedy nie będę w stanie dołączyć się do planów, które realizują niektórzy z moich bardziej finansowo pokrewnych przyjaciół, i zamiast tego skupiam się na działaniach, które będą mnie napędzać psychicznie i duchowo, jak podejmowanie korzyść z dni wolnych w muzeach Bostonu i wolontariatu w schronisku dla kobiet.
Nadal mam ten AmEx - teraz w postaci podstawowej karty nagród, która pomaga utrzymać dobrą zdolność kredytową - i zanim zdecyduję się na coś, czy to parę butów czy randkę na lunch, oceniam, w jaki sposób przyniesie mi to korzyść nie tylko w tej chwili, ale poza nią. (Czy buty są dobrze wykonane? Jak długo je noszę i gdzie? Czy zamiast tego na lunch mogłaby być randka z kawą?)
Nie mam zamiaru porzucać mediów społecznościowych, ale zamiast czuć się mniej niż podczas przeglądania albumów ślubnych, jestem wdzięczny za wszystko, co mam - co najważniejsze, wolną wolę, która pozwala mi spędzić najwyższy luksus, wolny czas, jak i gdzie wybiorę.




