Od początku mojej kariery bałem się wystąpień publicznych. Wielokrotnie odmawiałem okazji do mówienia przed grupami. W jednym z takich przypadków miałem okazję wyemitować galę zbierania funduszy, przedstawiając jednego z moich ulubionych lokalnych muzyków i prowadząc publiczność odnoszących sukcesy i wpływowych ludzi przez cały wieczór, ale zamiast skakać z okazji, odmówiłem i zabrałem moją siedzenie z tyłu pokoju. Stwarzałbym wymówkę, zwykle coś w stylu: „Nie ma sensu rozmawiać, publiczność mnie nie zna” i znaleźć kogoś innego, kto mógłby stanąć na moim miejscu.
W każdej sytuacji, gdy miałem okazję zabrać głos, mówiłem sobie: „Nie, nie mogę, jestem okropny w wystąpieniach publicznych”. Przepuściłbym okazję, a potem biłem się za to, że nie być wystarczająco odważnym lub zdolnym do podjęcia wyzwania. To stał się samospełniający się cykl, z którego nie mogłem się wydostać.
W pierwszej pracy po studiach pracowałem w znanej firmie, która prowadziła wycieczki rowerowe. To był wspaniały koncert, a uczestnicy wydarzenia byli niesamowici i odnosili sukcesy. Było dwa tysiące niesamowitych ludzi, z którymi można się spotkać, nawiązać kontakt i nawiązać kontakty.
Podczas tygodniowych wycieczek korzystałem z okazji, aby wchodzić w interakcje z tymi ludźmi jeden na jednego, ale kiedy zaoferowano mi możliwość przemówienia do całej grupy i połączenia się na większą skalę, gdzie mogłem się poznać i być traktowanym poważnie jako ważny uczestnik sukces imprezy, odmówiłem. Zamiast tego skierowałem zaproszenie do mojego szefa. Była bardzo nagradzana za nowe możliwości pracy i konsultacje dzięki nawiązanym kontaktom.
W swojej karierze wykonywałem tę wersję wielokrotnie i nie ma wątpliwości, że pod wieloma względami ogranicza ona moją ścieżkę zawodową. To zachowanie nie tylko wpłynęło na moje decyzje podczas wystąpień publicznych, ale także na sposób, w jaki postrzegałem, do czego jestem zdolny, i stworzyło dla mnie pułap, który ograniczał moją pracę i relacje. Chciałem być liderem, ale nie do końca podjąłem wyzwania, które musi spełnić lider, aby odnieść sukces.
Potem nastąpiła zmiana. Zacząłem w 2015 roku od mantry „lepiej każdego dnia”. Wiedziałem, że aby zrealizować swoje marzenia o byciu wpływowym przywódcą, musiałem awansować. Ta mantra wymagała ode mnie zrobienia czegoś, co rzuciłoby mi wyzwanie i ulepszyło mnie każdego dnia. W tym samym czasie dołączyłem do nowej firmy. Ta rola dała mi szansę pełnienia funkcji przywódczej. Z powodu mojej mantry, kiedy zapytano mnie, czy dwa razy w tygodniu poprowadzę spotkania z rękami, musiałem powiedzieć „tak”. Tak więc, przerażony, zacząłem wstawać dwa razy w tygodniu, aby porozmawiać z grupą 50 osób. Było to w nieformalnej sytuacji, ale było to znacznie bardziej stresujące, ponieważ wymagało improwizacji.
Zacząłem dostrzegać, kiedy coraz lepiej zapoznałem się z tłumem, że moje braki nie dotyczyły moich umiejętności ani inteligencji; raczej byli w moim postrzeganiu siebie. Im bardziej uczestniczyłem w samoocenie i krytykowałem siebie, tym bardziej niepewne było moje myślenie i artykułowanie myśli.
Kiedy stało się to dla mnie jasne, zacząłem dostrzegać ograniczające możliwości samooceny w moim codziennym życiu - w piśmie lub w umiejętności opisywania pomysłu członkowi zespołu. Im więcej samooceny zrobiłem, tym bardziej mój mózg się zablokował i tym mniej byłem skuteczny w komunikacji.
Gdy uświadomiłem sobie ten efekt, byłem w stanie go wyłączyć. Świadomie zamknąłem rozmowę w głowie, zanim zacząłem publicznie mówić, i zamiast mówić sobie, że nie jestem wystarczająco dobry lub że będę brzmiał głupio, spędziłem czas na przemyślaniu pomysłów i pasji, którymi chciałem się podzielić z publicznością. Za każdym razem, gdy jestem w stanie całkowicie odeprzeć negatywne myśli i wykazać pewność siebie, bez niszczącej samooceny, zaskakuję i robię wrażenie na tym, co mogę i co mogę osiągnąć.
Niedawno zacząłem tworzyć więcej okazji do publicznego przemawiania, aby ćwiczyć ten sposób myślenia. Teraz szukam tych sytuacji, a im więcej to robię, tym bardziej jestem pewny siebie i silniejsza moja obecność przed grupą.
Gdybym nauczył się tego na początku mojej kariery, mógłbym rozwijać się szybciej i pełniej w mojej karierze i życiu osobistym. Bez negatywnej samooceny wziąłbym większe ryzyko i postawiłbym się w trudniejszych sytuacjach, które otworzyłyby więcej wyższych stanowisk, wyższą pensję i bogatsze doświadczenia.
Aby w pełni żyć i zrealizować swój prawdziwy potencjał, rozważ to:
Po pierwsze, rób rzeczy, które przerażają cię często i całkowicie. Idź za wszystko. Jeśli ci się nie uda, to się nie udaje i uczysz się, a to jeden błąd, którego nie możesz ponawiać.
Po drugie, zamknij nieprzyjemne głosy w twojej głowie. Jeśli zastanawiasz się, czy poprosić o podwyżkę, pójść na promocję, zarządzać ludźmi, dzielić się swoją sztuką, zmieniać kariery, zakładać własny biznes, zrób to. Poznaj swoją wartość i pozwól blaskowi zabłysnąć. Masz pełne prawo do pełnego wykorzystania swojego potencjału. Gwarantuję, że zaskoczy Cię to, do czego jesteś zdolny.




