Kilka miesięcy temu mój przełożony zalecił przeprowadzenie konkretnego testu certyfikacyjnego. Pomyślała, że będzie to świetny cel rozwoju zawodowego. Chociaż nie byłam zbyt pewna co do tego pomysłu, uśmiechnęłam się i skinęłam głową. Tak się dzieje, gdy nie czujesz się zbyt dobrze, mówiąc wprost „nie”.
Ale to nie była świetna decyzja. Pomiędzy tym a następnym spotkaniem pozwoliłem sobie na zbyt dużo pracy.
Widzisz, nie było to coś, co szczególnie chciałem zrobić, ani nie czułem, że było to w 100% konieczne dla mojej kariery (przynajmniej jeszcze nie). Jasne, fajnie byłoby mieć jeszcze kilka liter za moim nazwiskiem, ale test kosztuje kilkaset dolarów i musiałbym przelewać pieniądze. Miesiące nauki i spora część mojej wypłaty za coś, co nie było dla mnie priorytetem? Nie. Nie, dziękuję.
Następne kilka dni spędziłem w milczeniu. Ilekroć mój umysł był bezczynny - myjąc zęby, jeżdżąc na rowerze lub siedząc w autobusie - miałem w głowie całe rozmowy na ten temat.
Czy naprawdę powinienem zapłacić za coś, czego ona ode mnie wymaga? Czy nie powinienem otrzymać za to zwrotu kosztów? Dlaczego nawet zostałem zatrudniony, jeśli było to potrzebne, a ja go nie miałem? Czy nie jest źle oceniać moje wyniki w odniesieniu do czegoś, za co muszę płacić?
Moje serce biło szybciej, moja klatka piersiowa zacisnęła się, a szczęka zacisnęła się, gdy przygotowywałem swoją stronę sporu. Przygotowywałem się do debaty.
Poruszałem to na naszym następnym spotkaniu. Byłem tak zdenerwowany, spodziewałem się konfrontacji, spodziewałem się gwałtownej obrony, że faktycznie zrobiłem pozę mocy, zanim wszedłem do jej biura. A wiesz co się stało?
Po tym, jak wypowiedziałem osiem prostych słów - „Nie jestem pewien, czy chcę to zrobić” - natychmiast zapewniła mnie, że to tylko sugestia, a nie mandat. „Nie, nie”, powiedziała. „Nie musisz tego robić. Chciałem po prostu rzucić to na siebie jako krok, który możesz zrobić w przyszłości. To absolutnie nie jest wymagane. ” Boże, pomyśl o całym tym czasie, który zmarnowałem, przewidując każdą możliwą rozmowę i przygotowując swoje powroty. Mógłbym wykorzystać ten czas na wiele innych przydatnych działań (takich jak oczywiście nadrobienie zaległości w regułach Vanderpump ).
Tego rodzaju rzeczy - zmienianie sytuacji w coś, czym naprawdę nie jest, coś większego niż to musi być - zdarza mi się dość często. Mój partner często mówi mi, że dzwonię do straży pożarnej, zanim jeszcze pojawi się dym. (Traktuję lekcje Smokey the Bear poważnie, dobrze?)
Brené Brown, autor Rising Strong: The Reckoning. Rumble. Rewolucja. mówi, że robimy to dlatego, że „niepewność sprawia, że czujemy się wrażliwi, dlatego staramy się uciec przed nią w każdy możliwy sposób. Czasami nawet godzimy się na dezinformację lub złe wieści z powodu niewiedzy. ”
Innymi słowy, chcemy mieć pewność co do rzeczy - chcemy, aby były napisane w kamieniu - i dlatego zastępujemy nieznane danymi, które mogą być nieprawdziwe tylko dlatego, że sprawiają, że czujemy się lepiej niż nie wiedząc.
W mojej historii nie byłem pewien, czy naprawdę muszę zdobyć ten certyfikat. Zamiast zapytać jedyną osobę, która mogłaby udzielić mi poprawnej odpowiedzi (mój szef), zdecydowałem się wypełnić puste pola. I to, co w nich włożyłem, było błędne. Przekształciłem jej radę w „Musisz to zrobić. Żadnych jeśli, i albo ale."
Chodzi o to, że nasze życie nie jest tak proste jak książka Mad Libs. Nie możemy wstawiać losowych słów, a następnie przewracać strony i zapominać o tym. Musimy raczej żyć z historią, którą właśnie wymyśliliśmy, co często jest nieprawdziwe.
W Rising Strong Brown wyjaśnia, że „wymyślamy ukryte historie, które mówią nam, kto jest przeciwko nam, a kto z nami” jako mechanizm obronny. Lubimy być przygotowani i przygotowujemy się na najgorsze. Niechęć do dwuznaczności powoduje, że tworzymy te „samoobrony narracji”, które mogą „ostatecznie zniekształcić to, kim jesteśmy i jak się odnosimy do siebie”.
Nie jest to zdrowe dla żadnej części twojego życia, a w pracy może powodować nieprzyjemne środowisko. Gdybym w końcu nie rozwiązał tego problemu ze swoim przełożonym, prawdopodobnie nadal żywiłbym urazę do tej sytuacji, co prawdopodobnie przerodziłoby się w urazę do niej. Prawdopodobnie byłbym szorstki, zgorzkniały i nieelastyczny. To nie jest ani zabawne, ani uczciwe, ani nie wpływa w żaden sposób na produktywność i współpracę.
Jestem wdzięczny, że wyszedłem z nią czysty, ale żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Ponieważ przez krótki czas moja samoobronna narracja krążyła mi po głowie, była naprawdę, naprawdę, nieprzyjemna. I rozpraszające.
Jaki jest morał tej historii? Jeśli jest coś, czego nie jesteś pewien, zapytaj o to. Jeśli potrzebujesz informacji, poproś o nie. Jeśli brakuje fragmentów układanki, a ich nie masz, nie wkładaj do niej różnych kawałków tektury i nazywaj to dniem. I dopóki twoje puste pola nie zostaną wypełnione, zajmuj się tylko faktami.




