Często słyszysz o korzyściach płynących z mentoringu, szczególnie jeśli chodzi o twoją karierę. I nie bez powodu. Myślę, że posiadanie zasobów, na których możesz polegać, gdy potrzebujesz małego kierunku lub dobrego, staromodnego wzmocnienia zaufania, może być świetną rzeczą.
Jednak czas spowiedzi: Nigdy nie miałem własnego „oficjalnego” mentora. Zgadza się - głosię wartość posiadania jednego przez cały dzień. Ale to jest coś, czego nigdy tak naprawdę nie praktykowałem.
Przez długi czas czułem, że coś mi umknęło - tak jakby robiłem całą tę „karierę”, ponieważ nie miałem własnego pana Miyagi, który oferowałby mi wnikliwe wskazówki i weryfikację każda decyzja związana z pracą. „Pewnego dnia” - pomyślałem - „w końcu stanę na drodze z tą jedną znającą się na rzeczy osobą, a cała reszta mojej tożsamości zawodowej znajdzie się na swoim miejscu”.
Ale potem zrozumiałem coś ważnego: nie chcę tego. W rzeczywistości nawet nie sądzę, żebym go potrzebował . Wybacz mi moje bezwstydne chwalenie się, ale udało mi się zbudować całkiem przyzwoitą karierę bez tego wszechwiedzącego umysłu, który torowałby mi drogę.
To nie znaczy, że nie potrzebuję od czasu do czasu krótkiej porady i zachęty (w końcu jestem tylko człowiekiem). Ale nauczyłem się, że nie potrzebuję guru na piedestale, aby to uzyskać. Znalazłem kilka różnych taktyk i strategii, które pomagają mi iść naprzód, nie pokładając całej wiary w jednej konkretnej osobie. Oto, w jaki sposób udało mi się dobrze prosperować - bez tej wyjątkowej osoby, która by mi pomogła.
1. Zbudowałem sieć zasobów
Jak powiedziałem, tylko dlatego, że sam nie chcę mentora , nie oznacza, że nigdy nie potrzebuję żadnej porady ani instrukcji. Jest wiele razy (więcej, niż chciałbym przyznać, w rzeczywistości), kiedy chcę po prostu porozmawiać o moich problemach zawodowych lub decyzjach z kimś innym.
Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że nie ma jednej osoby, która mogłaby mi pomóc z każdą przeszkodą, jaką napotkałem. Wszyscy jesteśmy różni, z różnymi zestawami umiejętności i doświadczeniami. I tylko patrzenie na jedną konkretną osobę za każdym razem, gdy potrzebowałem pomocy, tylko mnie ograniczało i frustrowało - i prawdopodobnie także mojego mentora.
Zamiast więc wybrać jedną osobę, która będzie moim przewodnikiem kariery i zastanowić się nad moimi zmianami kariery, skorzystałem z mojej sieci, aby zbudować własną sieć, którą nazywam „mini mentorami”. w jednej z moich stron internetowych nawiązuję kontakt z moim starym przyjacielem z liceum, który teraz pracuje jako programista. Jeśli potrzebuję porady na piśmie lub wskazówek dotyczących radzenia sobie z trudnym klientem, nauczyłem się polegać na innych pisarzach i redaktorach - takich jak mój zespół współpracowników w Muse. Jeśli czuję się całkowicie zniechęcony i zniechęcony? Spójrzmy prawdzie w oczy - dzwonię do mamy.
Ta zróżnicowana wiedza i doświadczenie były dla mnie bardzo pomocne i po prostu nie jestem pewien, czy mógłbym je zdobyć z pomocą tylko jednej osoby. Nikt nie może wiedzieć absolutnie wszystkiego .
2. Byłem proaktywny
Oto jedna wielka korzyść, którą wiem, że mentorzy zapewniają: Pomagają popchnąć cię we właściwym kierunku. Nawet jeśli coś Cię przeraża, zazwyczaj mogą zachęcić cię - i ostatecznie - do popchnięcia - i tak musisz to zrobić. Jednak ważne jest, aby zdawać sobie sprawę, że twój doradca może naprawdę tylko popchnąć cię do tej pory. Ostatecznie to od Ciebie zależy, czy ktoś Cię do tego zachęci, czy nie.
Nie trzeba dodawać, że nauczyłem się, jak ważne jest chwytanie byka za rogi i bycie proaktywnym w mojej własnej karierze. Brałem udział w kursach online, aby uzupełnić brakujące umiejętności. Czytałem książki i artykuły online, aby poszerzyć swoją wiedzę na określone tematy. Organizowałem spotkania z wpływowymi osobami w mojej karierze zawodowej. Ścigałem podwyżki i promocje. Rzuciłem tradycyjną pracę od 9 do 5 bez planu tworzenia kopii zapasowych.
To wszystko, co mentor prawdopodobnie skłoniłby mnie do zrobienia. I, co prawda, te szturchnięcia i słowa afirmacji byłyby czasem mile widziane. Liczyłem jednak na siebie, by ustalić, co było wystarczająco ważne do osiągnięcia - zamiast patrzeć na kogoś innego, kto powiedziałby mi, który kawałek szachu powinien przejść dalej. Ta samowystarczalność była przerażająca przez większość czasu i zainspirowała absurdalną ilość gryzienia paznokci. Ale dzięki temu jestem bardziej pewny swojej pracy, moich możliwości i moich decyzji.
3. Zaufałem mojemu jelitowi
Jestem kimś, kto ma tendencję do szukania potwierdzenia, że robię wszystko dobrze. Nawet jeśli jest to małe zadanie lub zupełnie drobny szczegół, rozkwitam na weryfikacjach „Tak, masz!”.
Z tego właśnie powodu wiem, że posiadanie jednego konkretnego mentora byłoby dla mnie złą rzeczą. Jestem wystarczająco świadomy, aby wiedzieć, że chciałbym, aby ta osoba poświadczyła swoją aprobatę przy każdej podejmowanej przeze mnie decyzji. Bez tego czułbym się niepewnie i niepewnie. I mój hipotetyczny doradca prawdopodobnie zmęczyłby się moimi nieustannymi prośbami o zgodę. W końcu istnieje duża różnica między prowadzeniem a trzymaniem za rękę.
Nawet jeśli masz mentora, którego uwielbiasz i podziwiasz, ważne jest, abyś rozpoznał, że on lub ona nie ma kryształowej kuli. Być może był już w twojej dokładnej sytuacji, ale wciąż nie ma gwarancji, że twoja ścieżka dokładnie odzwierciedla jego. Będziesz miał własne, indywidualne doświadczenie - nawet jeśli wykonasz każdy krok, który dla ciebie nakreśli.
Więc zamiast patrzeć na jedną osobę, która przedstawiłaby mi, jak mogą się potoczyć sprawy, nauczyłem się ufać własnym przeczuciom przy podejmowaniu decyzji zawodowych. Twoja intuicja i sumienie istnieją z jakiegoś powodu. Jeśli poczujesz, że motyle w twoim żołądku mówią, że coś jest nie tak, to od ciebie zależy, czy zaufasz swojemu instynktowi - niezależnie od tego, co ktoś o tym powie. Nauka polegania na własnej intuicji ogromnie pomogła mi w całej mojej karierze i jest to cecha, którą bez wątpienia zmiażdżyłbym i stłumiłbym mając mentora.
Nie będę twierdził, że mentoring ma wiele zalet. A jeśli jesteś kimś, kto potrzebuje i chce zaufanego doradcy w swojej karierze, to więcej mocy dla Ciebie!
Ale jeśli jesteś kimś takim jak ja, który nigdy nie odczuwał chęci spojrzenia na tego jednego eksperta, który da ci szansę na podjęcie każdej decyzji związanej z karierą? Cóż, nie zginaj się i nie daj się nabrać na myśl, że masz mało. Nie ma żadnej instrukcji, która stanowiłaby, że absolutnie jej potrzebujesz , aby osiągnąć sukces. Zabierz to ode mnie - nadal możesz sobie poradzić bez „oficjalnego” mentora w swoim kącie.
Czy masz jedną osobę, na którą patrzysz, kiedy potrzebujesz małego przewodnictwa? Czy jesteś podobny do mnie i unikasz polegania na jednej konkretnej osobie? Daj mi znać na Twitterze!




