Jestem pewien, że większość ludzi żywo pamięta frustrację związaną z rozpoczęciem poszukiwania pracy. A jeśli nie mogą, to prawdopodobnie dlatego, że blokują złe wspomnienia i decydują się przejść dalej.
Rozumiem. Pierwszą prawdziwą pracę rozpocząłem w młodym roku studiów (nie liczę jednej pracy detalicznej, o którą się ubiegałem w szkole średniej i dostałem ten sam tydzień - to po prostu zbyt łatwe). Studiowałem za granicą w Londynie, gdzie pięciogodzinna różnica czasu i 30-minutowy maksymalny plan połączeń sprawiły, że wysyłanie zgłoszeń i przeprowadzanie wywiadów było koszmarem. Pomiędzy pisaniem listów motywacyjnych, łączeniem się przez e-mail, Skype i telefonem z kimkolwiek w mojej sieci, a odrabianiem pracy domowej (nie wierz w to, co ludzie mówią o studiowaniu za granicą - wciąż miałem dużo pracy), ciągnąłem mnóstwo późne noce. Bez powodzenia.
Jasne, przeprowadziłem kilka wywiadów, a nawet dotarłem do ostatniej rundy pary. Ale zawsze wracali jako odrzucenie.
Byłem wyczerpany. Dużo płakałem. Zastanawiałem się, co robiłem źle. Potem zacząłem obwiniać firmy, że nie dostrzegły mojego potencjału. Mówiąc wprost, minęło kilka trudnych miesięcy.
Podczas poszukiwań natknąłem się na otwór w Muse (zobacz, dokąd z tym zmierzam?). Staż redakcyjny nad prawdziwymi treściami wysokiej jakości. To był w zasadzie mój wymarzony koncert - właściwie napisanie i opublikowanie mojego nazwiska, w przeciwieństwie do przynoszenia kawy dla dorosłych pisarzy w celu wznowienia pracy. Przeszedłem przez kilka łańcuchów e-mail, trzy wywiady i jedno zadanie pisemne. Pomyślałem, że może to może być to.
Spoiler: Nie dostałem stażu (tylko poczekaj, dostanę się do niego). Więc ciągle aplikowałem do innych firm. Po miesiącu spędzonym w domu pomyślałem, że czas już iść, więc spakowałem bardzo dużą walizkę, wskoczyłem do samolotu do DC i osobiście zacząłem pracę w sieci. Odwiedziłem biura, rozdając swoje CV, uczestniczyłem w wydarzeniach i nadal składałem podanie online. Minęło dużo czasu, zanim w czerwcu znalazłem dwie bezpłatne, niepełne etaty, które spełniły moje wymagania (coś związanego z pisaniem i to wszystko). Słyszalne westchnienie.
Przewiń do sierpnia. Jest ostatni rok i muszę zacząć od nowa poszukiwania jesiennego stażu. Zabawa, prawda?
Właściwie odpowiedź brzmiała „tak”, ponieważ zaryzykowałem i ponownie zgłosiłem się do Muse. I tym razem wylądowałem na koncercie.
OK, cofnijmy się. Jak udało mi się to zrobić? Z jednym dziewięcio zdaniowym e-mailem Nie załączyłem nawet mojego CV. To prawda, już się zgłosiłem, więc oto pierwsza ważna lekcja: możesz złożyć wniosek ponownie.
W czerwcu tak bardzo chciałem tego stażu. Kto nie chciałby pracować dla firmy, która napisała „Bez dupków” jako jedno z jej wymagań dla kandydatów. Więc spróbowałem jeszcze raz i wysłałem do menedżera ds. Rekrutacji:
Kilka kluczowych rzeczy, na które natknąłem się w tym e-mailu, są kluczowe dla uzyskania drugiej szansy, bez względu na to, gdzie patrzysz i ile czasu minęło od ostatniego zgłoszenia.
Po pierwsze przypomniałem sobie naszą ostatnią rozmowę i to, co najbardziej podobało mi się w firmie. Gdybym zaczął od „Czy masz teraz jakieś staże?” Lub odbyłby się tymi samymi kanałami, co wcześniej, nie uznając, że mnie znają, być może nie spotkałbym się z pozytywną reakcją. Następnie zdałem sobie sprawę, że ostatnim razem nie miałem wystarczającego doświadczenia i udowodniłem, że tym razem moje letnie staże lepiej mnie do tego przygotowały. Wreszcie, krótko mówiąc, uprzejmy i otwarty na negocjacje. Równie łatwo mogłem otrzymać „nie”, ale nie zrobiłem tego. Szybko przeszedłem przez jeden udany roczny staż później i dostałem ofertę pracy w pełnym wymiarze godzin.
I to wszystko. Żadnej magicznej formuły, tajnego hacka ani wzmocnienia z połączenia wewnętrznego. Nie powiem ci, że poszukiwanie pracy jest tak proste jak jeden e-mail, ale powiem ci, że zdecydowanie nie powinieneś rezygnować ze swojej wymarzonej pracy, jeśli uważasz, że masz kwalifikacje. Gdybym to zrobił, nigdy nie skończyłbym na pisaniu tego dla ciebie.




