Skip to main content

Jak ładnie grać z bossem, którego nienawidzisz - muzą

rada dla ropucha - kuce z bronksu 12 (Czerwiec 2026)

rada dla ropucha - kuce z bronksu 12 (Czerwiec 2026)
Anonim

Jedną z najlepszych cech bycia dorosłym jest to, że w większości przypadków wybieramy naszych przyjaciół i unikamy wrogów. Jeśli natkniesz się na ludzi, z którymi nie grasz dobrze, po prostu unikaj ich, prawda?

Jasne, chyba że ktoś okaże się twoim szefem. Nie tylko nie możesz uniknąć tej osoby, ale musisz spróbować wywrzeć na niej wrażenie.

Nie trzeba dodawać, że jest to delikatne zadanie, ale obiecuję, że nie jest to niemożliwe (powinienem wiedzieć - miałem kilku szefów, którzy zdecydowanie nie byli moimi BFF za moich czasów). Oto jak udało mi się zachować rozsądek - i jak możesz.

Lekcja 1: Ugryź swój język

Przez większość czasu otwarta komunikacja i uczciwość to najlepsza polityka w relacjach w miejscu pracy. Ale kiedy masz szefa, którego nienawidzisz, zdecydowanie zalecam podejście bardziej zaciśnięte na ustach - w rzeczywistości trudno jest uznać go za „z szacunkiem nie zgadzającą się”, gdy gardzisz czyimś ruchem.

Nauczyłem się tego na własnej skórze z moim pierwszym okropnym szefem. Byłem starszym członkiem zespołu, a filozofią firmy było, że podczas gdy mój szef był technicznie odpowiedzialny, wszyscy byliśmy na tym samym poziomie - wiesz, stara mantra „jesteśmy płaską organizacją”.

Pewnego dnia wziąłem to sobie do serca i przemówiłem w myślach, kiedy mój szef był szczególnie, no cóż, apodyktyczny. Nie poszło dobrze. Wiedziałem, że mam kłopoty, kiedy zobaczyłem szok na jego twarzy - i kiedy wciągnął mnie do sali konferencyjnej i przypomniał mi, kto jest odpowiedzialny, czy jest to organizacja zorganizowana czy nie.

I wiesz co? Miał rację. Tak, był palantem, ale był także moim szefem, a pod koniec dnia to on decydował, czy będę kierował kolejnym dużym projektem, czy też dostanę premię, nad którą pracowałem tak trudno zarobić.

Innymi słowy, powinienem się mniej martwić o to, że uda mi się dotrzeć do sedna sprawy, a bardziej o to, że nie wkurzam osoby, która mogłaby zrobić (lub przerwać) moją karierę.

Nawet jeśli twój szef zachęca cię, byś zawsze mówił w myślach, zaufaj mi, istnieje linia, której prawdopodobnie nie należy przekraczać, szczególnie jeśli cokolwiek ci przychodzi na myśl, mówi szefowi, gdzie iść. To tak, jak nauczyły nas nasze matki: jeśli nie możesz powiedzieć czegoś miłego, nic nie mów.

Lekcja 2: Zdmuchnij parę

Trzymaj buzię na kłódkę, gdy naprawdę chcesz powiedzieć, że twój utwór może być męczący, i tak właśnie nauczyłem się drugiej lekcji radzenia sobie z bossem, którego gardziłem.

Zauważyłem to po codziennym wprowadzaniu lekcji nr 1 do pełnego obrotu. Zaczęłam zaciskać zęby w pracy, pić o wiele za dużo kawy i wyładowywać swoją frustrację na niewinnych kolegach, którzy mieli nieszczęście być na mojej drodze po szczególnie bolesnej gryzieniu języka z szefem.

Na szczęście - a może niestety - jeden z moich kolegów z drużyny był na tej samej łodzi, jeśli chodzi o jego relacje z naszym szefem, i dał mi dobrą radę po usłyszeniu, jak zgrzytam zębami po drugiej stronie pokoju. Od niechcenia podszedł do mojego biurka i zapytał, czy spróbowałem kickboxingu.

Nie zrobiłem tego, ale musiałem przyznać, że usunięcie całej tej stłumionej frustracji z worka treningowego, która nie obchodziło tego, co do niej powiedziałem (i zdecydowanie nie miałem nic do powiedzenia w mojej nadchodzącej recenzji), brzmiało naprawdę cholernie dobrze. Tego samego wieczoru zapisałem się na zajęcia i wow, co za różnica.

Przez około rok, dwa razy w tygodniu pozwalałem byłemu żołnierzowi Marine krzyczeć na mnie rozkazami, uderzając i wyrzucając światło dzienne z nieożywionych przedmiotów. Nie tylko osiągnąłem fantastyczną formę, ale każde spotkanie z moim szefem stawało się coraz mniej frustrujące. Jasne, wciąż musiałem zachować spokój w biurze, ale późniejszy opad był znacznie mniej wyraźny i trwał kilka minut, a nie godzin.

Jeśli musisz zmusić się do bycia miłym i trzymania języka przez osiem godzin dziennie, będziesz potrzebować ujścia, więc wybierz ćwiczenie - im więcej potu, tym lepiej - i zaangażuj się co najmniej kilka razy w ciągu tydzień. Przekonasz się, że gniew i frustracja po prostu rozpływają się po dobrym treningu, a twój szef nie będzie mądrzejszy.

Lekcja 3: Bądź dyplomatą

Jeśli masz szczęście, pierwsze dwie lekcje zapewnią ci większość czasu, ale czasami może zajść potrzeba skonfrontowania się z szefem. Zdarzyło mi się to często, ponieważ pracowałem w małym zespole i musiałem radzić sobie z moim okropnym menedżerem przez cały dzień, każdego dnia. Były tylko chwile, kiedy musiałam się z nim nie zgodzić, i szczerze mówiąc, ciężko było mi to zrobić bez zabrzmienia.

Wtedy nauczyłem się, jak być dyplomatą.

Mieliśmy telewizory w całym biurze i oglądaliśmy wiadomości przez cały dzień. Pewnego dnia było dwóch światowych liderów, którzy najwyraźniej się nie lubili, siedzieli razem, próbując dojść do porozumienia w sprawie wrażliwej, takiej jak pokój na świecie. Myślałem, hej, jeśli oni mogą to zrobić, może ja też. Tak więc, ilekroć mój szef zaczynał mnie przepychać, udawałem, że jestem ambasadorem i radzę sobie w trudnej sytuacji.

Nie podobała mi się sytuacja ani on, ale musiałem starannie dobierać słowa, jeśli chciałem przeżyć. Stało się dla mnie grą, która wkrótce odczuwała szczypanie w kontaktach z moim szefem.

Praca z ludźmi, których nie znosisz, jest niestety faktem. Ale mając kilka podstępnych sztuczek w rękawie, twój szef nigdy nie będzie wiedział, jak często myślałeś o plucie kawą; zamiast tego pozna cię jako szanowanego, dyplomatycznego profesjonalistę - takiego, który akurat zna się na boksie.