To był jeden z tych e-maili, które każą ci odejść:
Nadawca? Kobieta, której nigdy nie spotkałem. Jakoś znalazła drogę do mojej witryny - mojej strony kontaktowej - i do mojej skrzynki odbiorczej.
To był jej pierwszy e-mail do mnie. Ale nie pisała, żeby powiedzieć „cześć” i się przedstawić.
Nie. Chciała wiedzieć, czy wyświadczę jej ogromną przysługę:
Napisz jej osobisty list wprowadzający do redaktora dużej internetowej platformy z wiadomościami.
„Zauważyłam, że opublikowałeś tam kilka artykułów” - powiedziała. „Z przyjemnością przedstawiłbym edytorowi”.
Jej serce było we właściwym miejscu - chciała pisać, publikować i przenosić swoje pomysły na większą platformę.
Ale jej prośba była dość dziwna, ponieważ nic o niej nie wiedziałem. Nie mogłem zagwarantować jej jakości pracy ani profesjonalizmu jako pisarza. Nie mieliśmy wspólnych przyjaciół ani współpracowników. Z braku lepszego terminu była zupełnie obca.
Po przeżuwaniu go przez kilka chwil zdecydowałem, że odpowiedź brzmi „nie”.
Odpowiedziałem jej i powiedziałem: „Nie czuję się z tym dobrze”.
Nie było to zbyt trudne - ponieważ nie mieliśmy żadnego związku. Ale mówiąc „nie” koledze, bliskiemu przyjacielowi, a nawet „przyjacielowi internetowemu”?
To może być znacznie trudniejsze.
Następnym razem, gdy ktoś, kogo znasz, poprosi Cię o przysługę - wprowadzenie, darowiznę, propozycję pracy - że nie czujesz się dobrze, oto skrypt, który możesz wykonać:
Następnie zaoferuj alternatywną formę wsparcia. Coś, co możesz łatwo dać. Coś, co wydaje się odpowiednie i które nie budzi żadnych etycznych czerwonych flag.
Na przykład:
-
Jeśli pisarka prosi o osobiste wprowadzenie do znanego Ci redaktora, możesz podać jej link do postu na blogu, w jaki sposób nakłaniać redaktorów i pisać listy o gwiazdorskiej tonacji.
-
Jeśli przyjaciel prosi o osobiste wprowadzenie do dyrektora generalnego Twojej firmy, możesz skierować go na rozmowę z dyrektorem generalnym (aby mógł przeprowadzić badania przed napisaniem notatki) i, jeśli uzna to za stosowne, przekaż adres e-mail asystenta twojego CEO.
-
Jeśli kolega prosi cię o „powiedzenie dobrego słowa” swojemu szefowi, możesz zamiast tego zaoferować poufne porady. („Oto jedno, co mogę powiedzieć o moim szefie. Naprawdę podziwia ludzi, którzy.”)
To sekret stanowczego, ale łaskawego „nie”.
Zaoferuj niewielką dawkę wsparcia. Po prostu nie jest to dokładna forma pomocy, o którą proszą.
Robiąc to, pozycjonujesz się jako osoba rozważna z pewnymi granicami. Osoba, która mówi „tak” tylko wtedy, gdy jest to naprawdę właściwe.
Nie tylko dlatego, że ktoś zapytał.




