Skip to main content

Jak zatrzymać perfekcjonizm w życiu

Jak kupujemy i jak nie dać się zmanipulować reklamie? - dr hab. Grochowska i prof. dr hab. Falkowski (Czerwiec 2026)

Jak kupujemy i jak nie dać się zmanipulować reklamie? - dr hab. Grochowska i prof. dr hab. Falkowski (Czerwiec 2026)
Anonim

W wywiadzie między Oprah i dr Brené Brown, badaczem podatności i gawędziarzem, wymieniono następujące słowa:

Ludzie, którzy chodzą perfekcjonistami, obawiają się ostatecznie, że świat zobaczy ich takimi, jakimi naprawdę są i nie zmierzą się.

Chociaż żyłem w ten sposób od mojego gorącego dzieciństwa, dopiero niedawno postawiłem to zachowanie. Dążenie do zadowolenia, narzucony przez siebie nacisk na coś, kolosalna nienawiść do życia w nauce, strach przed zmianą i początkiem. Pozostawiło mnie to, że trzymam się natychmiastowej gratyfikacji, pochwały i rezultatów takich jak linie życia - i chciałem ich wszystkich przez cały czas, nie w pełni się rozszerzając.

Nigdy tak naprawdę nie musiałem. Szkoła i wszystkie inne zajęcia pozalekcyjne, które wypełniały moje aplikacje na studia (to znaczy sprawiły, że byłem dobrze zaokrąglony) wymagały minimalnego wysiłku. I przy (względnym) sukcesie wzmacniającym moje działania, wzory były kontynuowane. Poszedłem na studia i do pracy z tym głęboko zakorzenionym dążeniem do bycia najlepszym.

W związku z tym byłem regularnie wciągany w mdłości atakami „niewystarczających”. Przewidywalne jako karuzela, odwróciły mnie do tyłu i przytrzymały. Aż w końcu coś z tym zrobiłem.

Najpierw przyjrzyjmy się mojemu punktowi przegięcia. Miałem 22 lata, pracowałem dla dużej dziewczynki i spore dawki żalu po stracie ojca. Jednak w pracy dzieliłem się na przedziały, konsekwentnie osiągałem i osiągałem lepsze wyniki - do tego stopnia, że ​​nawet moje marzenia zostały pochwycone i podbite przez tematy związane z pracą.

Pewnego ranka wysłałem mojemu szefowi bardzo ważny przedmiot - taki, w który wlałem swoje serce i wolny czas. Kiedy dzień pracy zakończył się o godzinie 18, nic nie słyszałem. Bez informacji zwrotnej, bez potwierdzenia, bez komentarzy i energicznej piątki. Zawaliłem to.

Oczywiście, dzień później przyszła odpowiedź. Entuzjastyczne recenzje. Niski został podniesiony, ale zatonąłem z niedojrzałością.

Chciałbym, żeby to było kłamstwo. Żałuję, że nie byłem tak bezpieczny, jak teraz, ale dla perfekcjonistów zwątpienie w siebie jest głęboko zakorzenionym zachowaniem. Mam jednak szczęście, że ten odcinek rozpoczął lawinę introspekcji i zmian. Ta osoba, okaleczona intensywnym zmartwieniem, nie była tym, kim chciałem być. Więc z odwagą i aktywną praktyką zacząłem rozwiązywać problemy.

Oto wykonalne kroki, które podjąłem i które możesz zrobić, aby odejść od perfekcjonizmu.

Sprawdź rzeczywistość

Kiedy mój wewnętrzny krytyk zaczyna krzyczeć z rozumem, a wątpliwości zaczynają błąkać się nad rzeczywistością, staram się zachować kontrolę. Robię to z tą serią pytań:

  1. Czy moje myśli są prawdziwe, czy są to moje interpretacje?
  2. Czy przechodzę do negatywnych wniosków?
  3. Czy ta sytuacja jest tak zła, jak to robię?
  4. Co najgorszego może się stać? Jak prawdopodobne jest to?
  5. Czy będzie to miało znaczenie za pięć lat? Czy w kluczowych momentach mojego życia (czytaj: przeprowadzka za granicę lub poród) ten moment rzeczywiście ma znaczenie?

Na koniec albo zapomniałem, co zaczęło moją zabawę, albo zdałem sobie sprawę, że buduję w umyśle skomplikowane fałszerstwa, czekając na potwierdzenie. Jako perfekcjoniści mamy tendencję do odgrywania głównej roli w niezliczonych sagach zwątpienia i mylenia komplementów dla głębokich, autentycznych źródeł samooceny i wewnętrznego spokoju. Ten test rzeczywistości jednocześnie powoduje, że jesteśmy odpowiedzialni za nasze własne zapewnienie i jesteśmy mniej zależni od innych w zakresie pozytywnego wzmocnienia.

Ćwicz radykalną samoakceptację

Perfekcjoniści zwykle są krytyczni wobec innych. Jest to mechanizm obronny, który powoduje, że odrzucamy w innych to, czego sami nie możemy zaakceptować, a im więcej wybieramy naszych niedociągnięć, tym bardziej skupiamy się na ludziach wokół nas. Te silne uczucia pochodzą z idealizacji idealnej osoby i życia, a to groźny filtr, którego nie możemy oderwać od rzeczywistości.

Aby rzucić ten nawyk w szczękę, musimy być dla siebie dobrzy. Kiedy lubimy siebie, nawet nasze „wady” i „niedoskonałości”, znacznie rzadziej jesteśmy zrzędliwymi kutasami, którzy trzymają wszystkich pod mikroskopem.

Więc każdego ranka mówię sobie o sobie, co kocham. Temat może być tak prosty jak moje poranne włosy Meduzy lub tak złożony jak mój język miłości. Cokolwiek wybiorę, wybieram to na dzień i powtarzam, gdy czuję, że potrzebuję tego wzmocnienia. Powtarzam to i wierzę w to, a praktykowanie radykalnej miłości do samego siebie pokonuje piekło alternatywą życia w serdecznym, zamkniętym i bezlitosnym życiu.

Twórz i uruchamiaj rytuały

Jako perfekcjoniści boimy się tak wielu rzeczy. Rozpoczynanie nowych projektów, podejmowanie złej decyzji życiowej, wybór partnera - i każdy z nich ma wspólny mianownik: strach przed niepowodzeniem. To sprawia, że ​​jesteśmy niezdecydowani i polegamy na innych, którzy kierują nami.

Aby zwalczyć takie uległe zachowania, musimy kultywować nawyk odmawiania strachu, który dyktuje każdy nasz ruch - sztuczki, której nauczyłem się od profesjonalnych sportowców. Jak ilustruje Twyla Tharp w The Creative Habit: Naucz się go i używaj do końca życia :

Zawodowy golfista może chodzić po torach wodnych, gawędząc ze swoim caddim, partnerem gry, przyjaznym urzędnikiem lub sekretarzem, ale kiedy stoi za piłką i bierze głęboki oddech, sygnalizuje sobie, że czas się skoncentrować. Koszykarz zbliża się do linii rzutów wolnych, dotyka skarpet, spodenek, odbiera piłkę, odbija ją dokładnie trzy razy, a następnie jest gotowy do wstania i strzelenia, dokładnie tak, jak robił to sto razy dziennie w praktyce. Dzięki automatycznemu uruchomieniu sekwencji zastępują wątpliwości i strach komfortem i rutyną.

Jeśli chodzi o moje postępy, wyzwala je XIX-wieczny Rosjanin i zimna szklanka wody. Ilekroć czuję tę wypchaną i bezradną niezdolność do startu, gram w głowie coś, co Czajkowski powiedział kiedyś:

Szanujący się artysta nie może składać rąk pod pretekstem, że nie ma nastroju.

I z wysoką szklanką chłodnego wyrazu przełykam strach przed rozpoczęciem i rozpoczęciem. Pranie, cele zdrowotne, szkice, pisanie, muzyka - nie inaczej, jedna od drugiej. Zastępuję zwątpienie w szacunek do siebie i maszeruję dalej, tłumiąc strach przed porażką.

Obniż stawki

Nieustannie pławiąc się w blasku oczekiwania, wywieramy na siebie tak wielką presję, aby dobrze się bawić - nie, najwięcej zabawy, jaka kiedykolwiek miała miejsce w historii zabawy. To za dużo. Nieuzasadnione jest nakładanie na siebie tych wymagań, a my gorzko wychodzimy z wydarzeń i spotkań, dając wrażenie, że mamy lepsze miejsce, z ludźmi, którzy są o wiele bardziej interesujący. Jest to zła forma i może zniszczyć relacje.

Więc obniż dziwne stawki. Zauważ, kiedy się dąsasz lub rozłączasz. Zwróć uwagę, kiedy nie tylko się śmiejesz lub gorączkowo naciskasz serwetki we wzory, zamiast cieszyć się gośćmi i imprezą, którą organizujesz. Można się dobrze bawić, ale musisz pozwolić sobie na to.

Wiem, bo wcześniej tego unikałem. Przywiązany do robienia wszystkiego i robienia tego perfekcyjnie, patrzyłem, jak mija czas wolny, gdy jestem całkowicie pochłonięty swoimi zadaniami. A jakie miejsce pozostawia na miłość i leżenie w wesołych bałaganach? Żaden. Moje osobiste relacje ucierpiały, dopóki nie nauczyłem się nie brać maksym za sukces jako absolut.

Pomogło mi również pozbycie się ze słownika „powinien”. Było to otwierające oczy doświadczenie, uświadomienie sobie, jak często czułem się obciążony 18 rzeczami, które „powinienem robić”, zamiast być na ognisku przyjaciela. Jakie rzeczy powinny lub powinny wyglądać. Samooskarżanie się zwolniło, gdy obniżyłem swoje nieosiągalne standardy i ostatecznie nie musiałem być ośmioosobowym biegaczem z 401 (k) i umową na książkę, żeby poznać moją wartość. Teraz mówię sobie „Co z tego?” I ruszam od razu, aby uczcić moich przyjaciół, miłości i siebie.

Zasmucaj niezrealizowanych snów

Niewielu z nas staje się tym, co zarysowaliśmy kredkami, kiedy mieliśmy pięć lat; Bóg jeden wie, że nie jestem hybrydą dentysta-astronauta. Zamiast tego jesteśmy spłukani lub baristami lub ledwo spędzamy wystarczająco dużo czasu z naszymi rodzinami, ponieważ pracujemy za dużo. Kimkolwiek jesteśmy, jest mało prawdopodobne, że jesteśmy tym, za kogo się uważamy. W szczególności perfekcjoniści muszą się z tym pogodzić. Ponieważ zmagamy się z tymi wyobrażeniami o tym, że nie jesteśmy wystarczający lub nigdy niczego nie osiągamy, musimy znaleźć stały komfort w naszej skórze i dumę z naszych osiągnięć.

Więc miej listę. Napisz, co osiągnąłeś w tym tygodniu, miesiącu lub roku, i zobacz, jak warto ożywić na papierze. To proste i przysięgam. Ta głęboko oczyszczona kuchnia świecąca od twojego łokcia, książka, którą skończyłeś, lunch w brązowej torbie - liczą się! Sprawiłeś, że te rzeczy się wydarzyły. Wszyscy. Zostały one osiągnięte pomimo tego, że nie jesteś biologiem-baletnicą-morską, jak myślałaś, że będziesz.

Jak każda zmiana, oswajanie tendencji perfekcjonistycznych wymaga samokontroli i zaufania. Wymaga również, abyś nie traktował siebie zbyt poważnie ani nie pobił się, jeśli spotkasz odcinek drogi bez ruchu do przodu. Zadbaj o siebie i wiedz, że jedyną osobą, która powstrzymuje cię przed naśladowaniem i przyjmowaniem zachowań admiralnych, jesteś ty.