Skip to main content

Jak lista rzeczy do zrobienia może ci pomóc w pracy - muza

#GirlTalk: Single Ladies Abroad ???????? (Czerwiec 2026)

#GirlTalk: Single Ladies Abroad ???????? (Czerwiec 2026)
Anonim

Żyję i umieram według mojej listy rzeczy do zrobienia. Zapisywanie wszystkiego, co trzeba zrobić, jest często pierwszą rzeczą, którą robię, kiedy rano siadam przy biurku. Pomaga mi czuć się skoncentrowanym, zorganizowanym i mieć porządny plan ataku na mój dzień.

Ale pomimo faktu, że mój planista może sprawić, że poczuję się jak jakiś cudowny produktywność, ma również sprytny sposób na wnikanie i sprawianie, że czuję się wręcz nieukończony.

Znasz uczucie, o którym mówię, prawda? Zaczynasz swój dzień od spisania różnego rodzaju zadań i projektów - czujesz się zmotywowany i pewny, że zaraz ich wszystkich zawstydzisz, mimo że (w rzeczywistości) ukończenie wszystkiego zajmie Ci trzy dni spisałeś. Jesteś zaślepiony własnym optymizmem.

Nagle zbliża się koniec dnia pracy, spoglądasz na swoją ukochaną listę, a ponad połowa tych przedmiotów pozostaje całkowicie nietknięta. „Co do cholery robiłem przez ostatnie osiem godzin?” Zadajesz sobie pytanie między szlochem a westchnieniem. Czujesz się sfrustrowany, zniechęcony i zniechęcony.

Niestety, ta sytuacja jest zbyt dobrze znana większości z nas. Tak, w niektórych przypadkach spisanie zadań do wykonania jest świetne, aby utrzymać Cię na dobrej drodze. Ale jest też zbyt wiele razy, kiedy to tylko sprawia, że ​​czujesz się zwyczajnie gówniany. Nawet jeśli poświęcisz solidną pracę, jesteś zmuszony skupić się na wszystkich rzeczach, których nie udało ci się zrobić - i całkowicie zapominasz o wszystkim, co faktycznie osiągnąłeś (szczególnie jeśli nie było Twój kalendarz na początek!).

To pułapka, w którą wpadałem zbyt często. Nie muszę więc dodawać, że byłem zaintrygowany, gdy przeczytałem artykuł o liście rzeczy do zrobienia - koncepcji wydajności opracowanej przez Marca Andreessena. I, jak jestem pewien, można się domyślić, zbyt chętnie wskoczyłem i spróbowałem.

Czym jest lista rzeczy do zrobienia?

Jeśli nie znasz tej koncepcji, nie mogę cię winić. Ja też byłem, dopóki nie natknąłem się na ten artykuł. Zasadniczo strategia ta działa wstecz od swojego tradycyjnego odpowiednika. Zamiast zapisywać rzeczy, które musisz zrobić, zapisujesz rzeczy, które już zrobiłeś - niezależnie od tego, czy są to duże projekty, czy małe przedmioty akcji.

Wdrażając tę ​​metodę, kończysz dzień pracy listą wszystkich rzeczy, które osiągnąłeś - zamiast zniechęcającego spisu wszystkich rzeczy, które pozostały do ​​zrobienia.

Wszystko to brzmiało jednocześnie zachęcająco i przerażająco. Z jednej strony podobał mi się pomysł skupienia się na pozytywach. Ale jak mógłbym funkcjonować bez mojej listy rzeczy do zrobienia? Nigdy nie próbowałem przetrwać jednego dnia bez niego i byłem pewien, że cały eksperyment (który postanowiłem wdrożyć przez cały tydzień pracy) będzie receptą na katastrofę.

Co zaskakujące, nie wydarzyło się nic zbyt szkodliwego. Cały proces ilustruje kilka pomocnych lekcji. Oto trzy główne rzeczy, których nauczyłem się, używając tylko listy rzeczy do zrobienia i kopiąc moją wypróbowaną i zaufaną listę obowiązków do krawężnika.

1. Nie ufam sobie wystarczająco

Jak już wspomniałem, sama myśl o rezygnacji ze standardowego podejścia wystarczyła, by wprawić mnie w zimny pot. To była kula, na której oparłem się, by pomóc mi przetrwać dzień, i byłem pewien, że zaniedbanie tego, jak tylko usiądę przy biurku, spowoduje, że moja kariera zawali się wokół mnie w stylu Dnia Niepodległości.

Myślę, że wszyscy mamy tendencję do reagowania w ten sposób. Listy rzeczy do zrobienia stały się tak często powtarzanym elementem zwiększającym produktywność, że pomysł, aby nie robić z nich całkowicie brzmi jak pewny sposób, aby nic nie zrobić.

Ale jeśli jest jedna rzecz, którą ten eksperyment wyjaśnił, to to, że nie ufam sobie wystarczająco. Mimo, że porzuciłem plan, na którym tak bardzo polegałem (na rzecz stworzenia listy moich osiągnięć zamiast tego), nadal mogłem poruszać się przez cały dzień i moje obciążenie pracą ze względną łatwością i wydajnością. I nic strasznego się nie stało.

Nie, nie miałem tego wiernego grafiku siedzącego obok mnie na biurku. Ale w połączeniu z moją skrzynką odbiorczą, kalendarzem i - wciągając powietrze! - moją własną siłą mózgową, naprawdę nietrudno było śledzić, co trzeba zrobić.

2. Ważne jest, aby świętować wygrane

W porządku, być może ta lekcja jest trochę zbyt przewidywalna, biorąc pod uwagę, że jest to cały punkt eksperymentu. Ale to było znaczące - więc uznałem, że jest warte odnotowania.

Mając przy sobie tradycyjną listę rzeczy do zrobienia, zwykle kończyłem dzień emocjonalnie. Dni, w których udało mi się to wszystko skreślić, były bardzo rzadkie, co spowodowało wiele uczuć nieadekwatności, gdy upłynął koniec mojego dnia pracy. Nawet jeśli spędziłem całe ostatnie osiem godzin, kręcąc się jak diabeł tasmański, wciąż nie wydawało mi się to wystarczające .

Nic więc dziwnego, że jest to jedna z kluczowych zalet listy rzeczy do zrobienia. Zmusza cię do refleksji i myślenia o tych wszystkich rzeczach - dużych i małych - które udało ci się osiągnąć. Niezależnie od tego, czy było to coś, co postanowiłem załatwić, czy pożar, który wybuchł i musiał zostać ugaszony, mogłem zakończyć swój dzień pracy, czując, że świetnie wykorzystałem swój czas - zamiast stale czuć, że się pojawiłem krótki.

Podczas gdy to uczucie oczywiście pomogło mi udać się na wieczór bez podejrzeń, byłem zaskoczony, jak bardzo wpłynęło to na moją produktywność jako całość. Dzień po dniu siedziałem przed komputerem, czując się napędzany i zachęcany, zamiast odczuwać ciężar wszystkiego, co pozostało niedokończone, spychając na mnie.

To z kolei sprawiło, że jestem bardziej produktywny. Stereotypowe poglądy, które słyszysz za każdym razem, są w rzeczywistości prawdziwe - twoje ogólne nastawienie i perspektywy mogą naprawdę poprawić Twoją wydajność i motywację.

3. Chodzi o równowagę

Jestem pewien, że potrafisz to rozpoznać, bardzo podobała mi się ta metoda - i jestem pewien, że moi bliscy docenili mnie, gdy wychodziłem z mojego biura, nie tracąc dnia na nogach.

To zdecydowanie coś, co planuję kontynuować. Nie oznacza to jednak, że jestem gotowy na licytować adieu na standardową listę rzeczy do zrobienia na zawsze. Zamiast tego postaram się połączyć dwie różne filozofie, aby uzyskać szczęśliwe medium, które działa dobrze dla mnie.

Planuję zachować dwie listy: jedną tradycyjną i drugą, która przypomina moje osiągnięcia. Mam nadzieję, że pomoże mi to w osiągnięciu tego, co najlepsze w obu światach - w tym w rozpoznawaniu i celebrowaniu rzeczy, które zrobiłem, i które niekoniecznie były na moim pierwotnym radarze.

Myślę, że to dostosowane podejście stanowi ważną lekcję dla wszystkich. Istnieje mnóstwo różnych hacków, wskazówek, sztuczek i metod, które możesz wypróbować. Ale ważną częścią jest znalezienie podejścia, które będzie dla ciebie najlepsze (i niekoniecznie dla wszystkich innych).

Więc nie zajmuj się tym, jak należy to robić, i dokonaj koniecznych zmian, dopóki nie dojdziesz do czegoś, co czyni cię najbardziej pozytywnym i produktywnym sobą. W końcu to prawdziwa recepta na sukces.

Chcesz wypróbować tę metodę? Tweetnij mnie i daj mi znać, jak to działa dla Ciebie!