Niedawno przeglądałem sekcję dotyczącą podróży księgarni i natknąłem się na młodą parę, która planowała kupić przewodnik turystyczny dla wszystkich przewodników: The Lonely Planet's The World . Zaczęliśmy rozmawiać i szybko dowiedziałem się, że po ślubie organizowali roczny urlop naukowy.
Moje serce wykonało dla nich mały taniec radości, a potem mój głos utknął mi w gardle, gdy uderzyła gorzko-słodka fala nostalgii. Po krótkiej niezręcznej chwili mogłem mówić i obiecałem im, że ich decyzja była cudowna i niesamowita. Nie wiedziałem nic o tych nieznajomych, ale wierzyłem w nich i w to, co mieli zamiar rozpocząć. Wierzyłem, ponieważ byłem tam.
Podobnie jak oni, rzuciłem wszystko i podróżowałem przez prawie rok. Porzuciłem swoją doskonale dobrą robotę, podróżując po Ameryce Południowej. Prawdę mówiąc, myślałem niewiele - jeśli w ogóle - o tym, co moja podróż oznaczałaby dla mojej kariery na dłuższą metę. Wiedziałem tylko, że moja pozycja nie była wystarczająca, aby utrzymać mnie w miejscu, ani też mój obecny utwór nie był wystarczająco przekonujący, aby mnie przestraszyć. Gdyby tak było, nie byłoby mnie tam, gdzie jestem teraz, ani nie pisałbym o rocznej wyprawie z plecakiem. Nie, wtedy byłem zdecydowany w podejmowaniu decyzji - niezależnie od tego, jak wpłynie to na moje życie osobiste i zawodowe.
Byłem młody i pewny, że po powrocie miałem mnóstwo czasu, żeby to rozgryźć. Ciężko pracujący, wspinający się po drabinie 25-latkowie mnie nie inspirowali; wędrowni koczownicy z brudnymi włosami i paznokciami, którzy spali w autobusach i wydawali pieniądze na tanie piwo. To był mój moment Carpe Diem.
Pewnego dnia, kilka lat temu, poleciałem do Brazylii i udałem się do Boliwii, Argentyny, Chile, Peru, Ekwadoru i Kolumbii, zanim wróciłem na Brooklyn w kwietniu następnego roku.
Podróżowałem sam. Surfowałem na kanapie, uczyłem się hiszpańskiego, miałem wyjątkowo samotne Święto Dziękczynienia w najbardziej wysuniętym na południe punkcie globu, świętowałem Sylwestra z przyjaciółmi w Buenos Aires, wędrowałem do Torres del Paine z grupą facetów, których ledwo znałem, zakochałem się w Argentyńczyku, potem złamało mi się serce i przetrwało pomimo przeszkód, które zagrażały mojemu duchowi.
Miałem plan podróży z siedzeniem moich spodni i było świetnie. Jeśli podobało mi się miejsce, przez które przeszedłem, nie musiałem się spieszyć ani wychodzić. Nie miałem samolotów do złapania, żadnych bezzwrotnych pokoi hotelowych, w których mógłbym się zameldować. Byłem najlepszym turystą z ograniczonym budżetem, czasami wydając zaledwie dolara dziennie. Tak szybko przejdę dwie mile, aby dostać się do miejsca, w którym się zatrzymuję, niż zapłacę za taksówkę za 5 USD. Ten rodzaj oszczędności został zakorzeniony we mnie. Wkrótce nie znałem żadnej innej drogi.
Żyłem przede wszystkim na ulicznym jedzeniu i ani razu nie zachorowałem. Jednak w jakiś sposób zachorowałem na świnkę, okropne, otwierające oczy doświadczenie, które doprowadziło mnie do szaleństwa z radości, kiedy w końcu znów byłem zdrowy. Chociaż nie żałuję mojego wyboru, jeśli jestem całkowicie szczery, żałuję, że nie zachowałem jednego zdjęcia mojej niewiarygodnie powiększonej twarzy. (Jeśli wyciągniesz z tego jedną lekcję, spraw, abyś nigdy nie był zbyt próżny, aby ratować chore selfie).
Gdy czas leczy wszystkie rany, moja twarz w końcu wróciła do normalnego rozmiaru. Do dziś jestem wdzięczny, że nie poleciałem do domu w bezpiecznym i komfortowym domu mojego rodzica, mimo że zdecydowanie sugerują tyle. Wtedy się nie poddałem i nie powiedziałem, że przestało, kiedy zostałem okradziony w Peru.
Jednak dobre doświadczenia zdecydowanie przeważały nad złymi, nawet jeśli wyzwania, takie jak ledwo uniknięcie napaści seksualnej, pomogły zbudować charakter. I choć dowiedziałem się o sobie wiele, moi koledzy z plecaków, ludzie z Ameryki Południowej, którzy mnie wychowali, karmili, chronili i pomagali mi mówić po hiszpańsku, nigdy nie byłem w stanie wskazać jednej rzeczy, która miała największy wpływ na mnie. Kiedy wróciłem do Stanów, tak wielu ludzi pytało mnie wprost, jak się zmieniłem. To było tak, jakbym oczekiwał tego wielkiego objawienia. Nie mogli się doczekać, aby usłyszeć, co odkryłem.
Ale nie wiedziałam, co powiedzieć. Nie miałem pojęcia, jak przełożyć moją podróż na strawne akapity i nadal nie mam pojęcia, nie do końca. Oczywiście zmieniłem się na wiele sposobów, których nie można wypowiedzieć, ale na wiele sposobów w ogóle się nie zmieniłem. Nie odszedłem, licząc na wielkie odkrycie o sobie. Poszedłem, ponieważ miałem błąd w podróży i nie chciałem się obudzić jednego dnia i zastanawiać się, dlaczego nie zrobiłem nic ekscytującego z moim życiem, kiedy miałem okazję.
Nic z tego nie czyni mnie wyjątkowym. Jestem po prostu kimś, kto wiele lat temu miał mnóstwo odwagi i niewiele trosk na świecie. Nie sądzę, że to dla wszystkich. Nie lubienie twojej pracy nie jest wystarczającym impulsem do opuszczenia kraju.
Poza tym nie jest to bez konsekwencji, ponieważ nic nie jest, prawda? Moja podróż cofnęła mnie o kilka lat i kilka tysięcy dolarów. Kiedy wróciłem, skończyłem czekając na stoliki w lokalnej restauracji, a następnie zarządzając tą restauracją; w rzeczywistości podskakiwałem wokół kilku różnych lokali na Manhattanie, dopóki nie zdałem sobie sprawy, że to nie była dla mnie kariera.
Zanim w końcu wróciłem do pisania i edytowania - umiejętności, które doskonaliłem i doskonaliłem przez lata - z pewną rezygnacją zdałem sobie sprawę, że jestem kilka lat starszy od moich rówieśników na podobnych stanowiskach podobne tytuły. Prawdopodobnie mógłbym zarabiać więcej pieniędzy i mieć bardziej prestiżowy tytuł, gdybym utknął na ścieżce kariery, na której zacząłem i akceptuję dwa lub trzy tygodnie wakacji w roku. Nie będę też siedział na rozmowach kwalifikacyjnych, tłumacząc roczną lukę. Z drugiej strony, każdy menedżer ds. Zatrudnienia, który potrzebował mnie do szczegółowej obrony tej decyzji, prawdopodobnie nie był dla mnie odpowiednim menedżerem.
Ale czy byłbym szczęśliwszy, gdyby tytuł i wynagrodzenie były bardziej zgodne z klasyczną ścieżką kariery? Nie mogę powiedzieć tego na pewno, ponieważ nie zdecydowałem się na tę trasę, ale wiem, że pomimo frustracji z powodu mojej sytuacji, nie zamieniłbym swojego doświadczenia na odpowiedź na pytanie. W każdym razie, jeśli chodzi o moje poszukiwanie pracy, dowiedziałem się, że nigdy nie chodziło o usprawiedliwienie mojego wyboru, ale raczej o badanie korzyści, jakie przyniosło i sposobów, w jakie pomogło budować moją postać - które niewątpliwie wpływają na pracę, którą wykonuję.
Mimo że nie byłem w biurze, nie oznacza to, że nie kontynuowałem nauki i rozwoju, gdy mnie nie było. Moje pisanie poprawiło się, kiedy dzieliłem się swoimi przygodami online, moja zdolność do komunikowania się z ludźmi innymi niż ja (w innym języku!) Wzrosła skokowo, a moja tolerancja na chodzenie z prądem i dostosowywanie się w razie potrzeby znacznie wzrosła. Pokaż mi pracodawcę, który byłby zdenerwowany tymi trzema rzeczami, a ja pokażę ci pracodawcę, który nie wie, co on lub ona robi.
Jasne, mój zestaw umiejętności w miejscu pracy mógł być zardzewiały, kiedy w końcu znalazłem się na nowej drodze kariery, ale moja nowa umiejętność nie tylko przetrwania, ale i rozwoju była niezrównana. Myślisz, że odpowiadając na wiadomość e-mail na trudnym kliencie, próbujesz codziennie odwiedzać lokalny rynek i zastanawiać się nie tylko, o co i o co pytać, ale jak zapłacić, nie oszukując się. Spróbuj wyjaśnić mężczyźnie z ambasady USA w Limie, który chce ci dać tymczasowy paszport, że absolutnie musisz mieć taki ważny przez co najmniej trzy miesiące, abyś mógł kontynuować podróż. Spróbuj siedzieć w autobusie przez 36 godzin, podczas gdy kwestia granicy między Argentyną a Chile jest w pełni obowiązująca i nie masz dostępu do Internetu.
Naprawdę nie potrafię wyrazić idealnych słów, co dla mnie znaczyła moja podróż ani jak wpłynęło to na moje późniejsze decyzje zawodowe. Na szczęście nigdy nie przestałem wierzyć, że moje jest pokolenie zmieniających się karier, na nowo definiujących ścieżkę kariery, akceptacji tej części własnej ścieżki, która może wymagać odejścia na chwilę lub całkowitego pójścia w innym kierunku.
Jeśli w to wierzysz, nie ma ograniczeń co do tego, co możesz zrobić i osiągnąć. Nie musisz sprzedawać swoich rzeczy i wygodnie obracać te same trzy koszule w odległej krainie, aby dokonać zmiany. Od Ciebie zależy, jak dotrzeć do miejsca, w którym powinieneś być. Jeśli to oznacza odwrócenie się od studiów prawniczych i pójście do szkoły kulinarnej, aby otworzyć piekarnię w narciarskim mieście, niech tak będzie. Jestem optymistą, ponieważ lubię myśleć o życiu tak długo, co oznacza, że o wiele lepiej jest ryzykować niż rezygnować z robienia czegoś, czego tak naprawdę nie kochasz.




