Kocham telewizję. Ale nie jestem zbyt dobry w oglądaniu tego. Co jest szalone, ponieważ tak naprawdę obejmuje tylko trzy bardzo proste kroki:
- Włącz telewizor.
- Zwróć oczy w stronę telewizora.
- Zegarek.
Zwykle popełniam błąd, dodając czwarty krok do miksu: Przewiń telefon, aż wyczerpie się bateria lub drętwieje kciuk - naprawdę cokolwiek nastąpi pierwsze. A ponieważ to robię, muszę często przewijać do tyłu. 60-minutowy odcinek zajmuje mi średnio około czterech godzin.
To znaczy, nie planuję tego. Zawsze myślę, że mogę to zrobić. Jednak za każdym razem jestem tak pochłonięty mediami społecznościowymi, że kiedy patrzę wstecz na telewizję, główna bohaterka nie żyje.
A ja jestem wszystkim, co? Jak to się stało? Jeszcze kilka chwil temu wyszła za mąż. A teraz jej były mąż (pobrali się i rozwiedli!) Jest na pogrzebie z trójką dzieci (nawet nie chciała dzieci!) … w kosmosie (żyli na Ziemi!).
Do spotkań w pracy podchodzę w ten sam sposób. Zabieram komputer na wszelki wypadek, gdy potrzebuję odwoływać się do statystyk, faktów, e-maili, memów dla psów, wykresów i tak dalej. Zawsze planuję zwracać uwagę. Ale jedno „pozwól mi szybko odpowiedzieć na tego e-maila” zmienia się w drugie. I zanim się zorientuję, jestem głęboko zaangażowany w projekt, który nie jest planowany na kilka miesięcy. I nie zdaję sobie sprawy, że nie skupiam się dokładnie, dopóki mnie nie wezwą.
Wiesz, kto nie zyskuje reputacji jako pracowity? Osoba, która odpowiada na „Jenni, co o tym sądzisz?” Z „Um, cóż, w moim mózgu mam myśli, które robią takie rzeczy jak myślenie, więc dużo o tym myślę, ale moimi myślącymi myślami, ja musiałbym powiedzieć, tak? Czy twoja twarz sugeruje, że odpowiedź brzmi „nie”? Hm, czy to nie pytanie „tak czy nie”? Czy mogę prosić o podpowiedź? Czy mogę zaoferować memu psa?
Niedawno miałem trzygodzinne spotkanie, z którego mój współpracownik zakazał laptopów. Protestowałem. Płakałem Twierdziłem, że świat się rozpadnie. Odpowiedź pozostała - chociaż zabrałem ze sobą komputer, nie mogłem nawet myśleć o jego otwarciu.
I powiem ci co!
Podczas tego spotkania świat nie tylko się nie rozpadł, ale także wyciągnąłem z niego o wiele więcej. To niesamowite, jak produktywne może być spotkanie, gdy nie słuchasz na wpół słuchaczy, na wpół pasywnie-agresywnie walczysz przez e-mail o prezent ślubny.
Dlaczego więc opowiadam ci tę historię? Ponieważ założę się, że jesteś taki jak ja. To, że uważasz, że jesteś jedynym wyjątkiem od reguły „wielozadaniowość, czyni cię mniej produktywnym”. Nawet jeśli nie możesz zabierać komputera na spotkania lub nie masz spotkań, sądzę, że są chwile, kiedy próbujesz zrobić dwie rzeczy na raz. I że jest ci gorzej.
W tym tygodniu wzywam was, abyście próbowali robić jedną rzecz na raz. Może to czas na sprawdzenie wiadomości e-mail i tylko e-mail. Może wyłącza Wi-Fi, gdy kończysz tę wielką prezentację. Może odkłada telefon, dopóki ten projekt nie zostanie ukończony. A może nie jest to głębokie zanurzenie w Instagramie twojego licealnego szaleńca, gdy próbujesz oglądać swój ulubiony program.
Cokolwiek wybierzesz, zrób to - tylko na tydzień. Nie chcę grać w medium, ale jestem przekonany, że będziesz zaskoczony, jak dużo lepiej robisz, kiedy koncentrujesz się właśnie na tym. (A jeśli spróbujesz, ale naprawdę starasz się to zrobić, przeczytaj to od razu.)
Po zakończeniu eksperymentu daj mi znać na Twitterze, jak poszło. Lub po prostu popieraj mnie za „bycie medium” na LinkedIn, a dostanę wskazówkę.




