Po kilku latach pracy w branży hipotecznej Sandrine Tien, młoda specjalistka, postanowiła wziąć trochę wolnego od pracy, aby „dowiedzieć się, co robić w życiu”.
Nie była to jednak typowa prośba o urlop. Raczej Tien rzuciła pracę, by podróżować na osiem miesięcy. Oczywiście, jako ktoś, kto zrobił coś podobnego lata wcześniej, mogłem całkowicie odnieść się do jej decyzji. To w końcu długie życie, a jeśli nie jesteś zadowolony z robienia tego, co robisz, masz moc, aby to zmienić.
Dla niektórych osób jest to tak proste, jak znalezienie nowej pracy lub zmiana kariery. Ale dla innych jest to nieco bardziej zaangażowane i wymaga czasu, głębokiej autorefleksji, a czasem podróży!
Kiedy Tien wróciła ze swojej podróży, wciąż nie do końca to rozgryzła, a pierwsza praca, jaką podjęła (w salonie samochodowym), zrobiła to, ponieważ szczerze mówiąc, „potrzebowała dochodu”. Przez jakiś czas była w porządku. Samoopisująca się osoba, Tien wyjaśnia, że „zawsze lubiła uszczęśliwiać ludzi, rozmawiać z nimi i odwracać ich sytuacje”, więc na początku mogła się rozwijać w roli obsługi klienta.
Ale niedługo Tien zmagał się z byciem „gupikiem w oceanie” w firmie liczącej ponad 500 osób. Zaniepokojony, że nie rzuca jej wyzwania ani nie wykorzystuje swoich mocnych stron, Tien rozejrzał się i pomyślał: „To nie jest moja przyszłość”.
Aby dowiedzieć się, co doprowadziło Tien do jej obecnej roli jako łącznika wykonawczego w powstającej firmie planowania ślubu Prepaired, i przekonaj się, czy praca w startupie byłaby dla Ciebie odpowiednia, czytaj dalej:
Jak udało ci się zdobyć odwagę, by opuścić salon samochodowy? A jak dokładnie skończyłeś w Prepaired?
Zostałam zrekrutowana przez jednego z założycieli firmy przed jej uruchomieniem (jest byłym menedżerem z poprzedniej pozycji) i zaczęło się to jako poboczny projekt pomocy przyjacielowi. Ale szybko przydzielono mi więcej obowiązków i wziąłem na siebie więcej zadań - teraz wspieram CEO w uruchomieniu firmy.
Czy potrafisz podkreślić niektóre różnice między pracą dla korporacji a startupem?
Zdecydowanie! Na starcie istnieje duża elastyczność w wypróbowywaniu nowych metod i strategii w celu ukończenia projektu lub budowy działu. Jest wiele możliwości i miejsca, by się rozwijać i zostać zauważonym.
W przeciwieństwie do poprzednich ról, nie ma sztywnych kanałów, przez które trzeba przejść, aby uzyskać zgodę na pomysł na wdrożenie tutaj. W grę wchodzi mniej polityki, a twoje opinie są o wiele bardziej cenione. Z mojego doświadczenia wynika, że masz wrażenie, że masz miejsce przy stole, nie jesteś już jednym z wielu - jesteś jednym z niewielu i to wspaniałe uczucie.
Z drugiej strony powiedziałbym, że korporacje o ugruntowanej pozycji są bardziej stabilne, i takie ryzyko wiąże się z opuszczeniem pozycji korporacyjnej. Ale dla mnie kompromisem jest pełna elastyczność, możliwość noszenia wielu czapek, uczenia się wielu nowych umiejętności i bycia częścią czegoś naprawdę dużego.
Czy uważasz, że istnieją szczególne cechy, które należy odnieść w środowisku startupowym?
Wytrwałość i niezależność. Może się zdarzyć, że przy starcie wiele rzeczy pójdzie nie tak: jest mniej zasobów, nie wszystko jest w pełni rozwinięte itp., Więc wytrwałość jest koniecznością. Musisz być w stanie przetrwać burzliwe czasy i być napędzanym, gdy wydaje się, że nic nie może pójść dobrze. Kluczem jest umiejętność wytrwania w tych czasach.
Niezbędna jest także niezależność. W pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby Cię opiekować lub sprawdzić status swojej pracy.
10:00: Zakładając, że nie spotykam się ze sprzedawcą ani współpracownikiem w innym miejscu, wtedy zwykle przychodzę do przestrzeni coworkingowej zapewnianej przez mój startup. (Pracuję poza tym miejscem około trzy dni w tygodniu, a pozostałe dwa dni pracuję w domu).
22:15 - 12 PM: Nadążam za wiadomościami e-mail, popularnymi artykułami i newsletterami. Ponadto przeglądam dzienniki pracy, aby analizować oczekujące projekty, sprawdzam, czy w danym dniu zaplanowano jakieś spotkania telefoniczne i ustalam priorytety, na których projektach i zadaniach należy się skupić.
12 - 13:30: Kontynuuję współpracę z innymi kolegami, pracuję w mediach społecznościowych i szukam innych potencjalnych działań informacyjnych.
13:30 - 17:00: Zazwyczaj spotykam się z moim CEO dwa razy w tygodniu w przestrzeni coworkingowej przez kilka godzin, aby otrzymywać informacje o postępach różnych działów, omawiać potencjalnych nowych pracowników, opracowywać wytyczne i procedury oraz współpracować w zakresie jak najlepiej uporządkować i delegować zadania.
Kiedy nie spotykam się z moim dyrektorem generalnym, nadrabiam zaległości, śledzę wiadomości e-mail i wydarzenia z sieci, czytam wiadomości branżowe, badam trendy i udostępniam odpowiednie artykuły zespołowi, angażując się bardziej w serwisy społecznościowe media oraz sprawdzanie statusu i postępu realizowanych projektów.
17:30 - 19:30: Jeśli w przestrzeni coworkingowej odbywa się spotkanie sieciowe, staram się uzyskać wgląd i zebrać cenne informacje do podzielenia się z zespołem. Jeśli nie, nadrabiam zaległości w wiadomościach e-mail, do których nie dotarłem, podsumowuję ukończone zadania dnia, tworzę cele na następny dzień i wracam do domu.
Jakie masz porady dla kogoś, kto dokonuje przejścia z dużego biura korporacyjnego do małego, niegrzecznego startupu?
Komunikuj się i określ swoje granice. Z mojego doświadczenia wynika, że w dużym biurze korporacyjnym obowiązują różnego rodzaju zasady i zgodność. Na starcie często jesteś zdany na siebie, zarządzając wszystkim od swoich godzin pracy, pracy, czasu poza siecią, wakacji itp. Unikanie wypalenia to prawdziwa rzecz.
Często czuję, że teraz pracuję jeszcze więcej niż wcześniej, ponieważ jestem tak związany z moją pracą 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Musisz sam sobie zaplanować przestoje, abyś robił wystarczająco dużo przerw. Łatwo jest przepracować się przy starcie, ponieważ jest tak wiele do zrobienia. Odłączanie się od wszystkiego od czasu do czasu ma kluczowe znaczenie.




