Nie miałem nawet trzech godzin na to wyzwanie, gdy okazało się, że wykładają mnie duża, dominująca kobieta z dużymi kręconymi włosami i głosem, który wydawał się, jakby został stworzony wyłącznie w celu przekazania psotnym 10-latkom dobrze rozmawiać z. Lub, jak to bywa, przypadek, ciekawy, ale nieśmiały 28-latek, który potrzebował tego samego.
Co za absolutnie idealny czas.
Rozpocząłem 30-dniowe wyzwanie, by się wyrwać - nie dlatego, że jestem szczególnie nieśmiały lub chroniony, ale dlatego, że mam tendencję do pozostawania we własnym małym świecie. Mam moich przyjaciół, moją muzykę, moje książki i moją okolicę, część San Francisco, którą znam dobrze i nazywam domem.
Ale tam jest więcej i dzieje się tak wiele, że nigdy nie zwracam uwagi. Więc powiększam mój mały świat. Zwracam uwagę na ludzi wokół mnie. I nie tylko - rozmawiam z nimi.
Było o wiele trudniej, niż się spodziewałem.
Dzień pierwszy: Przepraszam Amerykanie
Jeśli nie wiesz, pierwszy tydzień października to Tydzień zakazanych książek. Tego poniedziałkowego wieczoru, pierwszego dnia wyzwania, poszedłem na wydarzenie Tygodnia Banned Books w popularnej księgarni w Haight, dzielnicy San Francisco, gdzie odbywała się większość ruchu hipisowskiego lat 60. i część ruchu Beat.
Kiedy siedziałem i czekałem na rozpoczęcie imprezy, przede mną przeszła kobieta, która chciała przejść i usiąść po mojej prawej stronie.
„Wybacz mi”, powiedziałem, zanim poruszyłem nogami (skrzyżowanymi i całkowicie na jej drodze).
I wtedy powiedziała: „Przestań mówić, że ci przykro. Dlaczego jest ci tak przykro Nic nie zrobiłeś.
I nie zamierzam kłamać, była trochę przerażająca. Ale musiałem porozmawiać z nieznajomym, a oto był jeden, więc pomyślałem, OK, dlaczego nie?
Powiedziałem jej, że to moja naturalna reakcja na przeprosiny, a potem prawie mi pozwoliła. Najwyraźniej Amerykanie mówią, że za bardzo im przykro. Zwłaszcza kobiety. Kobieta powiedziała mi, że w innych krajach, jeśli ktoś chce przejść obok ciebie, po prostu schodzisz z drogi. Nie „przykro mi” z tego powodu.
„Nie usprawiedliwiasz ludzi i nie usprawiedliwiasz się”, powiedziała. Powiedziała, że język jest tak wymowny, tak oczywisty, że chociaż nie była lingwistką, widziała, jak słowa wpływają na nas i na nasze interakcje.
Po zakończeniu imprezy wyciągnęła rękę, złapała mnie za rękę i ścisnęła. „Nie przepraszaj”, powiedziała.
A strona mnie, która lubi romantyzować takie chwile i nadawać głębsze znaczenie wszystkim, co może, ale nie musi istnieć, prawie zemdlało.
Więc tak, to było całkiem niezłe.
Dzień drugi: nieudane próby
Po świetnym starcie w poniedziałek wtorek był absolutną porażką. Próbowałem nawiązać rozmowy z ludźmi w pociągu. Komplementowałem dwie kobiety w ich ubraniach. (Wszystko, co dostałem, to proste dziękuję.) Zapytałem mężczyznę, co czyta. (Wszystko, co dostałem, to zmieszane spojrzenie i zwięzła odpowiedź: „Wiadomości”). Podczas lunchu uśmiechnąłem się szeroko do kobiety przyjmującej moje zamówienie, ale dostałem tylko kanapkę z indykiem. W drodze do domu usiadłem obok kobiety, która czytała powieść Michaela Chabona. Zapytałem ją, czy to się jej podoba.
„Jest lepiej, niż się spodziewałem” - powiedziała.
To najlepsze, co mam przez cały dzień.
Dzień trzeci: Mężczyzna w czerni
Następnego ranka w pociągu stanąłem obok mężczyzny ubranego na czarno. Kiedy nas zatrzymano, inny mężczyzna, który próbował zapłacić za przejazd, złapał go na czarno i pociągnął do tyłu. Ujrzałem mężczyznę podbitym okiem i spojrzeliśmy w szoku, który powiedział: „Czy on po prostu to zrobił?”
To nie była wielka sprawa. Ale w drodze do domu wsiadłem do pociągu i kto według ciebie był przede mną? Mężczyzna w czerni!
To się prawie nigdy nie zdarza, więc oczywiście byłem podekscytowany, ponieważ spędziłem kolejny dzień próbując rozmawiać z ludźmi i nie udawało mi się. Więc powiedziałem: „Cześć!” Naprawdę głośno. Za głośno.
„Jechaliśmy dziś rano razem. Mam wrażenie, że cię teraz znam!
Wiem. Wiem. To brzmi strasznie, prawda? Ale był miły, więc się roześmiał. A potem rozmawialiśmy o właściwej etykiecie pociągu. Jak to jest w porządku omijać kogoś, nawet uderzać, ale nigdy nie powinieneś nikogo łapać i ciągnąć. To po prostu nie jest fajne.
Dzień czwarty: Oregon Girls
W czwartek ułatwiłem sobie - poszedłem do baru. Ludzie zawsze chodzą do barów, aby spotkać się z nieznajomymi i porozmawiać. Powinienem był pomyśleć o tym wcześniej.
Czwartek to noc ciekawostek dla mnie i niektórych moich przyjaciół, więc próbując usmażyć stolik (co naprawdę powinno być sportem olimpijskim), ostatecznie siedzieliśmy z parą, która kończyła drinki. Tak się złożyło, że kobieta poszła na studia na University of Oregon. Jestem absolwentem stanu Oregon, więc rozmawialiśmy o kaczkach, bobrach, wojnach domowych i wielkim północnym zachodzie.
Zanim wyszli, para powiedziała, że powinni kiedyś przejść do ciekawostek. Powiedziałem im, że powinni dołączyć do mojego zespołu. Zobaczymy co się stanie.
Dzień piąty: Crazy Cat Ladies
Był piątek i, przykro mi to mówić, kolejny trudny. Czuję, że muszę być bardziej agresywny i po prostu podejść i przedstawić się komuś zamiast grać w głupie gry i komplementować ich buty. Ale przyznaję: boję się. Nie jestem pewien, ale jestem prawie pewien, że mężczyzna w czerni i każda inna osoba, z którą się spotkałem w tym tygodniu, uważa się za dziwaka.
Na szczęście pod koniec nocy zostałem zbawiony. Wróciłem do domu i musiałem pójść do mojego lokalnego sklepu narożnego, aby odebrać trochę jedzenia dla mojego kota. Mike, mężczyzna prowadzący sklep, zna mnie całkiem dobrze jako dziewczyna, która co tydzień dostaje wino i karmę dla kotów. Ale dzisiejszej nocy była tam inna kobieta kupująca lód. Trzymając moje 10 puszek karmy dla kotów, zapytałem ją, czy próbuje pokonać upał. (Ostatnio w San Francisco była fala upałów).
Powiedziała mi, że lód jest dla jej kota. Jej kot będzie pił tylko zimną wodę.
Niesamowite. Nie mogłem prosić o lepszy koniec tygodnia, gdybym spróbował. Oto następne 25 dni.