Niekoniecznie uważam się za świetnego wielozadaniowość. W rzeczywistości trudno mi zrobić więcej niż jedną rzecz naraz. Powiedzmy, że klepanie mnie po głowie i pocieranie brzucha nie jest moją sztuczką na imprezę.
Jednak lej projektowy? To reputacja, którą na pewno wezmę na własność. Zarysowuję artykuł, odpowiadam na losowy e-mail, a następnie zaczynam od projektu - wszystko przed powrotem do mojej skrzynki odbiorczej, aby odpowiedzieć na kolejną wiadomość. Nie rozwiązuję systematycznie jednej rzeczy naraz. Zamiast tego przeskakuję od zadania do zadania, aby nie przerywać mojej pozornie niekończącej się listy rzeczy do zrobienia.
Jednak niedawno zdałem sobie sprawę z czegoś, co skłoniło mnie do zmiany metod. Tak, moje dni robocze były niesamowicie zajęte. Ale niekoniecznie czuli się produktywni . Doszedłem do wieczora z dużymi, zbliżającymi się projektami wciąż wiszącymi na mojej liście. Wiedziałem, że ostatnie osiem godzin spędziłem na gorączkowym pisaniu na komputerze. Jak więc nie udało mi się zrobić tych rzeczy? Gdzie był mój czas?
Z tego właśnie powodu postanowiłem wypróbować metodę zwaną „partiami”. To zabawne słowo, ale niezwykle prosta koncepcja. Zasadniczo oznacza to, że grupujesz podobne zadania razem, a następnie zajmujesz się nimi za jednym zamachem. Ta metoda prawdopodobnie zwiększa produktywność, pomagając uniknąć szaleńczego przełączania biegów, które zawsze występuje podczas przeskakiwania z projektu do projektu. Zamiast tego możesz pozostać skupiony i skupiony na wykonywanych zadaniach, zmniejszać rozproszenie uwagi i strategicznie podbijać te zadania.
Nie trzeba dodawać, że zabrzmiało to jak taktyka zaprojektowana specjalnie dla mnie. Dlatego wypróbowałem ten system przez jeden solidny tydzień, aby sprawdzić, czy rzeczywiście jest to coś, co naprawdę pomogło mojej produktywności i koncentracji potrzebować tak potrzebnego kopa w spodnie. Ciekawy, co myślałem? Pozostańmy przy temacie „grupowanie jak rzeczy razem” i przyjrzyjmy się zaletom i wadom.
Plusy
Naprawdę zmarnowałem mniej czasu
Chociaż technika Pomodoro trochę mnie zachwiała, nadal uważam się za sceptycyzm, jeśli chodzi o różne hacki produktywności, które obiecują zmaksymalizować mój czas pracy. Wahałem się więc przed tym eksperymentem. Jeśli już, to zakładałem, że będę marnować cenny czas, próbując wymyślić, jak to zrobić skutecznie.
Zaskoczyło mnie jednak, ile czasu tak naprawdę zaoszczędziła mi ta taktyka. Po pierwsze, wykonywanie podobnych zadań w tym samym czasie pomogło mi poczuć się mniej zmęczonym i zestresowanym. Ponadto nie jestem w stanie odpowiednio wyjaśnić, ile zaoszczędziłem minut, ponieważ nie muszę ciągle otwierać i zamykać szeregu różnych dokumentów i kart przeglądarki. Zamiast tego miałbym dostęp do tego, czego potrzebowałem, załatwiłem wszystkie istotne zadania, a następnie wykreśliłem całą listę rzeczy z mojej listy. To był naprawdę sprytny sposób na pracę!
Byłem mniej zastraszany przez duże projekty
Wszyscy znamy te duże projekty i zadania, które znajdują stały dom na naszych listach rzeczy do zrobienia, głównie dlatego, że jesteśmy zbyt przytłoczeni i zastraszeni, aby zacząć na nich pracować.
Ale stosując tę technikę grupowania, postanowiłem podzielić większe zadania na mniejsze, mniejsze do akcji przedmioty. Na przykład wcześniej napisałbym „Napisz artykuł do Muse” na mojej liście. Jednak w celu efektywniejszego grupowania rzeczy podzieliłem to zadanie na kilka mniejszych kroków, takich jak zebranie moich badań, zarysowanie mojego dzieła, opracowanie i edycja, a następnie przesłanie.
Zrobiłem to dla wszystkich artykułów lub większych projektów, nad którymi pracowałem tego dnia. Następnie przeprowadzę badania dla wszystkich, zanim przejdę do następnego kroku, zamiast próbować zająć się jednym artykułem na raz.
Oznaczało to, że faktycznie robiłem postępy w tych rzeczach, które zwykle mam tendencję do odpychania się. Ale cały proces wydawał się znacznie łatwiejszy do opanowania.
Popełniłem mniej błędów
Spójrzmy prawdzie w oczy - ciągłe przeskakiwanie przez cały dzień pracy może rozpraszać i dezorientować. Oczywiście nikt nie jest idealny. Odkryłem jednak, że takie rozłączne podejście do mojej pracy spowodowało zbyt wiele błędów i niedopatrzeń, w tym literówek w artykułach i wiadomościach e-mail wysyłanych do niewłaściwych osób.
W ramach partii robiłem mniej takich wpadek. Nie jestem naukowcem, ale śmiało stwierdzę, że byłem w stanie poświęcić całą swoją uwagę zadaniu, które jest przede mną. Moje myśli nie były tak rozproszone, co oznaczało, że byłem w stanie proaktywnie wychwycić te małe błędy i błędy.
Cons
Moja lista rzeczy do zrobienia trwała dłużej
Aby zachować równowagę i uczciwość, nie będę udawać, że ta technika wydajności była całkowicie wolna od jakichkolwiek wad. Największym z nich, jakie napotkałem wielokrotnie, było to, że moja lista rzeczy do zrobienia zajęła mi znacznie więcej czasu rano.
Jestem osobą wizualną. Wiedziałem więc, że jeśli będę trzymać się tej metody grupowania, moja lista będzie musiała być ustrukturyzowana w ten sam sposób - w przeciwnym razie po prostu skoczę. Szybko jednak nauczyłem się, że próba bycia strategicznym wymaga poważnych przemyśleń i zmian.
Ostatecznie zwykle robiłem to w ten sposób:
- Zapisałem wszystkie rzeczy, które chciałem osiągnąć tego dnia, na jednej gigantycznej liście.
- Chwyciłem moje zakreślacze, aby pokolorować i zgrupować podobne elementy razem.
- Następnie, ponieważ wpatrywanie się w ten nabazgrany i podświetlony bałagan zepchnąłby mnie prosto na brzeg, napisałem zupełnie nową listę - zwracając uwagę na grupowanie przedmiotów na podstawie mojego kodowania kolorami.
Jak się domyślam, oznaczało to, że przygotowanie się do pracy każdego dnia zajęło mi prawie dwa razy dłużej. Ale szczerze mówiąc, wydaje mi się, że te dodatkowe minuty były tego warte!
Nie zawsze było to zrównoważone
W ciągu dnia pojawiają się losowe spotkania i sytuacje awaryjne - rzeczy, o których nawet nie planowałeś, że nagle stały się priorytetami. Wszyscy wiemy, jak to idzie.
Tak więc, chociaż ta metoda działa wyjątkowo dobrze w te dni, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem, nie zawsze jest możliwe do opanowania, gdy nagle pojawia się nieoczekiwane spotkanie lub kryzys w pracy. I choć oczywiście musisz dokonać pewnych korekt i zadbać o to, co należy zrobić, zdecydowanie frustracja i dezorientacja może być trochę frustrująca i rzucić klucz w najlepsze plany. W końcu nie można tak naprawdę „grupować” nagłych sytuacji.
Czy będę więc nadal grupować listę zadań do wykonania?
Jak w przypadku każdej innej metody, istnieją pewne wyraźne zalety i wady. Ale w sumie powiedziałbym, że to zdecydowanie coś, co będę nadal wdrażał. To naprawdę pomogło mi zwiększyć koncentrację i zachęciło mnie do podbicia mojej listy rzeczy do zrobienia przy odrobinie strategii.
Pewnie, pojawiły się pewne rzeczy, których nie mogłem zaplanować. Jednak dopóki będziesz chciał zachować odrobinę elastyczności dzięki temu systemowi zarządzania czasem, myślę, że odniesiesz z nim duży sukces.
Próbowałeś wsadowo? Skontaktuj się ze mną na Twitterze i daj mi znać, jak to zadziałało!




