Moi rodzice powiedzą ci, że jako dziecko grałem w grę Perfection non-stop. Całymi godzinami byłbym zafascynowany próbą zrobienia wszystkich tych małych drobiazgów w sam raz, zanim zegar wyrzucił je w powietrze.
Szybko przejdź do ukończenia studiów. Jako młody, ambitny dorosły skorzystałem z okazji, aby rozwinąć swoją karierę. Mniej więcej co trzy lata pojawiała się nowa szansa na pracę, często w dziedzinie o wysokim wzroście, bez żadnych planów. W mojej połowie lat dwudziestych przyjąłem jedną pracę, która oferowała niewielkie wsparcie lub szkolenie, ale dała mi możliwość pracy nad dużymi okazjami z dużą presją.
W całym tym pośpiechu i ekscytacji nauka nie zawsze była łatwa. Wykorzystałbym już istniejące modele, nie w pełni rozumiejąc wszystkie dane wejściowe. Pamiętam, jak kiedyś powiedziałem szefowi, w trakcie dużego spotkania, „przepraszam, ale zapomniałem uwzględnić podatki w obliczeniach”. Myślałem, że dostanę zwolnienia - choć na szczęście mój wkład przewyższył moją krzywą uczenia się, i przez swój błąd nauczyłem się, że zrozumienie szczegółów jest tak samo ważne, jak oglądanie dużego obrazu. Potem osobiście zobowiązałem się być „w chwastach”.
Posiadanie rodziny było drugą częścią mojego życia, którą chciałem spełnić. W wieku 26 lat wyszłam za mąż, ponieważ zapytał mnie chłopiec imieniem Andy. Wszyscy nasi przyjaciele i rodzina to robili, więc wydawało się, że to właściwa rzecz. Natychmiast zacząłem budować nasze życie, jakby to była lista kontrolna wielkich, ważnych rzeczy. Posiadanie domu: sprawdź . Stabilne finanse: czek . Dzieci: czek .

Ale nie wyrosliśmy na siebie - wciąż byliśmy ciekawi i odkrywaliśmy tak wiele własnych zainteresowań i doświadczeń. Jak na ironię, próbując podnieść postrzegane sukcesy życia, straciliśmy małe przyjemności, które pierwotnie cieszyły się sobą. Zapomnieliśmy, bo inaczej nie traktowaliśmy priorytetowo, aby naprawdę siebie docenić.
Niedawno przeczytałem cel gry Perfection, opisany przez Amazon: „Aby dopasować wszystkie 25 elementów na miejscu przed 60-sekundowym dźwiękiem alarmu, gdy cała taca wyskoczy i wyśle ich w eksplozję żółtego plastiku”.
Kiedy to przeczytałem, zdałem sobie sprawę, że moją radą dla mojego dwudziestokilkulatowego ja jest zwrócenie uwagi na te wszystkie małe kawałki, szczegóły i poszukiwanie piękna w małych rzeczach. W końcu jest to jedyny sposób, aby zapobiec „latającym eksplozjom żółtego plastiku”. Moje 8-letnie ja przez cały czas coś się działo.




