Nadal pamiętam dzień z początku lat 60., kiedy wszedłem do sklepu z butami w Teksasie i zauważyłem najbardziej niesamowitą parę czarnych zamszowych koronkowych szpilek. To była miłość od pierwszego wejrzenia i od razu wiedziałam, że moje życie nie byłoby takie samo bez nich. Chociaż jedyną pozostałą parą był rozmiar 6 and AA, a ja miałem 7 wed, wcisnąłem stopy w te kapcie Kopciuszka i postanowiłem nie wychodzić ze sklepu bez nich. Sfinalizowałem zakup, wyszedłem ze sklepu i nigdy nie oglądałem się za siebie. Nosiłem te buty przy każdej okazji - i chociaż moje stopy cierpiały za każdym razem, same komplementy sprawiły, że unosiłem się w powietrzu.
Trend był kontynuowany. Jako modelka Neimana Marcusa w tym samym dziesięcioleciu z entuzjazmem przyjąłem, że chodziło o obuwie - każdy wspaniały but, każdy rozmiar. Jako modele często nosiliśmy buty, które były zbyt małe, zbyt duże, a czasem nawet zaciskają nam palce u stóp, aby je utrzymać. Tak długo, jak but wyglądał dobrze, tylko tyle się liczyło.
Ten ogólny temat przeniosłem na swoją karierę handlową. Nadal nosiłem obcasy - im wyżej, tym lepiej - biegając po targach, pędząc z miejsca na miejsce od wczesnego rana do późnej nocy. Przyjaciel nawet zasugerował, że mogę mieć stopy Barbie z uformowanym wysokim łukiem (być może nie było to bardzo dalekie od prawdy). Wysokie obcasy stały się koniecznością, połączeniem próżności i mocy. W końcu wyglądać na wysokiego, to czuć się wysokim.
Czasami nie było tak źle. Pamiętam jednak, że byłem na imprezie Met Costume przez rok, mając na sobie parę sandałów Manolo z przezroczystym plastikowym stringiem, który przecinał mi palce u stóp i stóp z przeszywającym bólem na każdym kroku. Uśmiechając się i rozmawiając na imprezie, bardzo mi brakowało wszystkiego i wszystkiego wokół mnie. Myślałem tylko o tym, czy będę w stanie wytrzymać, aż nadejdzie ten cenny moment, kiedy w końcu będę mógł usiąść przy stole. Ale wyglądałem dobrze (a przynajmniej przypuszczałem, że tak - o ile rozdzierający ból, który czułem, nie znalazł odzwierciedlenia na mojej twarzy!).

Patrząc wstecz, ta chwila uchwyciła wiele mądrości, którymi chciałbym się podzielić z młodszym sobą - poza oczywistym „proszę nie kupuj butów, które nie pasują”. Powiedziałbym młodemu ja, że nie powinna zostać oszukanym w podejmowaniu impulsywnych decyzji opartych wyłącznie na pozorach lub na podstawie tego, jak według niej inni ją postrzegają. Poświęć trochę czasu na rozważenie jej wyborów. I ostatecznie, aby mieć pewność, że te, które zapewniają najlepsze dopasowanie.
Czy powinieneś zrezygnować z bajecznych butów? Oczywiście nie. Po prostu wybierz te, które pozwolą ci cieszyć się podróżą - a może spacerem!




