Czytam o najnowszych aplikacjach, aby poprawić zarządzanie czasem, ale tak naprawdę nigdy ich nie pobieram. Chcę dowiedzieć się, jak inni używają liczników czasu, narzędzi i technik w celu usprawnienia pracy - ale nie stosuję ich lekcji na mojej liście zadań.
To dlatego, że gdy tylko próbuję narzucić produktywność, buntuję się przeciwko sobie i zamiast tego zwlekam.
Nie zrozum mnie źle: chodzi mi o maksymalizację mojego czasu. Mam trzymiesięczne dziecko, z którym mieszkam w domu; Pracuję blisko 30 godzin tygodniowo (zdalnie); a mój mąż jest trenerem futbolu uniwersyteckiego, więc będzie spędzał siedem dni w tygodniu w biurze do wakacji (aka, ja też jestem odpowiedzialny za front domu).
Są e-maile z odpowiedziami, artykuły do napisania i edycji, wirusowe wiadomości na bieżąco, posiłki do przygotowania, mąż na FaceTime i oczywiście słodkie, urocze dziecko do kochania, zabawy i spędzania ogromnej ilości ilość czasu na namawianie do drzemki. Czy wspominałem, że również trenuję na cele charytatywne 5K?
Jeśli jesteś gotowy, aby wywołać przewrócenie oczami, nie martw się: to nie jest artykuł o tym, jak „robię to wszystko”. Bo nie robię tego. Nawet z opiekunką, która przychodzi co tydzień, jestem jedną z tych osób, które mają powiadomienia o 80 nieprzeczytanych wiadomościach e-mail na moim telefonie, które odbierają osobistą rozmowę przez co najmniej tydzień i które mają wystarczająco dużo nieprzeczytanych stosów czasopism, aby mój stół końcowy wygląda na to, że należy do gabinetu lekarskiego.
Ale udaje mi się utrzymać te różne talerze w powietrzu i skopać tyłek w mojej pracy. Oto mój sekret: nie mam żadnej rutyny, której trzymałbym się z dnia na dzień. Zamiast tego upoważniam się do robienia tego, co chcę.
Zanim zaczniesz nazywać mnie rozpieszczonym dzieckiem, pozwól mi wyjaśnić swoje podejście - zawsze daję sobie wybór.
Pomyśl o tym: za każdym razem, gdy masz do czynienia z niezdecydowaniem, jeśli zawęzisz ją do opcji, które musisz wybrać, ścieżka naprzód staje się wyraźniejsza. Zamiast rozważać zalety i wady kilkunastu miejsc na lunch, zadajesz sobie pytanie, czy chcesz sałatkę, pizzę lub kanapkę, i nagle wiesz, gdzie chcesz się udać.
Podobnie, kiedy miałem obowiązki do wykonania, okazało się, że wykonanie ich tak, jak wybrałem (w tym przypadku, od którego przedmiotu chciałem zacząć), pomogło mi szybciej i szczęśliwie zająć się moją listą. Na przykład, gdybym musiał poćwiczyć, posprzątać mieszkanie i iść do sklepu; Byłem o wiele mniej odporny, jeśli poświęciłem chwilę na podjęcie decyzji, które zadanie mam wykonać jako pierwsze. Stamtąd nie ciągnąłem się na siłownię; Idę pobiegać, ponieważ chciałem to zrobić bardziej niż chciałem posprzątać kuchnię. Gdy dotarłem do końca listy, czułem się już tak produktywny, że chciałem również osiągnąć ten ostatni, najmniej ulubiony przedmiot.
Zacząłem stosować tę samą strategię do mojego obciążenia pracą i stwierdziłem, że działa ona naprawdę dobrze. Kto mówi, że najpierw muszę odpowiadać na e-maile, a na drugie pisać? Kto powiedział, że muszę napisać artykuł przed edycją innego?
Czy zdarza się, że odpowiedzią na te pytania będzie „mój szef” lub „termin klienta”, ponieważ coś jest pilne? Pewnie. Ale kiedy nie będzie to przeszkadzało w harmonogramie innych osób - i zauważ, że jest to kluczowe w tym podejściu - pozwalam sobie wybrać, co zrobię najpierw. Ponieważ kiedy pozwalam sobie wybrać, bardziej prawdopodobne jest, że skupię się na zadaniu (w przeciwieństwie do znalezienia jakiegoś powodu, aby ponownie sprawdzić Instagram).
Kluczem do sprawienia, aby ta praca była dla Ciebie, jest przedstawienie dwóch opcji, które faktycznie zwiększą obciążenie pracą. Nie wybieraj między odpowiadaniem na e-maile a spotkaniem ze znajomymi na lunch. Wybierz dwa zadania robocze, które należy wykonać, a następnie wybierz to, które chcesz wykonać w pierwszej kolejności.
Gdy to zrobisz, (miejmy nadzieję) będziesz na bieżąco i łatwiej będzie kontynuować. Tak, nadal będziesz musiał wykonywać projekty z niższej listy, ale w końcu otrzymasz antidotum na te poranki, w których nic nie robisz, ponieważ nie możesz znaleźć miejsca, od którego można zacząć.
Nawet jeśli, podobnie jak ja, nigdy nie byłeś wielkim fanem modnych programów zwiększających produktywność, może się okazać, że takie podejście działa dla Ciebie. Jasne, przypominanie sobie, że najpierw musisz wybrać to, co robisz, to tylko zmiana sposobu myślenia. Ale czasem to wszystko, czego potrzebujesz, aby zrobić więcej - i cieszyć się po drodze.




