Według mojego testu Myersa-Briggsa jestem ekstrawertykiem. Tak, lubię przebywać w otoczeniu ludzi, tak, pragnę uwagi i tak, czerpię większość mojej produktywnej energii od innych.
Ale lubię też być sam. W rzeczywistości czuję się najlepiej, kiedy jestem sam. A kiedy jestem przytłoczony pracą, wolałbym raczej przespacerować się po bloku, zamiast wziąć kawę i odpocząć.
Czy to brzmi jak ty? Nie jesteś szalony, po prostu wiesz, co dla ciebie działa, a co nie.
Oto trzy duże oznaki, że potrzebujesz trochę czasu „ja” - bez względu na to, jak normalnie jesteś towarzyski:
1. Pstrykasz na innych
Czy warknąłeś właśnie na współpracownika za zbyt głośne odtwarzanie muzyki na jej biurku? A może ostro skrytykowałeś koleżankę, która popełnia ten sam błąd w swoich cotygodniowych raportach.
Wiesz już o tym - ale kiedy jesteś zbyt zrzędliwy wobec ludzi za drobne błędy, prawdopodobnie oznacza to, że musisz zrobić sobie przerwę. Dosłownie.
Gdy tylko jest to możliwe, sugeruję fizyczne odejście i nie wracanie, dopóki nie poczujesz się bardziej zrównoważony. Jeśli nadal istnieje problem, który należy rozwiązać (np. Zgłaszanie błędów), najpierw przeproś za nagły wybuch, a następnie rozwiąż go. A jeśli rzuciłeś się na kogoś bez powodu, będziesz też chciał szybko to naprawić.
2. Próbujesz wymyślić dobre pomysły
Kiedy jesteś tak blisko swojego następnego wielkiego pomysłu, rozproszenie uwagi jest ostatnią rzeczą, której potrzebujesz. I nawet jeśli nie jest to celowe, twoi rówieśnicy są rozproszeni. Ich zwykłe pogawędki przy biurku, prośby o dołączenie do nich na kawę, ich „szybkie” pytania - wszystkie są świetne, gdy masz na to czas, ale kiedy zastanawiasz się nad czymś ważnym lub pilnym, opóźnią się tylko proces.
Na przykład, kiedy muszę przeprowadzić burzę mózgów na temat niejasnej przyszłości, z pewnością mam czas, aby usiąść z kolegami i wymyślić pomysły. Ale kiedy moje dzieło ma nadejść następnego dnia, wylogowuję się ze Slacka, wrzucam słuchawki, siadam na kanapie i piszę - czasem przez kilka godzin sam. To nie jest antyspołeczne - to ja robię to, co trzeba zrobić, aby wykonać najlepszą możliwą pracę.
3. Jesteś jeszcze jednym problemem od płaczu przy biurku
Tak jak twoi współpracownicy potrafią być świetnymi środkami odprężającymi - zmuszając cię do robienia przerw, kiedy palisz się energią przez wiele godzin lub słuchasz, jak wypowiadasz się o swoich problemach - mogą również, niestety, zwiększyć twój stres.
Cały czas tego doświadczamy. Kiedy przeglądamy nasze własne rzeczy, ktoś przychodzi i rzuca swoje problemy na nasz stos - i chociaż chcemy pomóc, ledwo możemy nadążyć.
Nie polecam zostania pustelnikiem za każdym razem, gdy czujesz się zaniepokojony, ale jeśli jesteś kimś, kto przyzwyczaił się do grupowania w trudnych czasach, być może będziesz musiał przemyśleć swoją strategię.
Nauka samodzielnego radzenia sobie ze stresem jest nie tylko wzmacniająca, ale także medytacyjna - zmusza cię do patrzenia do wewnątrz i akceptowania emocji takimi, jakie są, a nie do usprawiedliwienia.
Ekstrawertycy potrzebują czasu samotnego tak samo jak następna osoba. Obciążamy się piętnami, że jeśli nie jesteśmy z ludźmi, nie jesteśmy sobą, a to po prostu nieprawda.
Co ważniejsze, każdy powinien nauczyć się, jak dobrze sobie radzić - bo jeśli potrafimy zrobić tak dużo solo, zastanów się, ile razem możemy osiągnąć.




