Wybierając ścieżkę kariery po studiach sprowadziłem się do odpowiedzi na jedno szczególne pytanie: czy powinienem pracować dla dużej firmy czy startupu?
Dla mnie jedną zaletą pracy w dużej korporacji jest obecność starannie przemyślanych programów rozwoju przywództwa - programów, które są wprowadzane w celu przygotowywania przyszłych liderów organizacji. W rezultacie, jako absolwent, jesteś narażony na rozległe obszary organizacji i wciągające i wszechstronne doświadczenie edukacyjne.
Był to ważny czynnik w moim procesie decyzyjnym, ponieważ oderwałem się od zamierzonej ścieżki kariery (badania neuropsychologiczne). Kiedy zdałem sobie sprawę, że naprawdę pasjonuję się budowaniem firm, było już za późno na zmianę kierunków i wiedziałem, że będę musiał nauczyć się podstaw pracy, a nie w klasie.
Oczywiście, po ukończeniu studiów byłem bardzo kuszony tymi programami rozwoju przywództwa, ale jednocześnie ogarnęła mnie idea pracy dla organizacji z dziesiątkami tysięcy pracowników. Poza tym kultura i sposoby pracy wydawały się sprzeczne z moim etosem. Dorastałem w startupach. Obserwowanie, jak moi rodzice budują firmy od podstaw, dało mi niezachwianą chęć robienia tego samego i wiedziałem, że kiedy nadejdzie czas na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej (co było moim głównym celem), będę musiał zrozumieć niuanse wczesnego… etap rozwoju firmy.
Wyzwanie polega na tym, że kwintesencją doświadczenia startupowego jest bardziej prawdopodobne włączenie kuchni wyposażonej w kombucha z beczki, niż zorganizowany i zorganizowany proces osobistego rozwoju kariery.
Nie oznacza to, że startupom brakuje możliwości uczenia się, ani że pracownicy marnieją bez tych korzyści. Startupy są bardzo poszukiwane ze względu na ogromne możliwości, które zapewniają naukę i rozwój w nieuporządkowanym i jeszcze nieokreślonym środowisku.
Tak więc, idąc za mną, ostatecznie zdecydowałem, że rozpocznę karierę od startupu. Zamiast czekać, aż moja firma stworzy dla mnie program rotacyjnego przywództwa, wymyśliłem własną wersję. Wiedziałem, że jeśli wybiorę odpowiedni start-up i będę strategicznie poruszać się po przestrzeni, będę mógł wykorzystać moje doświadczenie, aby przyspieszyć rozwój osobistej kariery i ustawić się na trajektorii zarządzania.
I zadziałało! Trzy lata później jestem dyrektorem ds. Produktu w Bionic, ściśle współpracując z naszym zespołem kierowniczym w celu wyjaśnienia inicjatyw rozwoju produktów, które zwiększają wartość dla naszych klientów korporacyjnych z listy Fortune 500.
Oto jak się tu dostałem:
1. Znalazłem startup w dużej przestrzeni z małym zespołem i wykorzystałem to na moją korzyść
Wiedziałem o dwóch rzeczach wchodzących w moją rolę jako akceleratora: że cała firma składała się z około 10 osób i że dziedzina, w której się znajdowałaby - pomagając przedsiębiorstwom uniknąć zakłóceń poprzez wprowadzanie nowych produktów i dokonywanie inwestycji na wczesnym etapie - rosła i ewoluuje szybko, o czym świadczy napływ książek, artykułów i firm konsultingowych w kosmosie. Ponieważ było wiele niewiadomych, nie było formalnych procesów, żeby cokolwiek zrobić.
Widziałem to raczej jako cechę niż błąd, wiedząc, że będę mógł doświadczyć wielu ważnych niepowodzeń i przełomów oraz mieć swoje ręce w wielu różnych projektach. Problemy pojawiałyby się codziennie, a każdy z nich traktowałem jako okazję do burzy mózgów. A ze względu na nasz rozmiar było całkowicie do przyjęcia, że podniosłem rękę i zaoferowałem pomoc w obszarze biznesu, który nie miał nic wspólnego z moją rolą na papierze.
Najważniejsze dla firmy było to, że ktoś to zrobił. Jako ta osoba pomogła mi zdobyć zaufanie wśród liderów firmy, a ponieważ mi zaufali, zostałbym zaproszony na kolejne spotkania.
I tak, na początku zwykle byłem na tych spotkaniach, aby robić notatki, a może później zrobić slajd. Ale mogłem również przysłuchiwać się niektórym ważniejszym rozmowom, które miały miejsce - na temat naszej strategii rozwoju, tarcia w naszym modelu świadczenia usług i sporów dotyczących metodologii. Żyli i oddychali ucząc się chwilami, a ja je wypiłem. Ta wczesna ekspozycja była kluczowa, ponieważ pomogła mi myśleć bardziej strategicznie, ponieważ podejmowałem coraz większą odpowiedzialność w firmie.
Chcesz robić to, co zrobiłem? Przeczytaj: Jak znaleźć pracę startową (zanim ktokolwiek będzie wiedział, że jest dostępna)
2. Szukałem grupy liderów (i rówieśników), od których mógłbym się uczyć
Miałem szczęście spotkać się z prawie każdym pracownikiem podczas mojej rozmowy kwalifikacyjnej (pamiętaj, że było tylko 10 osób). Podczas tych spotkań zauważyłem, jak błyskotliwa, wyrażona i pasjonowała się misją każdej osoby, i poczułem, że mogę się od nich wiele nauczyć - co dodatkowo przekonało mnie do podjęcia pracy.
Jak się okazało, miałem rację. W drugim roku zgłosiłem do sześciu różnych osób w różnym czasie i ściśle współpracowałem ze wszystkimi (w tym momencie 30!) Pracownikami. Oznaczało to, że miałem również okazję współpracować ze wszystkimi liderami firmy i na własne oczy widziałem, jak podeszli do rozwiązywania problemów, budowania zespołu, komunikacji i innych krytycznych elementów bycia dobrym liderem. Pomogło to określić, jaki styl przywództwa chciałem (i chciałbym) przyjąć na później w mojej karierze.
Chcesz robić to, co zrobiłem? Przeczytaj: 22 pytań do wywiadu, które pozwolą Ci zdobyć prawdziwe informacje na temat kultury firmy
3. Zignorowałem mój opis pracy i zrobiłem skok
Firma szybko się rozwijała, dlatego często zdarzały się sytuacje, w których nie byliśmy w stanie wypełnić kluczowych luk w talentach. Dodatkowo, wraz z rozwojem, ciągle pojawiały się nowe role.
Były to cenne chwile, kiedy mogłem wyjść poza moje bezpośrednie obowiązki i myśleć. Widziałem, jak wielu innych pracowników na poziomie podstawowym wyciąga opisy stanowisk pracy jako powód, aby czegoś nie robić. Oklaskiwałem ich zdolność do odmowy, ale wiedziałem, że jednym z najlepszych sposobów na rozwój jest zmuszenie się do spróbowania czegoś nowego. I wiedziałem, że jedynym sposobem, w jaki będę w stanie udowodnić, że mogę zrobić coś bez wcześniejszego doświadczenia, jest zrobienie tego.
Każda praca, którą miałem w Bionic, nie istniała, zanim ją zidentyfikowałem, podniosłem i podjąłem. Na przykład, kiedy uruchomiliśmy nasz zespół zarządzający kontem, zauważyłem lukę w zasobach i wsparciu. Podniosłem rękę, wskazałem na nią i napisałem, jakie obowiązki, jak sądzę, ktoś będzie musiał wypełnić, aby wypełnić tę lukę. Nie tylko nakreśliłem, co zakończyło się dla mnie pracą na pełen etat, ale także stało się kluczową rolą w firmie, i ostatecznie zatrudniliśmy dwie dodatkowe osoby, które wykonałyby tę pracę na pełny etat.
We wszystkich tych przypadkach poświęciłem czas na zrozumienie problemu i chociaż nie zawsze miałem tradycyjną wiedzę specjalistyczną lub nie podejmowałem się jej, aby ją wypełnić, miałem wystarczająco dużo kontekstu na temat firmy, aby dodać wartość i posunąć się naprzód. Te chwile pozwoliły na zanurzenie się w nauce, co ostatecznie pomogło mi stać się bardziej wszechstronnym i związanym z organizacją.
Chcesz robić to, co zrobiłem? Przeczytaj: 2 proste sposoby na poszerzenie roli (bez przekraczania granic)
Dołączenie do startupu było najlepszą decyzją, jaką mogłem podjąć w mojej karierze. Pozwoliło mi to wnieść wkład i poznać dosłownie każdy obszar działalności, od sprzedaży, przez produkt, zarządzanie kontem, po operacje i wsparcie back office. I w ciągu trzech lat przeszedłem ze zwykłego pracownika do dyrektora - skok prawie nie do pomyślenia w innych branżach lub w innych firmach.
Ale być może najważniejsze, wybrałem cenną lekcję o biznesie i życiu, o której wszyscy powinni pamiętać: wzrost następuje, gdy aspiracja spotyka się z szansą. Wykonaj więc swoje badania i dokonaj mądrego wyboru, a następnie przygotuj się, aby zakasać rękawy.




