Kiedy myślisz o Afganistanie dzisiaj, nie od razu myślisz o słowie „pokój”. Ale Amandine Roche, francuska humanitarna, fotografka, reporterka, odkrywczyni i konsultantka ds. Rozwiązywania konfliktów w ONZ i innych organizacjach międzynarodowych, ma nadzieję na zmianę że.
Po zatrzymaniu przez talibów w Afganistanie we wrześniu 2001 r. Roche postanowiła położyć kres przemocy w tym kraju. Od tego czasu pracowała, mieszkała i mieszkała w Kabulu, konsultując się z afgańskimi urzędnikami i pracując nad postępem w zakresie demokracji, praw człowieka, edukacji i świadomości mediów. Zbudowała także Fundację Amanuddin, która dąży do zapewnienia Afgańczykom pokoju poprzez edukację i usługi w zakresie zdrowia psychicznego.
Usiedliśmy z Roche, aby dowiedzieć się więcej o jej niesamowitych doświadczeniach i tym, co robi, aby wprowadzić zmiany w kraju, który tak bardzo tego potrzebuje.
Zostałeś zatrzymany przez talibów. Jakie było to doświadczenie?
Przybyłem do Kabulu 10 września 2001 r., Kiedy Sojusz Północny zbombardował lotnisko, ponieważ komandor Massoud został właśnie zamordowany. Byłem wtedy w Mazar-e-Sharif, kiedy prezydent Bush ogłosił, że zbombarduje Afganistan. W tym czasie ewakuowano wszystkich internacjonalistów - ale byłem turystą, więc pozostałem z moim towarzyszem.
Wróciliśmy do granicy pakistańskiej, ale granica została zamknięta w celu zatrzymania napływu uchodźców afgańskich, więc nie pozwolono nam wrócić do Pakistanu. Poprosiłem pakistańskich strażników, aby otworzyli bramę, a oni zgodzili się, pod warunkiem, że talibowie również je otworzą. Talibowie odmówili i zatrzymali nas na jeden dzień - przypuszczam, że chcieli wynegocjować okup.
W tym samym czasie, gdy negocjowaliśmy nasze uwolnienie, jeden ze strażników talibów wskoczył na minę lądową na granicy i stracił nogę. Poprosił pakistańskich strażników, aby otworzyli bramę, aby dostać się do najbliższego szpitala. Pakistańscy strażnicy przyjęli, pod warunkiem, że nas zwolnią. Zawarli umowę, a my byliśmy w stanie przekroczyć strefę plemienną w nocy z eskortą pakistańską.
Po tym doświadczeniu postanowiłeś wrócić i zamieszkać w kraju, co nie jest typową reakcją dla kogoś, kto właśnie został zatrzymany. Jakie były twoje powody?
Na granicy, kiedy nas zatrzymano, spędziłem dzień, bawiąc się z małą, boso afgańską dziewczyną, około 11 lat. Pod koniec dnia zrozumiała, że miałem szansę uciec przed bombardowaniem, że zostałem zwolniony i mogłem pojechać do Pakistanu. Więc wskoczyła na moje ramię, uszczypnęła mnie paznokciami i błagała, żebym ją zabrał ze sobą. Musiałem się z nią pożegnać, kiedy Pakistańska otworzyła bramy do granicy, a ona pożegnała się z mną, płacząc.
Przez tydzień prześladowała mnie w snach, pytając, dlaczego jej nie uratowałem. Pewnej nocy wziąłem długopis i napisałem do niej list: „Moja mała perska boso księżniczko, bardzo mi przykro, że nie mogłam ci pomóc i cię adoptować. Ale obiecuję, że wrócę i adoptuję waszych braci i ojców, aby pokazać im, czym jest prawdziwe życie bez wojny. ”
W 2003 roku wróciłem do Afganistanu. Dołączyłem do Departamentu Pokoju w ONZ i pełniłem funkcję kierownika programu edukacji obywatelskiej w regionie Kabulu, przygotowując pierwsze wybory prezydenckie.
Jak widziałeś, jak zmieniały się role kobiet w Afganistanie od pierwszego razu?
Kobiety są teraz bardziej niezależne i mogą mieć pracę. Mają takie same prawa jak mężczyźni do wychodzenia na zewnątrz i uczestniczenia w życiu publicznym. Niestety odsetek kobiet niepiśmiennych jest nadal bardzo wysoki w Afganistanie i dlatego reszta świata nie jest tak oczywista.
Kiedy pracowałem nad wyborami, nadaliśmy priorytet roli kobiet, zapewniając kobietom możliwość głosowania, pracy w lokalach wyborczych i kandydowania. Nawiązaliśmy kontakty z grupami społeczeństwa obywatelskiego i rządem, przekazaliśmy informacje i informacje zwrotne podmiotom międzynarodowym oraz wspieraliśmy Komisję Wyborczą w tworzeniu przyjaznego kobietom środowiska pracy.
I powoli robimy postępy. Jeden przykład, jaki widziałem: mężczyźnie kazano kandydatce z Afganistanu zaprzestać prowadzenia kampanii. Wyjaśniła mu, że ma takie same umiejętności jak mężczyźni, a on słuchał. W końcu poparł ją w jej kampanii, a ona wygrała wybory.
Według statystyk liczba kandydatek wzrosła od czasu ostatnich wyborów parlamentarnych. Krok po kroku możemy zmieniać zdanie i nastawienie.
Utworzyłeś Fundację Amanuddin w 2011 roku. Czy możesz nam powiedzieć coś więcej o tym, nad czym teraz pracujesz?
Stworzyłem Fundację Amanuddin, aby stawić czoła ciemnościom wojny i podnieść poziom świadomości w Afganistanie poprzez programy zdrowia psychicznego, programy edukacyjne i świadomość medialną. Koncentrujemy się na wzmocnieniu pozycji młodzieży i kobiet i staramy się nawiązać dialog międzyreligijny, aby umiarkowany islam mógł przeciwstawić się ekstremistycznemu islamowi. Chcemy również oferować zajęcia z jogi dla afgańskich kobiet i lekcje medytacji dla afgańskich mężczyzn.
Dla Ministerstwa Edukacji i dla więźniów opracowaliśmy programy edukacyjne na temat pokoju, braku przemocy i praw człowieka. Chcemy również zorganizować tydzień bez przemocy dla dzieci, z debatami, konferencjami, teatrem, filmem i wydaniem książki o Abdulu Gaffar Khanie, aby pokazać, jak ludność postrzega brak przemocy w Afganistanie.
Niestety, po obietnicach od wielu darczyńców - amerykańskich, indyjskich, duńskich, norweskich, francuskich, polskich i ONZ - wszyscy ostatecznie zdecydowali, że te programy edukacyjne nie są ich priorytetem i jak dotąd nie otrzymano żadnych funduszy.
Teraz zastanawiam się, jaki jest priorytet społeczności międzynarodowej w Afganistanie.
Każdego miesiąca Amerykanie wydają 1, 2 miliarda dolarów na utrzymanie 150 000 żołnierzy w wojnie w Afganistanie. Aby sfinansować nasz program roczny, potrzebuję tylko ceny pięciu amerykańskich żołnierzy w Afganistanie za pięć godzin wojny.
Afganistan jest chory od przemocy, świat jest chory od przemocy, ludzkość jest chora od przemocy. Ale przemoc nie jest śmiertelna. Jeśli chcemy, niestosowanie przemocy może uzdrowić ludzkość z choroby przemocy. Możemy dać naszym dzieciom nadzieję na brak przemocy, aby mogły żyć razem w tej braterskiej ziemi.




