Przez całe życie ludzie mówili mi, że mam chutzpah . To słowo było często przekazywane w mojej żydowskiej szkole dziennej. Podczas gdy większość dzieci przestrzegała zasad i norm społecznych, łamałem je. Byłem niecierpliwy i jako taki działałem impulsywnie.
Czasami ta cecha charakteru wydawała się destrukcyjna, ale skłoniło mnie do podjęcia ryzyka, przed którym inni ludzie unikali. Wyraźnie pamiętam, jak prosiłem o moją sympatię do AOL w piątej klasie i śmiałem się z niej przez całą klasę następnego dnia, ponieważ to było dziwne, że dziewczyna zaprosiła chłopca. Byłem zawstydzony.
Ale oto rzecz: moja sympatia powiedziała „tak”.
Wiele lat później znalazłem się na stacji metra SoHo i maszerowałem do redaktor naczelnej magazynu Bridal Guide , Diane Forden. Byłem rok po studiach i nadal nie dostałem pracy na pełny etat. Stojąc w odległości jednego metra od Diane, postanowiłem wykorzystać moją odwagę na swoją korzyść. W tej ułamkowej sekundzie decyzji, by się do niej zbliżyć, wiedziałem, że o wiele więcej można zyskać (pracę) niż stracić (moje ego).
I zadziałało. Dlatego:
Podjąłem obliczone ryzyko
Nikt nie jest całkowicie odporny na odrzucenie. Przez ponad rok po ukończeniu studiów zapiekło go polowanie na pełnoetatową pracę w mediach, mimo że do tego czasu internowałem i pisałem dla Marie Claire , Harper's Bazaar , Coveteur i Nylon, i miałem dodatkowe kontakty w Man Repeller, Elite Daily, Shape , Hello Giggles i więcej.
Kiedy zobaczyłem Diane tego dnia, złagodziłem potencjalny cios, przypominając sobie, że bez względu na to, co powiedziała, nie mogę wziąć go osobiście. Jeśli nie da mi pory dnia, powiedziałem sobie, być może dlatego, że spieszy się, by dostać się na następny program. Pomyślałem też o najgorszym scenariuszu, w którym odszedłem całkowicie opróżniony, liżąc rany. Ale nawet wtedy, dopóki nie byłem okropnie niegrzeczny, podchodziłem do niej jako pełnoetatowy marketingowiec i niezależny pisarz poszukujący pełnego etatu - i wyszło nie mniej.
Do tego momentu przez wiele miesięcy redagowałem e-maile od redaktorów i byłem zszokowany, ilu z nich, bez względu na to, jak wysokie są ich stanowiska, chętnie się ze mną spotkało. Wiedza, że w branży są ludzie, którzy chcieli pomóc, sprawiła, że poczułem się mniej onieśmielony przez stojącego przede mną potentata.
Spojrzałem na nią kątem oka, zanim ponownie skupiłem się na torach. Morilee była ostatnim pokazem Tygodnia Mody Ślubnej, który relacjonuję, i jest mało prawdopodobne, żebym kiedykolwiek na nią wpadła. Gdybym nie działał szybko, straciłbym okazję z nią porozmawiać. Jeśli zamknie mnie po naszym spotkaniu, przynajmniej mógłbym powiedzieć, że próbowałem. Zakłopotanie minie, a ja wrócę do czającym się na LinkedIn. Co może się stać najgorsze? Pomyślałem i wreszcie zebrałem się na odwagę, by do niej podejść.
Przepchnąłem się przez zakłopotanie
Próbowałem sobie przypomnieć, jak się nazywam, kiedy zbliżyłem się do niej i jej zespołu redaktorów. To nie był rom-com, w którym planowałem „przypadkowo” wpaść na nią i nerwowo przeprosić. Potrzebowałem subtelnej, ale wesołej linii wstępu, zanim zacząłem na nich grać pełną windą.
"Cześć! Czy właśnie opuściłeś Morilee? - zapytałem z ciekawością, chociaż bardzo dobrze wiedziałem, że właśnie stamtąd przybyła.
"Tak! Czy ty też wybierasz się na następny program? - spytała uprzejmie Diane. Cały czas utrzymywała kontakt wzrokowy i nie wydawała się rozproszona chaosem.
Jej czteroosobowy zespół spojrzał na mnie, gdy ich przywódca pierścienia i ja rozmawialiśmy. Kim jest ta dziewczyna? Wyobraziłem sobie, że myślą. Zespół oszusta, który czułem, był bardzo realny. Kim myślę, że jestem? Myślałem. Powiedziałem jej, że relacjonuję Tydzień Mody Ślubnej jako wolny strzelec dla publikacji. Chciałem, żeby wiedziała, że tam należę, chociaż część mnie czuła, że nie.
Rozmawialiśmy trochę więcej o naszym ulubionym wyglądzie z kolekcji. Moją ulubioną suknią była zwiewna suknia w kwiaty, a jej nie mogłem już sobie przypomnieć, ponieważ byłem zbyt zakochany jej obecnością i eleganckim blond bobem. Zanim się rozstaliśmy, zapytałem, czy kiedyś zechce napić się kawy. „Chciałbym usłyszeć twoje spojrzenie na branżę!” Promieniowałem.
Diane była wszystkim, czego mogłem oczekiwać od redaktora naczelnego, którego niespodziewanie wachlowała się dziewczyna od nowicjuszy z branży. Gdy pociąg zatrzymał się na naszym przystanku, uśmiechnęła się i podała mi swoją wizytówkę. Nie miałem w zamian jej wizytówki (w końcu jestem Tysiącleciem), ale obiecałem, że wyślę jej e-mailem.
Natychmiast poszedłem
Śledziłem Diane na LinkedIn i szybko wysłałem jej e-maila w nadziei, że nasze słodkie spotkanie było świeże w jej umyśle. Oto fragment:
Kilka dni później odesłała mi e-mailem, że chciałaby się spotkać, i zaproponowała dwie randki zgodne z jej harmonogramem. Pośpiesznie zgodziłem się na pierwszy raz, obawiając się, że w następnym tygodniu będzie zbyt zajęta, by nawet pamiętać naszą rozmowę.
Przeszedłem obok jej biura i rozmawialiśmy o jej trajektorii kariery, misji Bridal Guide oraz o tym, jak mógłbym przyczynić się do powstania magazynu. Co ważniejsze, mówiliśmy o drobiazgach takich jak codzienne dojazdy i nasz sceptycyzm co do nowej Celine Hedi Slimane.
Najbardziej decydujący moment naszej rozmowy nastąpił, gdy pochwaliła moje pisanie i moje proaktywne podejście. Najwyraźniej doceniła mój odważny ruch i e-maile uzupełniające. „Rzuciłem okiem na twoje klipy. Jestem pod wielkim wrażeniem - powiedziała. W tym momencie wiedziałem, że podjąłem właściwą decyzję, by do niej podejść.
Dostałem się w drzwi - wtedy całkowicie ich zachwyciłem
Diane skierowała mnie do dyrektora ds. Cyfrowych w Bridal Guide , który zatrudniał koordynatora marketingu cyfrowego. W tej roli pracowałbym w redakcji cyfrowej i nadal mam możliwość pisania markowych treści i innych kopii marketingowych. Moje doświadczenie pracy w niepełnym wymiarze godzin jako koordynator marketingu w startupie, w połączeniu z doświadczeniem z magazynu, sprawiło, że zacząłem działać. Przede wszystkim jednak skierowanie Diane umocniło moje szanse.
Po tym, jak skontaktowała mnie z moim teraz szefem, wszystko poszło szybko. Razem z dyrektorem cyfrowym rozmawialiśmy o roli, osobiście spotkałem trzyosobowy zespół cyfrowy, ukończyłem test marketingowy i negocjowałem wynagrodzenie przed podpisaniem umowy.
Podczas osobistego wywiadu mój przyszły szef powiedział: „Jak udało ci się zebrać chutzpah, aby zbliżyć się do Diane Forden?” Wzruszyłem ramionami. Dotarło do mnie: ta wada, która zmarszczyła brwi przez całe moje życie, w końcu pojawiła się w sprzęgle.
Pierwszego dnia Diane podeszła do mojego biurka i powiedziała: „Czy możesz uwierzyć, że to wszystko stało się z przypadkowego spotkania?” Potrząsnęłam głową i uśmiechnęłam się.
Nawet teraz, gdy jestem na kilka miesięcy na mojej roli, czuję, że czasami pojawia się we mnie syndrom oszusta. Ale potem myślę sobie: to nie był tylko szczęście. Przypadkowe spotkanie mogło doprowadzić mnie do drzwi, ale potem na to zasłużyłem. Wiele osób przeprowadziło wywiady na moje stanowisko, ale wybrali mnie.
Mimo wszystko nic by się nie stało, gdyby nie ta dwuminutowa rozmowa na peronie metra. Więc następnym razem, gdy będziesz miał okazję podejść do kogoś, kto mógłby skorzystać z twojej kariery, zaakceptuj swój strach, ale spróbuj skupić się na możliwościach, które na Ciebie czekają. Tak się cieszę, że to zrobiłem.




