Skip to main content

Tak, całkowicie nie ma pracy marzeń - muza

TYPOWY RUDY W SZKOLE gość. Sadam Vlog (Czerwiec 2026)

TYPOWY RUDY W SZKOLE gość. Sadam Vlog (Czerwiec 2026)
Anonim

Kiedy byłem mały, czułem się, jakby dorośli uklękli przede mną i pytali: „A więc, kim chcesz być, kiedy dorośniesz?” Prawie przy każdej okazji. I, jak większość małych dzieci, moja odpowiedź zmieniała się mniej więcej co pół godziny.

Weterynarz, pilot, fryzjer, nauczyciel, gwiazda na Broadwayu, pielęgniarka, znowu weterynarz i wreszcie piekarz. Ale nie tylko piekarz - piekarz, który robi wyłącznie ciasteczka czekoladowe. Co mogę powiedzieć? Byłem dziwnym dzieckiem.

Dziś stwierdzam, że często zadaje mi się podobne pytanie, tylko w nieco innej formie. „Jaka jest twoja wymarzona praca?” Ludzie często podnoszą to pytanie, zakładając, że mam całą gotową mowę gotową do wypowiedzenia w mgnieniu oka.

Ale zazwyczaj moja odpowiedź brzmi bardziej: „Uch… nie mam pojęcia”.

Oczywiście mam kilka pomysłów. Na przykład certyfikowany przytulak szczeniąt, ekspert od koców lub profesjonalny taster taster brzmi jak przyzwoita ścieżka kariery. Ale - bądźmy szczerzy - gdybym wyrzucił te odpowiedzi w odpowiedzi na to przerażające pytanie, po prostu mnie wyśmiewał.

Nie zrozum mnie źle. Jako niezależny pisarz zdecydowanie podoba mi się to, co robię teraz. Nigdy nie cierpię wstawania z łóżka każdego ranka i siedzenia przed komputerem, żeby popracować. Ale jeśli musiałbym zamknąć oczy i wyobrazić sobie karierę moich najdzikszych fantazji, czy to by było? Nie wiem.

Nie trzeba dodawać, że krótka odpowiedź na to standardowe pytanie dotyczące moich aspiracji zawodowych nie sprawia, że ​​czuję się zbyt dobrze. W rzeczywistości może sprawić, że poczuję się zupełnie niemotywowany - jakbym nie dążył do niczego. Nie marzę wystarczająco dużo. Nie robię żadnych kroków, aby osiągnąć ostateczny cel.

Jednak faktycznie odkryłem, że nie mając na myśli kariery fantasy, automatycznie nie kwalifikuje mnie jako idiotycznego idioty bez ambicji i wskazówek. W rzeczywistości odkryłem sporo plusów, że nie mam jednej pozycji na końcu mojego tunelu kariery z dużym, odważnym, promieniejącym pierścieniem światła wokół niego.

Co mam na myśli? Cóż, pozwól mi wyjaśnić kilka korzyści.

Na początek brak konsekwentnego pozostawania w tyle tej koncepcji pozwala mi codziennie odczuwać większą satysfakcję z mojej obecnej sytuacji. Mam wielu przyjaciół i znajomych, którzy nigdy nie czują się naprawdę zadowoleni ze swojej kariery. Po prostu czekają, aż w końcu mogą przejść do czegoś, co popycha ich nieco bliżej końca gry. Nigdy nie pozwalają się poczuć osiadłymi lub nawet w pewnym stopniu usatysfakcjonowanymi, ponieważ są zbyt zajęci próbą owinięcia różowego palca wokół następnego szczebla drabiny.

Z tego samego powodu ci, którzy pozwalają, aby ich myśli pochłonęła pozycja ich fantazji, często po prostu zaczynają się rozczarowywać. Słyszeliście horrory o ludziach z karierą zawodową, którzy spędzają całe swoje życie zawodowe, pracując nad tym wymarzonym koncertem - tylko po to, by w końcu znaleźć się na tym miejscu, a potem odkryć, że tak bardzo im się nie podoba. Pamiętaj, że naprawdę nie ma czegoś takiego jak idealna praca - nawet jeśli uważasz, że jest wykonana z waty cukrowej, chmur i tęcz.

Co jeszcze? Brak wymarzonego koncertu oznacza, że ​​jestem bardziej elastyczny. Jasne, nie jestem już tym małym dzieckiem, które przeskakuje między chęcią bycia weterynarzem lub fryzjerem co dwie minuty. Ale wciąż jestem człowiekiem - rzeczy (w tym moje myśli, pragnienia i okoliczności) zmieniają się.

To, czego chciałem dwa lata temu, niekoniecznie jest tym, czego chcę dzisiaj. A to, czego chcę dzisiaj, prawdopodobnie nie będzie na szczycie mojej listy priorytetów za rok. Nieustannie dokonuję wyborów i dostosowuję się do sytuacji przede mną. Ale nie mogę przestać myśleć, że te nagłe zmiany i całkowite zmiany kierunku byłyby o wiele bardziej niszczycielskie i szkodliwe, gdybym czuł, że utrudniają mój cel końcowy - tę nieuchwytną wymarzoną pracę. Byłbym tak sztywny i skupiony na pojedynczych osobach, że po prostu nie chciałbym się zgiąć.

Wreszcie pomysł posiadania tego w ogóle wydaje mi się zbyt pochłaniający - na przykład, że muszę poczekać, aż ten kawałek znajdzie się na swoim miejscu, i wtedy mogę wreszcie być szczęśliwy. A jeśli w końcu nie wyląduję na tak pożądanym koncercie, całe moje życie byłoby stratą i porażką. Ale, jak wyjaśniła pisarka Muse Stacey Gawronski w swoim artykule na temat marki osobistej, jestem czymś więcej niż tylko karierą lub „marką”.

Tak, jestem pisarzem. Ale wydaje mi się, że mam kilka tytułów, które są tak samo (jeśli nie bardziej) ważne - jak żona, córka, siostra, przyjaciel i pseudo-mama najsłodszego, najokrutniejszego kundla na świecie. Tak, mogę stworzyć całkiem niezły artykuł. Ale poza karierą mam wiele innych umiejętności i zainteresowań, których nie chcę całkowicie pomijać, zapominać i przyćmić. Ponieważ robię też całkiem niezły chleb bananowy.

To, że nie zdobyłem (ani nawet nie zidentyfikowałem) tytułu, który będzie mnie ekscytował przez cały czas, nie oznacza, że ​​nie odnoszę sukcesów i - co najważniejsze - jestem szczęśliwy. Moja kariera to tak naprawdę tylko jeden kawałek wielkiej, nieco skomplikowanej układanki.

Więc jeśli jesteś podobny do mnie, możesz narysować zupełnie puste miejsce, gdy ktoś sonduje cię z niesławnym pytaniem „Jaka jest twoja wymarzona praca?”. Ale nie sądzę, żebyś czuł się z tego powodu źle. W rzeczywistości uważam, że powinieneś się z tym dobrze czuć.

Nie kręcisz się i nie jesteś zmotywowany. Nie brakuje ci kierunku i ambicji. Zamiast tego jesteś zadowolony. Każdego dnia bierzesz różne rzeczy. A jeśli mnie zapytasz, to najlepszy sposób.

Czy masz „wymarzoną pracę”, na której skupiłeś się? A może po prostu bierzesz swoją karierę z dnia na dzień jak ja? Daj mi znać, co myślisz na Twitterze!