W zeszłym tygodniu zjadłem lunch z bardzo starym przyjacielem. Spotkaliśmy się zaraz po studiach, w sklepie Macy's Kings Plaza na Brooklynie. Prowadziła Dział Akcesoria, a ja Kosmetyki. Nasze urodziny są w odstępie jednego dnia, aw tym miesiącu oboje skończyliśmy 50 lat.
Nie mogliśmy nie porozmawiać o tym, co naszym zdaniem będzie w naszym życiu w wieku 50 lat. Zapytałem, czy jej życie jest tym, czego się spodziewała? A ona odpowiedziała, że zawsze cieszy się tą chwilą - zamiast patrzeć w przyszłość, próbuje być szczęśliwa w każdym punkcie, w którym się znajduje.
Moja odpowiedź była wręcz przeciwna. Zawsze wyprzedzałem pełną prędkość, pragnąc z powodzeniem iść do przodu - nawet jeśli nie spodziewałem się, czego chcę, kiedy tam dotrę, gdziekolwiek „tam” był. Kiedy miałem 14 lat, chciałem mieć 16 lat, żeby móc prowadzić. Kiedy byłem w szkole średniej, chciałem dostać się na studia. Kiedy byłem na studiach, chciałem skończyć i rozpocząć karierę.
Moja kariera również to odzwierciedla. Kiedy rozpocząłem trzymiesięczny program szkoleniowy w Macy's, byłem gotowy wyjść jak najszybciej i zacząć swoją pierwszą pracę, aby jak najszybciej uzyskać awans. Zawsze byłem konkurencyjny i dążyłem do sukcesu. Chciałem mieć pewność, że mogę zająć się sobą i żyć tak, jak chciałem.
Oczywiście ten napęd nigdy się nie kończy i na każdym kroku chciałem więcej.

Ale z wiekiem wiele moich wyborów związanych z karierą zaczęło dotyczyć moich dzieci. Kiedy w styczniu 2010 r. Otworzyłem pierwszy Festiwal Kobiet Przedsiębiorczych, powiedziałem publiczności, że jest taki moment, kiedy patrzę w lustro i mam wrażenie, że w jakiś sposób zawiodłem moje młode, ambitne ja. Kiedy wypowiedziałem te słowa, zobaczyłem kobiety na widowni kiwające głowami w porozumieniu. Moje słowa uderzyły w dom wielu ludzi, którzy czuli, że w jakiś sposób utracili tożsamość w związku z niektórymi wyborami, których dokonali.
Być może to moje pokolenie - a może po prostu życie - że wiele kobiet znajduje się w dokładnie takiej samej sytuacji jak ja. Wzięli wolne lub wybrali inną ścieżkę kariery, która nie była tak czasochłonna. Albo zrobili coś przeciwnego - szli naprzód w szaleńczym tempie i poczuli się winni, że zostawili dzieci w kurzu. Tak czy inaczej, nauczyłem się, że tak naprawdę nie ma „właściwej” odpowiedzi ani idealnej ścieżki, którą moglibyśmy podążać.
Jaka jest więc moja rada dla mojej młodszej osoby? Rób to, co wydaje się właściwe na każdym kroku. Zawsze możesz się odwrócić lub zrobić coś innego, ale nigdy nie możesz odzyskać czasu spędzonego ze swoimi dziećmi i rodziną. (Julia Child rozpoczęła karierę dopiero po czterdziestce i popatrzyła na swój ślad na świecie!) Rób to, co sprawia, że jesteś szczęśliwy, a wszystko inne się ułoży. Nie przejmuj się tym, co będzie dalej, a zamiast tego rób to, co udało się mojemu przyjacielowi: ciesz się każdą chwilą.
Życie jest krótkie. Poświęć trochę czasu, aby poczuć zapach róż. Carpe diem, oddaj i idź naprzód, ale co najważniejsze, rób to na własnych warunkach.




