Trzy lata temu w tym miesiącu zrobiłem duży skok wiary. Na coś, co wydawało się kaprysem, rzuciłem pracę w firmie programistycznej w San Francisco, sprzedałem samochód, meble i rzeczy osobiste, oddałem prawie wszystkie moje ubrania na cele charytatywne i poleciałem w jedną stronę do Nowego Jorku z jedną walizką i śnić.
Wszystko to wydarzyło się w ciągu około 48 godzin. Kiedy ostrożnie układałem puzzle, powiedziałem bardzo niewielu osobom o tym, co robię. Dopiero po drodze na lotnisko zadzwoniłem do mamy, z którą jestem niewiarygodnie blisko, aby powiedzieć jej, co się dzieje.
Wiedziałem, że tak powinienem postąpić, i nie chciałem, aby jakikolwiek inny głos przesłaniał mój własny osąd. Zanim dotarłem do Nowego Jorku, nie miałem pojęcia, co będzie dalej - ale wiedziałem, że cokolwiek to musi być lepsze.
To dzień, w którym rozpoczęła się moja podróż. To był dzień, w którym mogłem swobodnie wędrować, eksplorować, eksperymentować, podążać za moim sercem i sprawić, że właściwe rzeczy będą miały miejsce z właściwych powodów. Oczywiście nie wszystko zmieniło się z dnia na dzień. Trzy lata później czuję się tak, jakbym żył na własnych warunkach. A teraz moja wizja - dla mnie i dla świata - jest jasna.
Ale to tylko jedna strona historii. Druga i być może bardziej wartościowa strona leży we wszystkim, co wydarzyło się do dnia, w którym opuściłem San Francisco. Nazywam to okresem bólu przed podróżą. Byłem zagubiony, zdezorientowany i niepewny, czego chciałem od życia. Osobiście poniosłem porażkę, poszedłem za facetami, którzy byli emocjonalnie niedostępni i zbytnio przejmowałem się oczekiwaniami innych ludzi wobec mnie. Wydawało mi się, że jestem szczęśliwy, ale w głębi duszy było tak wiele do odkrycia i zbadania. Ten okres nauczył mnie tego, czego nie chciałem od życia.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu, w którym wiesz, czego nie chcesz i czujesz, że jesteś na złej ścieżce, oto jak znalazłem swoją drogę.
1. Rób, co możesz z tym, co masz
Mimo że praca w San Francisco nie była idealna, dałem z siebie wszystko. Podróżowałem po całym kraju, aby przemawiać na konferencjach i poznawać niesamowitych ludzi w świecie Internetu i marketingu, z którymi do dziś jestem blisko. Dowiedziałem się o świecie oprogramowania społecznościowego dla przedsiębiorstw (i zdałem sobie sprawę, że nie jest to dla mnie tak interesujące). Ale wykorzystanie wszystkiego, co miałem przez cały czas, doprowadziło mnie do odkrycia, co mam robić.
2)
Przez większość czasu, kiedy wykonywałem tę pracę, czegoś mi brakowało. Brakowało mi głębokiej pasji i popędu, które naturalnie przyniosły mi całe życie. W głębi duszy wiedziałem, że praca, którą wykonuję, nie jest pracą, którą powinienem wykonać. Co jakiś miesiąc, a zwłaszcza przez ostatnie sześć miesięcy, kiedy tam byłem, mój wewnętrzny głos wciąż mi przypominał. Kiedy próbowałem wyjaśnić ludziom, jak się czuję, spojrzeli na mnie jak na wariata. W ich oczach miałem szczęście, że znalazłem pracę w recesji. Ale ja wiedziałem lepiej.
3. Przedefiniuj sukces
Miałem świetną wypłatę, która dała mi wszystko, czego wtedy chciałem. Miałem świetną garderobę, mieszkałem w pięknym mieszkaniu z widokiem na most Golden Gate i chodziłem na miłe kolacje. Wypiłem więcej wina, niż chciałbym sobie przypomnieć. Ludzie nazywali mnie szczęśliwym.
Ale nie miałem szczęścia. Wszystkie rzeczy, które miałem - żadna z nich nie była tym, czego naprawdę chciałem. Nie dbałem o ubrania ani mieszkanie. To wszystko były po prostu rzeczy. Rzeczy, które posiadałem, zaczynały mnie posiadać. Wtedy zdałem sobie sprawę, że miałem okazję przedefiniować sukces. Dla mnie nie chodziło o pieniądze ani inne rzeczy. Chodziło - i nadal jest - o poczucie głębokiego spełnienia i sensu, wyeliminowanie nieszczęścia z mojego życia i doświadczanie postępu każdego dnia. Gdy ponownie zdefiniowałem sukces, stało się o wiele bardziej jasne, jakie możliwości czekają na mnie.
4
Wisienką na torcie było dla mnie, gdy Amit, przyjaciel ze sceny startupowej w San Francisco i założyciel własnej firmy, pokazał mi, że we mnie wierzy. Kiedy powiedziałem mu, że mam plan przeprowadzki do Nowego Jorku - wciąż jeszcze w początkowej fazie rozwoju - jedyne pytania, jakie mi zadał, brzmiały: „Dlaczego nie?” i „Co najgorszego może się zdarzyć?”
Był pierwszą osobą, od której poczułem, że rozumiem, skąd pochodzę. To on zachęcił mnie do zrobienia skoku. W ciągu dwudziestu minut rozmowy z Amit kawałki układanki zaczęły się formować w mojej głowie. Posiadanie kogoś takiego, kto tak bardzo w ciebie wierzy, jest nieocenione, gdy wykonujesz skok.
5. Wybierz coś
Nie miałem pojęcia, czego chcę, kiedy pierwszy raz przyjechałem do Nowego Jorku. Wiedziałem tylko, czego nie chciałem. Postanowiłem więc wybrać coś, co wydawało się interesujące. Uznałem, że wybranie czegoś było lepsze niż wybranie niczego, a jedynym sposobem, aby dowiedzieć się, czego naprawdę chcemy od życia, jest wyjście na zewnątrz i zrobienie czegoś.
Wybrałem więc startupy. W Nowym Jorku rozwijała się scena, od małego bawiłem się komputerami i internetem i wyglądało to na idealne połączenie.
6. Spraw, aby się stało
Mając to na uwadze, zapytałem Amit Gupta, czy mógłbym być kopnięciem bocznym jego firmy Photojojo na Wschodnim Wybrzeżu. Wymyśliłem trzy pomysły dla firmy i wyjaśniłem mu, jak będą działać i dlaczego będą dobre dla jego firmy.
I zadziałało: zgodziliśmy się na umowę, w ramach której otrzymam obniżkę wszelkich prowizji od sprzedaży od partnerów lub umów reklamowych, które wylądowałem. Dostałem wprowadzenie do Tumblr, Vimeo, Busted Tee's i Thrillist, wśród innych startupów i ludzi w społeczności. Dzięki wsparciu Amit szybko nawiązałem kontakt z ludźmi ze sceny technologicznej w Nowym Jorku. Zarobiłem kilka tysięcy dolarów i wiele bezcennych związków.
I to był mój punkt wyjścia. Patrząc wstecz, oto moja rada: jeśli masz do czynienia z firmą, która dostosowuje się do nowej definicji sukcesu, bądź asertywny i powiedz im, jak chcesz pomóc. Jeśli powiedzą „nie”, próbuj, aż znajdziesz taki, który mówi „tak”.
Jeśli czujesz, że jesteś na złej ścieżce kariery, nie panikuj. Postępuj zgodnie z tymi pierwszymi sześcioma krokami, a gwarantuję, że zaczniesz iść ścieżką, która jest bardziej dostosowana do życia, jakie sobie wyobrażasz. Jeśli zastanawiasz się, co się stanie, gdy naprawdę się zaangażujesz - jak się utrzymać, poznać odpowiednich ludzi, dowiedzieć się, co naprawdę chcesz robić - to właśnie zajmiemy się w przyszłym tygodniu. Bądźcie czujni!




