Skip to main content

Uważność i rodzicielstwo - muza

Curious Beginnings | Critical Role | Campaign 2, Episode 1 (Czerwiec 2026)

Curious Beginnings | Critical Role | Campaign 2, Episode 1 (Czerwiec 2026)
Anonim

Był czwartkowy wieczór o godzinie 6:30, druga godzina okresu, który wielu pracujących rodziców niechętnie określa jako „grind”: trzy lub cztery chaotyczne godziny między naszym przybyciem do domu z pracy a snem, w których musimy zrobić kolację, zjedz kolację i rozkoszuj się naszym ograniczonym czasem spędzonym z naszymi dziećmi, zanim je wykąpiesz, wdarąc je do piżamy, czytając wiele opowieści na dobranoc, kładąc je do łóżka i przygotowując się na jutrzejszy poranek.

Jak zwykle moje ciało wykonywało szereg zadań, podczas gdy mój umysł kręcił się przez dziesiątki innych. Gotowałam obiad, rozmawiałam z mężem o jego dniu pracy, bawiłam się z moim dwuletnim synem i mentalnie pisałam listę wszystkich rzeczy, które musiałam zrobić, zanim wróciłam na noc.

Część mnie uświadomiła sobie głos mojego syna: „Spójrz, mamo! Spójrz, mamo! Spójrz, mamo! ”Nad gwizdaniem czajnika (wiecznie gotuję wodę na kawę). Jednym szybkim ruchem zamknąłem zmywarkę, którą właśnie skończyłem, wyłączyłem czajnik i przykucnąłem, by zająć się wszystkim, co mój syn chciał mi pokazać.

„Spójrz, mamo!” Powtórzył. Moja wizja została nagle zaciemniona przez skrzydła śmierdzącego robaka. Wepchnął martwego robala w moją twarz, tak blisko, że mogłem zobaczyć cętkowane detale jego skrzydeł, tygrysie paski anteny. Za nim idealnie wgłębione kostki mojego syna były rozmazane farbą z jego codziennego rzemiosła, a za jego dłonią błyszczały oczy. W tym momencie skupił się na jednym wysiłku: pokazaniu mi fascynującej rzeczy, którą odkrył.

Mój syn w pełni przeżywa każdą indywidualną chwilę swojego życia. On nigdy nie jest rozproszony; nigdy się nie spieszy. Nigdy nie planuje następnej rzeczy. Kiedy schodzimy rano po schodach, żeby zrobić śniadanie, jest zdumiony każdym kawałkiem kurzu na moich rzadko zamiatanych podłogach.

Objawienie Stinkbug (jak to teraz nazywam) uświadomiło mi, że chociaż poczyniłem kroki w kierunku uwolnienia się od kultury zapracowanych, często nie jestem obecny. Mój umysł jest zawsze gdzie indziej - tworzy listę rzeczy do zrobienia, rozwiązuje problem niezwiązany z tym, co dzieje się na moich oczach. Czasami wracam do teraźniejszości, jak gdybym właśnie wyszła z ciemnego pokoju, zupełnie nieznana jasnemu, aktywnemu pokojowi, do którego nieoczekiwanie wpadłem.

Nienaukowe badanie moich przyjaciół - zarówno z dziećmi, jak i bez dzieci - potwierdza, że ​​wielu z nas tego doświadcza. Tracimy życie, ponieważ zawsze jesteśmy mentalnie wielozadaniowi.

Jak możemy tego uniknąć? Oczywistą odpowiedzią jest oczyszczenie naszego życia z rozproszeń, szczególnie technologicznych. Z kolejnych badań wynika, że ​​wielozadaniowość obsługiwana przez nasze urządzenia mobilne szkodzi naszej zdolności do koncentracji i koncentracji. Nasze uzależnienie od naszych urządzeń stworzyło także kulturę obsesyjną dla nagrywania i dokumentacji - niekończącą się potrzebę robienia zdjęć z naszego życia i dzielenia się z innymi. Ale robienie zdjęć hamuje nasze aktualne doświadczenie, a badania pokazują, że może nawet uczynić nas mniej zdolnymi do zapamiętania tego doświadczenia.

W zeszłym roku podjęłam świadomy wysiłek, aby odłączyć się od telefonu komórkowego, kiedy byłam w domu z rodziną, ale wciąż zdarzało mi się wymykać, aby sprawdzić pocztę e-mail lub pobrać ją, gdy tylko miałem okazję - kiedy mój mąż zabrał syna na zewnątrz, aby sprawdzam skrzynkę pocztową lub kopię piłkę nożną, gorączkowo wbijam hasło.

Teraz zdaję sobie sprawę, że samo ograniczenie rozpraszania uwagi w moim telefonie lub iPadzie nie wystarczy. Muszę - musimy - przemyśleć nasze podejście do tego, jak spędzamy czas, mierzymy sukces i określamy produktywność.

Oczywiście nie łamię tu żadnych nowych gruntów. Wiele utalentowanych, troskliwych ludzi, od Arianny Huffington, Oprah i zmarłego Steve'a Jobsa, od lat promuje uważność i celowy rozwój mentalny i osobisty. Ale jak ktoś taki jak ja (i prawdopodobnie jak ty), który pracuje dla życia (nie dla zabawy) i nie ma nieskończonej ilości czasu lub kapitału na zatrudnienie duchowych doradców lub na rekolekcje jogi, może zresetować swoje wewnętrzne ramy?

Cóż, nie jestem do końca pewien, ale w ciągu ostatnich kilku miesięcy wdrożyłem szereg praktyk - zebranych z różnych źródeł, od przyjaciół, przez wspomnienia celebrytów po badania naukowe - i udało mi się poczynić postępy ( lub może przestrzeń nad głową). Oto co robiłem:

1. Celowe połączenie z moim oddechem

Kiedyś myślałem, że medytacja była dla mnie zbyt „tam”, ale moje ostatnie badania nad nowoczesną medytacją zmieniły zdanie. Teraz spędzam zaledwie pięć minut każdego ranka po treningu, rozciągając się, celowo oddychając i medytując przy pomocy - poczekaj na to - aplikacji do medytacji na moim iPhonie „Po prostu bycie”.

Zacząłem też skupiać się na oddechu w „martwym czasie”, kiedy normalnie sprawdzałem pocztę na telefonie: czekając w kolejce, aby zamówić kawę, siedząc przy świetle stop lub czekając, aż mój klient dołączy do połączenie konferencyjne. Wdychanie intencji i refleksja w tych chwilach uświadomiły mi, ile faktycznie mam tych chwil, i dzięki temu jestem bardziej obecny w pozostałej części mojego życia.

2. Pisanie (bez pisania)

Oczywiście moje profesjonalne zajęcia - zarówno jako pisarz, jak i specjalista ds. Marketingu i PR - wymagają dużo pisania. Nigdy nie będę mógł odłączyć się od laptopa i nigdy nie twierdzę, że chcę to zrobić. Odkryłem jednak, że pisanie (długopisem i kartką) podczas spotkań, połączeń konferencyjnych i innych momentów, w których chcę być bardzo rozbudzony psychicznie, znacznie zwiększyło moją zdolność do bycia w danym momencie.

Podobnie na początku i na końcu dnia powróciłem do mojego dorastającego nawyku pisania w dzienniku. I choć nienawidzę słowa „dziennikarstwo” (ludzie, to nie jest słowo!), Przyznaję, że pisanie długopisem bez rozpraszania uwagi w Internecie pomogło mi skupić się i uniknąć rozproszenia. Zapisanie moich zamiarów na papierze każdego ranka, aby być w pełni obecnym z moim synem i pracą, wzmocniło moje postanowienie.

3. Wyłączanie wszystkich powiadomień

Jeśli potrzebujesz dowodu na liczbę nieproduktywnych zadań wielozadaniowych, które wykonujesz każdego dnia, policz liczbę okien otwartych na komputerze do godziny 13:00. Jeśli jesteś podobny do mnie - to zawstydzająco wysoka liczba. Oto jak to się dzieje: Pracuję nad projektem, gdy powiadomienie programu Outlook mówi mi, że mam nową wiadomość e-mail. Przechodzę do programu Outlook, czytam wiadomość e-mail, a potem zdaję sobie sprawę, że dzisiaj jeszcze nie sprawdziłem mojego prywatnego adresu e-mail. Idę na mój osobisty e-mail i widzę, że mam nowy rachunek za gaz. Chwytam torebkę, żeby zapłacić kartą kredytową. Gdy sięgam do torebki, widzę, że mam wiadomość od mamy. Czytam i odpowiadam na nie, a następnie wracam do komputera i widzę, że mam wiadomość e-mail o wysokim priorytecie od klienta. Natychmiast zaczynam pracę nad tym produktem, całkowicie zapominając o projekcie, nad którym pracowałem, zanim rozproszyło mnie powiadomienie programu Outlook. I rachunek za gaz.

Próbuję tu dotrzeć do tego, że powiadomienia są nieznośne, rozpraszają uwagę i przynoszą efekt przeciwny do zamierzonego - powinieneś być odpowiedzialny za to, kiedy otrzymujesz powiadomienia o różnych sprawach. Obracając wszystkie powiadomienia i kontrolując, kiedy otrzymuję informacje, wykładniczo zwiększyłem swoją zdolność koncentracji i wykładniczo zmniejszyłem liczbę okien, które otworzyłem do południa.

4. Rzucać wyzwanie sobie i mojemu synowi

Powiedziałem to wcześniej i powtórzę: Rodzicielstwo może być nudne. Oczywiście kocham mojego syna, ale najważniejsze jest to, że mamy różne zainteresowania. Jego pomysł na ekscytujące popołudnie przebiega między drzwiami wejściowymi i garażowymi w kółko, śpiewając „BINGO”. Z drugiej strony nie uważam tego zadania za stymulujące.

Za każdym razem, gdy mówię o tym innym rodzicom, zdecydowanie kiwają głową. Ale tak naprawdę to stwierdzenie powoduje, że czujemy się winni. Nie chcemy przyznać, że zabawa z naszymi dziećmi nie zawsze jest wysublimowana. I odkryłem, że w tych przyziemnych chwilach zaczynam się wycofywać. Więc zamiast czuć się winnym z tego powodu, zacząłem po prostu zachęcać mojego syna do robienia rzeczy, z których oboje będziemy się cieszyć. Jak czytanie książek, które zawierają więcej słów niż zdjęcia, gotowanie i FaceTiming z przyjaciółmi i rodziną. Pozwalając sobie na zabawę i ustalanie priorytetów działań, które mi to umożliwią, znacznie lepiej zignorowałem moją listę rzeczy do zrobienia.

Najwyraźniej nie ma właściwego sposobu - ani łatwego - na przezwyciężenie potrzeby wielozadaniowości i mentalnego sprawdzenia teraźniejszości. Ale myślę, że przypływ popularnej opinii na rzecz uważności poprowadził nas wszystkich we właściwym kierunku.