Istnieją trzy sposoby, w jakie menedżer ds. Rekrutacji reaguje na podania o pracę: „Wygląda niesamowicie”, „Jest oczywistym nie” i „Eh, może?”
Chociaż zdecydowanie wiesz, czy zaliczasz się do pierwszej kategorii (cześć, wywiad!), Prawie zawsze utkniesz w ciemności na temat tego, do którego z dwóch ostatnich segmentów wpadniesz. W końcu list o odrzuceniu formularza nigdy nie mówi: „… ale za ile było warto, byłeś tak blisko. Gdyby nasz kandydat pierwszego wyboru się nie powiódł, a nasz drugi wybór został aresztowany, zupełnie byśmy ci dali szansę.
Aby móc dalej czytać ten artykuł, załóżmy, że jesteś kandydatem „Eh, może?”. Może nawet silny, może kandydat. Jak możesz się przebić?
Oto pięć sposobów, zainspirowanych wszystkimi ludźmi, o których prawie prosiłem, aby wejść i spotkać się ze mną na temat stanowiska.
1. Sprawdź dwukrotnie, czy wszystkie Twoje materiały aplikacyjne są otwarte
Oto zabawny fakt: za każdym razem, gdy otwieram stanowisko w firmie, w której pracowałem, przynajmniej jedna osoba przesłała CV, które się nie otworzy.
Oto zabawne przypuszczenie: osoba, która przesłała to CV (lub list motywacyjny lub próbkę do pisania), które miało zostać otwarte - i przeczytać.
Najczęściej umieszczam tę osobę na moim „stosie”, aby później wyśledzić ją na LinkedIn. Ale spoiler ostrzega, że późniejszy termin zwykle nie przychodzi. Pomiędzy byciem zajętym i zalaniem się życiorysami, które się otworzą, aplikacja gubi się w miksie.
Najlepszym sposobem uniknięcia tego jest wysłanie CV do pięciu przyjaciół. Poproś wszystkich, aby otworzyli go na komputerach i telefonach. Jeśli ktoś ma problemy, musisz dowiedzieć się, na czym polega problem i go rozwiązać.
2. Zaadresuj list motywacyjny do osoby, która pracuje w firmie
Twoje CV jest idealne, Twój list motywacyjny odpowiada na wszystkie moje pytania, a twoje dodatkowe materiały są wszystkim, czego chciałem (i więcej!). Ale list motywacyjny jest skierowany do „Kogo może to dotyczyć”, aw dzisiejszych czasach prześladowania Internetu jest to nie do przyjęcia. Gdzieś w sieci WWW jest nazwisko osoby, która pracuje w dziale, do którego się ubiegasz - a jeśli naprawdę nie możesz jej znaleźć, jest to czerwona flaga dla firmy. (Poważnie, dlaczego nikogo nie ma na LinkedIn?)
Ale jeśli łatwo go znaleźć, oznacza to dla mnie czerwoną flagę. Na początku zawsze myślę: „Jeśli nie poświęcisz czasu na znalezienie mojego imienia, co jeszcze byłbyś zbyt leniwy, gdybym cię zatrudnił?” Nie spiesz się, aby znaleźć nazwisko - między LinkedIn a stronami zespołu firmy., jest gdzieś tam.
3. Postępuj zgodnie ze wszystkimi instrukcjami
Chociaż wiele aspektów procesu poszukiwania pracy wydaje się być zaprojektowanych przez Szatana na zamówienie, nie było. Wszystkie te żmudne małe kroki, które wydają się nie mieć końca, zostały wprowadzone bez powodu. Gdzieś tam kierownik ds. Zatrudnienia poprosił o dołączenie tych instrukcji.
Na przykład często poproszę kandydatów o przesłanie linków do dwóch próbek pisania na określony temat. W zamian otrzymam link do portfolio osoby. Portfele są świetne (i powinieneś je mieć!), Ale poprosiłem o dwie próbki pisania, ponieważ chciałem zobaczyć, z jakiej pracy jesteś najbardziej dumny. I szczerze mówiąc, ponieważ chciałem ułatwić sobie życie. Wysyłając mi link do twojego portfolio, utknąłem klikając kilka innych linków, aby znaleźć rodzaj próbki pisania, którą chciałem zobaczyć.
Czasami mam na to czas, ale częściej nie. Poświęć czas na przeczytanie instrukcji. Następnie przeczytaj je ponownie. Postępowanie zgodnie z nimi nie tylko ułatwia życie menedżerowi ds. Rekrutacji (punkty dla Ciebie!), Ale także pokazuje, że jesteś zorientowany na szczegóły i jesteś dobry w realizacji projektów od początku do końca.
4. Upewnij się, że Twoja obecność w Internecie sprawia, że wyglądasz zabawnie, ale nie zbyt zabawnie
Prawdziwa historia: pierwszą rzeczą, którą robię, gdy znajdę kandydata, którego lubię, jest sprawdzenie, czy mamy na Facebooku wspólnych znajomych. (A chłopcze, och chłopcze, to szaleństwo, jak bardzo wszyscy jesteśmy połączeni na tym świecie!) Drugą rzeczą, którą robię, jest sprawdzenie Twittera i Instagrama.
Nie jestem najgorszą żywą osobą, więc rozumiem, że ludzie lubią się dobrze bawić. W rzeczywistości chcę pracować z ludźmi, którzy żyją poza biurem. Ale waham się też zadzwonić na rozmowę kwalifikacyjną, gdy krótkie spojrzenie na profile w mediach społecznościowych ujawni, że wszystko, co robisz, to picie, imprezowanie, uderzanie filtra na Instagramie i powtarzanie. Więc nawet jeśli wyczyściłeś swoje profile i usunąłeś wszelkie obraźliwe zdjęcia, nadal możesz dawać złe wrażenie. Pamiętaj: to moje pierwsze i jedyne wrażenie, że jesteś osobą (a nie tylko kandydatem do pracy).
Tak więc, w ciągu kilku kliknięć, często przestałem chcieć cię zatrudnić, aby martwić się, czy będziesz osobą, która wejdzie we wtorek rano w okularach przeciwsłonecznych i zapyta wszystkich współpracowników, czy mają Advil.
5. Bądź Googleable
Chociaż chcesz usunąć wszelkie publiczne treści społecznościowe, które sprawiają, że wyglądasz mniej niż to pożądane, chcesz także upewnić się, że masz jakąś obecność w Internecie. Cokolwiek, naprawdę. Nic nie martwi mnie bardziej niż szukanie potencjalnego kandydata i otrzymywanie świerszczy od Google.
Zapomnij o portfolio online (chociaż znowu powinieneś je mieć) - kiedy nawet nie ma strony LinkedIn, zaczynam się denerwować, że jestem łapany. Czy mam zamiar wezwać cię na rozmowę, tylko po to, żeby zostać zamordowanym? Jeśli tak, to co to za okropna droga - nie mogę wymyślić nic bardziej tragicznego niż moja pochwała, zaczynając od: „Po prostu szukała kogoś z doświadczeniem w dziennikarstwie cyfrowym, może z niewielkim doświadczeniem w Photoshopie…”
Tak więc, zanim złożysz podanie o kolejne miejsca pracy, sam Google. Upewnij się, że Twój LinkedIn się pojawi. Jeśli masz wspólne imię (lub, co gorsza, udostępnisz imię celebryty), to jeszcze więcej powodów, by wyróżniać się w mediach społecznościowych, aby te linki również się pojawiały.
I proszę bardzo! Pięć sposobów na przejście od „Eh, może” do „Muszę od razu przyciągnąć tu tę osobę”.
Czy tęskniłem? Czy mamy wspólnych znajomych na Facebooku? Tweetnij mnie i daj mi znać!




