Skip to main content

Być liderem oznacza czuć się niekomfortowo - muza

Tomasz Węgrzyn: żydowski dylemat - być antymarksistowskim syjonistą czy antysyjonistycznym marksistą (Czerwiec 2026)

Tomasz Węgrzyn: żydowski dylemat - być antymarksistowskim syjonistą czy antysyjonistycznym marksistą (Czerwiec 2026)
Anonim

W nocy z 6 lipca 2016 r. Nie mogłem spać. Właśnie za pośrednictwem mediów społecznościowych byłem świadkiem gwałtownej i niesprawiedliwej śmierci Philando Castile, zaledwie 24 godziny po tym, jak Alton Sterling został zastrzelony w Baton Rouge. Nie byli pierwsi i czuję stały ból w sercu, wiedząc, że nie będą ostatni. Ale dla mnie były katalizatorem. Leżę w łóżku w bezsenności podsycanej smutkiem, przesiąkniętej wieloma innymi emocjami oprócz żalu.

Nie zasnąłem myśląc o pracy, o nadchodzących spotkaniach ani o tym, czy osiągniemy nasze kwartalne cele. Zamiast tego pomyślałem o moim zespole i o tym, jak te incydenty i niesprawiedliwości muszą na nie wpływać. Jak, podobnie jak ja, musi być coraz trudniej wchłonąć te nagłówki, te niesprawiedliwości po odejściu z pracy, a potem przyjść następnego dnia, usiąść przy komputerach i skoncentrować się na ich typowej rutynie.

Tak więc, gdy następnego ranka wszedłem do biura, z niewyraźnymi oczami i wciąż w szoku, zdecydowałem, że nie mogę i nie powinienem zaczynać dnia od pracy jak zwykle. Napisałem moje serce w e-mailu do mojego zespołu. Kiedy przygotowywałem się do wysłania, byłem przerażony. Czułam się nieswojo i bezbronna. Czy to było właściwe? Czy byłem odpowiednią osobą, aby to powiedzieć? Jak zareagowałby zespół? Czy posunąłem się za daleko? A może nie wystarczająco daleko? Nie było jednoznacznej odpowiedzi i nie było „eksperta kariery”, który zastanawiałby się jeszcze nad prawidłową odpowiedzią kierowniczą.

Ale moja potrzeba rozmowy na ten temat ze ponad 100 Muserami, którzy pracują ze mną każdego dnia, zmusiła mnie do tego i wysłałem to:

Temat: Wiadomości w tym tygodniu i bycie całym człowiekiem
Cześć Musers,

Nadchodziły odpowiedzi. E-mail po e-mailu, wdzięczny za słowa wsparcia i potwierdzenia. E-maile z osobistymi historiami i osobistymi zmaganiami. E-maile ze smutkiem i nadzieją. Koledzy, którzy byli niesamowicie dotknięci poczuciem walidacji, a niektórzy byli mniej skłonni do myślenia i odczuwania większej empatii. Mur zburzył się i w tym momencie ludzkość zjednoczyła nas bardziej niż nasza praca.

W tych odpowiedziach było też poproszenie kilku osób z mojego zespołu o napisanie o tym. I od razu poczułem się nieswojo. Nie napisałem tego dla świata zewnętrznego. Nie spędziłem godzin na jego opracowywaniu ani wysyłaniu do konsultanta PR w celu zatwierdzenia. Jak mam wyjaśnić kontekst? Co ludzie pomyślą o moich zamiarach? Jak mógłbym odpowiednio dobrać słowa, aby przekazać moje myśli i uczucia światu, ludziom, którzy mnie nie znali?

Przetrawienie zajęło mi kilka tygodni, ale zdałem sobie sprawę, że muszę czuć się nieswojo. Aby to udostępnić. Ponieważ nic z tego nie dotyczy mnie i tego, jak się czuję; ale to, co robię i jak reaguję, wpływa na otaczający mnie świat. Jestem białą kobietą w Nowym Jorku, która dorastała we Francji, i wiem, że jest wiele rzeczy, z którymi nie mogę rozmawiać i wielu nie powinienem mówić.

Ale to wcale nie znosi mojej odpowiedzialności za mówienie i korzystanie z mojego doświadczenia, mojej pozycji i mojego przywileju. Może dzieląc się, mogę pokazać tylko jeden sposób bycia bardziej otwartym i współczującym w pracy oraz zachęcić jeszcze jedną osobę do działania lub zabrania głosu. Być może menedżerowie i koledzy z drużyny z większym współczuciem pomyślą o swoich współpracownikach i zaczną być też ludźmi, których widzą.

Nie wysłałem e-maila z zamiarem rozwiązania problemu. Albo postawić się na piedestale przywódczym - ale raczej, aby przypomnieć mojemu zespołowi, że jestem świadomy tego, co dzieje się na świecie, jestem świadomy, że może to mieć na nich wpływ, zdaję sobie sprawę, że to trudny temat do dyskusji, i zdaję sobie sprawę, że tylko dlatego, że są w pracy, nie ułatwia to pochówku ani ignorowania.

Mimo że nie było mi wygodnie, chciałem, aby zespół wiedział, że jestem tutaj, aby porozmawiać, a tutaj, aby słuchać, i tutaj, aby wesprzeć wszystkich w pełni moich możliwości, nawet jeśli wsparcie to wykracza poza ich pracę opisy. I o to właśnie chodzi w byciu liderem. Pod koniec dnia jest siła w działaniu i obowiązkiem lidera jest działanie w obliczu dyskomfortu.