Skip to main content

Drodzy Forbes: 20-latków traktuje siebie poważnie

Masz WYMÓWKI, czy ROZWIĄZANIA? Rozmowa z Jakubem B. Bączkiem (Czerwiec 2026)

Masz WYMÓWKI, czy ROZWIĄZANIA? Rozmowa z Jakubem B. Bączkiem (Czerwiec 2026)
Anonim

Kiedy natknąłem się na ostatni artykuł Jenny Goudreau „ Forbes ”, „Dlaczego musimy poważnie traktować 20-coś”, spodziewałem się, że przeczytam obalenie negatywnych stereotypów, które często się pojawiają, by opisać Gen Y.

Nie to mam. Zamiast tego zacząłem czytać wykład skierowany do dwudziestokilkulatków. Chociaż Goodreau przyznaje, że moje pokolenie ukończyło studia z kopcami długów na kredyty studenckie w jednej z najgorszych gospodarek od dziesięcioleci, obwinia nas również za to, że połowa z nas jest bezrobotna lub niedostatecznie zatrudniona. Przestań być niezdecydowanym niedoszłym buntownikiem, zdaje się mówić. Przestań pracować w Starbucks, przestań odsunąć swoją karierę i znajdź sobie prawdziwą pracę.

Oto rzecz: chcemy.

Tak, całkiem sporo z nas wystawia się na nieodpłatne staże, jednocześnie wiążąc koniec z końcem jako baristów, barmanów i bankierów - nie jest to praca wymagająca naszego wyższego wykształcenia. Ale to nie z wyboru.

Wiemy, jakiego rodzaju kariery chcemy, ale dotarcie tam okazało się znacznie trudniejsze, niż nam się wydawało. Powiedziano nam, że ciężka praca na studiach zapewni nam dobrą pracę; że pożyczki studenckie nie będą miały znaczenia, ponieważ będziemy w stanie je spłacić. Dziś żadne z tych stwierdzeń nie jest prawdziwe.

To nie z powodu braku doświadczenia lub wyróżnień. Jesteśmy Phi Beta Kappas, mamy stypendia Fulbrighta pod naszymi paskami, opublikowaliśmy badania, pracowaliśmy na stażach i pracy w niepełnym wymiarze godzin na podstawie pełnych harmonogramów zajęć i wciąż ukończyłem magna cum laude. I nie osiągnęliśmy tego wszystkiego tylko po to, by uzupełnić nasze CV - praca była satysfakcjonująca.

A teraz zarabiamy 12 USD na godzinę, spłacając 25 000 USD pożyczek. Wciąż próbujemy (i zawodzimy), wciąż i wciąż, tylko po to, aby dostać się na ścieżkę do naszej wymarzonej pracy. Utknęliśmy z powrotem w piwnicach naszych rodziców lub zderzamy się z kanapami szczęśliwych przyjaciół.

Tak, to demoralizujące. I powiedzieć, że „nie dokonanie wyboru jest wyborem?” Poniżające.

Każdego dnia dokonujemy wyborów. Wstajemy i idziemy do miejsc pracy, które prawie nas nie inspirują i ledwo płacą rachunki. Nadal budujemy nasze portfele w każdy możliwy sposób, kontynuujemy sieć, wysyłamy nasze CV. W ciągu ostatniego roku nie kupiliśmy niczego, czego nie moglibyśmy ubrać na rozmowę kwalifikacyjną. Nowe buty? Nie ma mowy.

Uwierzcie mi, gdybyśmy mogli „wybrać” drogę do „prawdziwej” kariery, zrobilibyśmy to. W mgnieniu oka.

W zeszły weekend podczas jednej z łez załamania, które stały się coraz bardziej powszechne, gdy zastanawiam się, jak daleko jestem od miejsca, w którym chciałbym być, przyznałem się do narzeczonego, między szlochami, jak przerażony jestem samozadowoleniem.

„Nie poddasz się. Wiesz dokładnie, czego chcesz. Zostanie zauważony - zapewnił mnie.

On ma rację. Tak więc, moi koledzy z dwudziestokilkulatków: Trzymaj się i idź dalej. Musi być lepiej. Jedna rzecz, którą post Goodreau miał, prawda? Prawdziwe życie zaczyna się teraz. Rób coś z tego.