W przeciwieństwie do większości przedsiębiorców branży spożywczej w San Francisco, Christa Hill nie ma tradycyjnej restauracji, sklepu handlowego ani nawet ciężarówki z jedzeniem. Piecze ciasteczka w swoim mieszkaniu w San Francisco, a następnie sprzedaje je w parkach i lokalnych barach.
To, co zaczęło się jako dziwaczny jednorazowy zbiór funduszy, zamieniło się w popularny biznes. Wykorzystując umiejętności, które rozwinęła podczas swojej 17-letniej kariery w pozyskiwaniu funduszy i zarządzaniu organizacjami non-profit, Christa natknęła się na tajną receptę na sukces - prawdziwy kontakt z klientami i chęć, by byli szczęśliwi.
Spotkaliśmy się z Christą, gdy upiekła ciasteczka na nadchodzące wydarzenie i usłyszeliśmy, jak nawiązała kontakt z siecią, by osiągnąć nieoczekiwany sukces.
Jak zacząłeś?
Kiedyś oferowałem pomoc w zbieraniu funduszy dla przyjaciół i lokalnych organizacji z powodu mojej organizacji non-profit. Kilka lat temu w przeddzień Wielkanocy sprzedałem piec dla organizacji ratującej króliki, SaveABunny. Nic nie upiekłem - po prostu ułatwiałem wydarzenie. Zmobilizowałem wolontariuszy, skoordynowałem wysiłki i założyłem sklep. Zebraliśmy 1200 $ w ciągu czterech godzin.
W następnym roku rzuciłem pracę, gdy moja mama miała udar. Kiedy zbliżały się Święta Wielkanocne, pomyślałem, że powinienem ponownie pomóc SaveABunny, a potem pomyślałem: „Poczekaj chwilę - może powinienem sobie pomóc!” Tak to się zaczęło. Naprawdę myślałem, że to będzie jednodniowe wydarzenie, ale okazało się, że jest to naprawdę zabawna i satysfakcjonująca pozycja.
Jakie wyzwania musiałeś pokonać pierwszego dnia sprzedając swoje pliki cookie?
Mój pierwszy dzień był przerażający, ale dzięki wsparciu mojej współlokatorki udało mi się wyjść za drzwi. Ubieram się w głupkowatą sukienkę, którą noszę przez cały czas i była jak zbroja - była bardziej zabawna, przyciągała wzrok i stanowiła dla mnie warstwę ochronną. Było miło, bo ludzie widzieli, jak nadchodzę, i już po kilku tygodniach zacząłem zdobywać nowych.
Zacząłem to wszystko trzy tygodnie przed Wielkanocą, a zanim nadejdzie Wielkanoc, wiele osób wiedziało, że jest taka osoba sprzedająca ciasteczka w niemądrym stroju. Podczas wyszukiwania w Google znalazłem nagłówek zatytułowany „Pani Cookie, znana w okolicy”. Myślę, że ludzie myśleli, że robię to znacznie dłużej niż ja.
Czy uważasz, że twoje doświadczenie w zbieraniu funduszy odegrało rolę w twoim sukcesie?
Myślę, że największymi umiejętnościami, które wykorzystałem w tym biznesie, są moje umiejętności komunikowania się z ludźmi i zapewniania wspaniałej obsługi klienta. W przeszłości zmobilizowałem 2000 wolontariuszy, więc moją specjalizacją było łączenie się z ludźmi i docenianie ich za ciężką pracę. Obsługa klienta przez Hej, Cookie jest bardzo podobna i jestem za to bardzo wdzięczna.
Wykorzystałem również swoje doświadczenie marketingowe. Tak więc tam, gdzie zwykłem kontaktować się z ludźmi, aby przekazać darowiznę na rzecz Rebuilding Together lub Fundacji Gorilla, teraz szukam partnerstwa z różnymi organizacjami non-profit, w których misjach wierzę. Daję im moje usługi - i zyskuję widoczność w niektórych społecznościach w tym samym czasie.
Jak skoczyłeś ze sprzedaży ciastek w parku i barach do robienia imprez biurowych w miejscach takich jak Airbnb i Yelp?
Park był jednym z moich największych zasobów do tworzenia sieci. Oto ja chodzę jak klaun z ciasteczkami, a tysiące ludzi siedzą na kocach i obserwują, co się dzieje. Wierzę, że ta widoczność otworzyła mi drzwi na Twitterze, Yelp i MOMA.
Wspaniale jest zobaczyć, jak każdy krok ma znaczący wpływ. Podczas imprezy z SF Weekly spotkałem nowego przyjaciela z 7x7 . Zaprosił mnie, żebym przyniósł próbki z jego nadchodzącego wydarzenia w Zbrojowni. W Zbrojowni poznałem przedstawiciela Saks Fifth Avenue, który zakochał się w ciasteczkach i zatrudnił mnie na jedno z jego wydarzeń - było absolutnie niesamowite!
Potem po prostu robiłem swoje i natknąłem się na przyjaciela przyjaciela - a ona była z kimś, kto pisze dla magazynu Sunset, a ona napisała mały artykuł online o Hej, Cookie.
Niedawno zrobiłem wydarzenie dla Junior League - staram się co najmniej raz zbierać fundusze non-profit na miesiąc - i to doprowadziło do możliwego koncertu w Exploratorium.
Zasadniczo starałem się być jak najbardziej widoczny. Często jestem naprawdę zmęczony w weekendy, ale nadal chcę iść do parku i do barów. Wiem z każdym dniem, że mnie tam nie ma, to 1000 ludzi, którzy nie doświadczą Hej, Cookie.
W jaki sposób tak szybko przyciągnąłeś uwagę mediów? Czy miałeś strategię?
Moją strategią było zrobienie małego kroku. Po pierwsze, miało to pomóc organizacji non-profit dwa razy w miesiącu i pozbyć się podstawowych materiałów marketingowych, takich jak wizytówki i naklejki. Kiedy poczułem, że jestem w wygodniejszej pozycji, zacząłem docierać do różnych gazet i mediów.
Jeden z pisarzy z San Francisco Guardian musiał widzieć mnie w parku i wyróżnił Hej, Cookie w zeszłorocznym numerze Best of the Bay. To zainspirowało mnie do nawiązania kontaktu z innymi mediami. Wysłałem e-mailem Daily Candy, 7x7 i magazyn San Francisco i przesłałem im przykładowe pliki cookie.
Jakiej rady udzieliłbyś komuś, kto myśli o rozpoczęciu własnej działalności gospodarczej?
Bądź jak najbardziej widoczny dzięki darmowym próbkom i kabinom pomocy. Yelp jest również do tego świetny - zawsze zachęcam ludzi, by sprawdzili mnie na Yelp, a teraz, jeśli wyszukujesz „Najlepsze desery” lub „Najlepszy sprzedawca żywności”, pojawia się. Ta widoczność jest świetna i bezpłatna.
Zadowolenie klienta i szczęście są najważniejsze, gdy próbujemy założyć taki biznes od podstaw. Upewnij się, że każdy kontakt jest pozytywny.
Wreszcie zrelaksuj się, baw się dobrze i nie bądź nachalny. Jeśli jesteś podekscytowany tym, co robisz, będzie to zaraźliwe.




