Ta zniechęcająca myśl (w połączeniu z przekleństwem konieczności natychmiastowej gratyfikacji) sprawiła, że uwierzyłem, że muszę powiedzieć „tak” wszystkiemu lub stagnować w swojej karierze.
Ale potem miałem objawienie.
Codzienne chodzenie do pracy i dobre wykonywanie pracy to postęp sam w sobie. Jasne, nie będę otrzymywać wyróżnień tylko dlatego, że pojawię się każdego dnia, ale to nie znaczy, że moja kariera jest w zawieszeniu - że mój szef nie jest pod wrażeniem mojej pracy, że nigdy nie dostanę awansu ani dostać inną pracę, lub mieć coś do pokornego pochwalić się przed moimi przyjaciółmi.
Każdego dnia uczę się nowych umiejętności, poszerzam bazę wiedzy i zdobywam duże doświadczenie w zarządzaniu. Nie wspominając o tym, że rozwijam się jako pedagog zdrowia, specjalista ds. Szkolnictwa wyższego i człowiek. I to wszystko liczy się dla „pójścia gdzieś w mojej karierze”.
Więc złożyłem sobie obietnicę: zacznę częściej „nie” na oferty lub prośby, które mnie nie ekscytują (oczywiście z wyjątkiem rzeczy, które musiałem zrobić - wiesz, rzeczy, które są wyrażone jako prośby, ale tak naprawdę nie są). Zamiast tego wykorzystałbym ten czas na rzeczy, które chciałem robić.
A oto fajna rzecz, której nauczyłem się o powiedzeniu „Nie”. Nie musi to oznaczać „nigdy”. Może również oznaczać „nie teraz”.
Na przykład, kiedy poinformowałem jednego z moich szefów zespołu, że nie będę już mógł z nim współpracować, poprosiłem go, aby trzymał mnie na swojej liście freelancerów, abym mógł się skontaktować, jeśli wszystko się uspokoi (lub naprawdę spóźniłem się z pracą ).
I oczywiście nie możemy żyć naszym życiem, ratując każdą okazję na później. Ale to nie znaczy, że dzisiaj musimy to wszystko zmieścić .
Dokonując tej małej zmiany w moim życiu, przestałem zawsze koncentrować się na tym, co trzeba zrobić dalej - nawet gdy brałem udział w zajęciach rekreacyjnych - i zamiast tego czułem się znacznie bardziej zdolny do bycia w tej chwili, do zapewniania innym (i sobie) ) z uwagą, na jaką zasługują.
Nie zrozum mnie źle. Nie jestem w 100% wolny od stresu. (Czy to w ogóle możliwe?) A chęć poszukiwania nowych możliwości nie zniknęła całkowicie. Nie jestem magikiem. Co kilka dni, kiedy mam trochę czasu dla siebie, zaczynam się zastanawiać, co mogę zrobić, aby iść naprzód. Ale ciężko pracowałem, aby nie poddać się mojemu niepokojowi. I myślę, że to się opłaca.
Więc jeśli czujesz się trochę przytłoczony, daj sobie spokój. Cofać się. Zwolnij. Powiedz nie. I hej, jeśli to sprawia, że czujesz się niekomfortowo, po prostu powiedz „nie teraz”.




