W kółko powtarzano nam, że kobiety są zbyt powściągliwe, zbyt niepewne, zbyt nieśmiałe, by prosić o podwyżkę.
Ale pytamy.
I mamy dowód. Znaleźliśmy cztery prawdziwe kobiety, które negocjowały podwyżki, i je dostaliśmy. To nie są trenerzy kariery ani zatrudnianie menedżerów - to po prostu ambitne, sumienne kobiety, takie jak my, które sprawiły, że coś się stało.
Uwaga: Nazwiska zostały zmienione, aby chronić tych, którzy dzielili się swoimi sukcesami - i zapobiec napotykaniu w pracy niezręcznych sytuacji.
Pamiętaj, że jeśli mogą to zrobić, Ty też możesz.
Rosemary, Reporter
Byłem w pracy w Nowym Jorku przez około rok, kiedy pomyślałem, że nadszedł czas, aby przygotować się do negocjacji podwyżki, więc zacząłem korzystać ze stron takich jak Salary.com, aby znaleźć osoby, które zdobywają porównywalne doświadczenie i kwalifikacje. Szybko zdałem sobie sprawę, że zarabiam mniej niż norma branżowa.
Dobrze dogadywałem się z moimi kolegami, więc zapytałem w duchu solidarności: „Staram się podnieść podwyżkę i dobrze jest, abyśmy wszyscy wiedzieli, co jesteśmy warci”. Szybko zdałem sobie sprawę, że mężczyzna, który został zatrudniony za mną z dokładnie tymi samymi kwalifikacjami (aż do tej samej szkoły dziennikarskiej!), Ale mniej doświadczenia zarobił o 15% więcej niż ja! Żeby dodać zniewagę do obrażeń, to nie jest tak, że negocjował od samego początku, a ja nie: żadne z nas nie negocjowało naszej pierwszej oferty.
Chciałem być zdenerwowany, ale musiałem być strategiczny.
Zacząłem pytać znajomych, którzy byli adwokatami, o moją sytuację, a oni zauważyli, że mój pracodawca prawdopodobnie narusza ustawę o równym wynagrodzeniu; Byłem jedyną kobietą w moim biurze. Mój szef w tym czasie był nowy, więc nie zatrudnił mnie i nie był świadomy rozbieżności. Kiedy mu to wskazałem (zgodnie z zaleceniami moich prawników), przedstawił to dyrektorowi generalnemu i natychmiast otrzymałem podwyżkę w wysokości 15%.
Amy, pediatra
Medycyna różni się od innych dziedzin tym, że jeśli pracujesz w prywatnej praktyce i zarabiasz, możesz spodziewać się rozmowy o zostaniu partnerem w wieku około pięciu lat. Następnie, zamiast otrzymywać ustalone wynagrodzenie, co roku dzielisz się zyskami firmy z proporcjonalną premią.
W mojej praktyce sześciu lekarzy w Michigan jestem zarówno jedyną, która nie ma dzieci, jak i jedyną, która pracuje na pełny etat. W związku z tym mam ambicje, aby zostać partnerem. Po trzech latach zauważyłem, o ile więcej zrobił właściciel zakładu niż jego pracownicy: miał do czynienia ze złymi rodzicami, negocjował z zakładami ubezpieczeń zdrowotnych, zamawiał szczepionki, zatrudniał nowych pracowników. Ponieważ pewnego dnia chciałem zostać partnerem, zacząłem zadawać sobie pytanie: co mogę zrobić, żeby się tam dostać?
Więc zapytałem. Powiedziałem mu, że chcę dowiedzieć się więcej o tym, jak działa biznes i jak mogę pomóc, i zapytałem, jak mogę awansować w szeregach. Był nie tylko wdzięczny, że zauważyłem jego pracę, ale powiedział mi, że jako jedyny zapytałem go, jak przejść na stronę biznesową.
Zapytał, ile ostatecznie chcę zarobić, i usiedliśmy i zastanowiliśmy się, jak się tam dostać. Uzupełniliśmy moje obowiązki i podnieśli płace na następne pięć lat (osiąga 10-15% rocznie). Pokazując moje zaangażowanie w praktykę i pytając, jak mogę z nim wzrastać, mój szef był w stanie zaplanować moją obecność, a on odpowiednio mnie wynagrodził.
Świadomość mojego poświęcenia dla jego firmy ułatwiła mu inwestowanie we mnie.
Susan, redaktor
Po ukończeniu recesji wierzyłem, że będę miał szczęście, że będę mieć jakąkolwiek pracę oprócz „nieopłaconego stażysty”. Kiedy więc dostałem płatny staż, przeszedłem na stanowisko pracownika, a potem kolejne - i dzięki tej drugiej awansie poprosił o więcej pieniędzy.
Moja firma jest organizacją non-profit, więc wszyscy pracujemy dla większego dobra. W takim środowisku prośba o pieniądze może wydawać się zachłanna i nieprzyzwoita. Dodaj do tego fakt, że jestem jedną z najmłodszych osób na moim stanowisku i co zrozumiałe, niechętnie. Do tej pory zawsze widziałem moją pensję jako tyle, ile miałem pieniędzy, a nie ile byłem wart. A ponieważ mogłem płacić rachunki, czynsz i kredyty studenckie, czułem, że mam dość.
Ale potem kobieta, której przejęłam pracę, powiedziała mi, że powinienem negocjować - przeprowadziła się za granicę, więc czułem się swobodnie, otwierając się przed nią na temat mojej pensji, i czuła się swobodnie, dając mi perspektywę zewnętrzną na aktywa, o których nie wiedziałam, że są cenne: moje doświadczenie w terenie na studiach (byłem redaktorem w pracy na uczelni), moja znajomość kultury biurowej oraz chęć do pracy przez wiele godzin i pozostawania w kontakcie 24/7.
Po uświadomieniu sobie, jak pomocne było usłyszenie obiektywnego spojrzenia na moją wartość, zacząłem zbierać dane wywiadowcze od ludzi, którzy byli ze mną równie niekonkurencyjni: poprosiłem mojego byłego szefa o radę i mojego przyjaciela, który pracuje w finansach.
Między nimi zdecydowałem się na podwyżkę o 20%. Kiedy minęły moje obawy, że wyglądam na zarozumiałych, faktyczne negocjacje były łatwe. Przyniosłem notatki na moje spotkanie (na zalecenie mojego przyjaciela) i przejrzałem punkty dotyczące mojej wartości. Mój szef zabrał mój sugerowany numer z powrotem do odpowiednich kanałów, a tydzień później miałem nową pracę i wyższą pensję.
Eva, wiceprezes organizacji non-profit
Kiedy zaproponowano mi pierwszą pracę jako absolwent, pomysł wynegocjowania mojej pensji wydawał się absurdalny. Miałem szczęście, że ktoś dał mi pracę, i obawiałem się, że negocjowanie mojej pensji będzie boleśnie niezręczne i potencjalnie zaszkodzi moim relacjom z moją nową firmą i szefem. Ale po tym, jak dowiedziałem się, że kobiety kończą ze znacznie niższą płacą w trakcie kariery zawodowej, częściowo z powodu braku negocjacji, zdecydowałem, że muszę to zrobić - jeśli nie dla mnie, to przełam ten schemat!
Kiedy zadzwoniłam, by odpowiedzieć na moją ofertę pracy, wzięłam głęboki oddech i pisnęłam: „Czy jest jakaś elastyczność w kompensacji?”. Mój szef zapytał mnie, ile chcę zarobić, i poprosiłem o 10 000 USD więcej niż zaoferowali. Dwie godziny później odpowiedział, a ja otrzymałem podwyżkę o 17%. Moją pierwszą myślą było „Wow, to faktycznie zadziałało!”, A moją drugą myślą było: „Zastanawiam się, czy mógłbym dostać więcej?”
Od tego czasu zawsze negocjowałem moją pensję, nawet jeśli oferta początkowa jest wysoka, i rzeczywiście się nią cieszę. Przed negocjacjami przypominam sobie, że firma chce mnie, bo inaczej nie zaoferowałaby mi pracy, że osoba składająca ofertę prawdopodobnie zarabia znacznie więcej niż jestem oferowana i że moja firma będzie szanować moją zdolność do jasnej komunikacji niezależnie od tego, co się stanie.
Następnie robię te trzy kroki, zawsze pozostając pozytywnymi i energicznymi:
1. Nie czekanie na połączenie: Kiedy dzwonię z ofertą lub kontrofertą, zawsze mówię: „Dziękuję. Jestem bardzo podekscytowana tą możliwością i doceniam ofertę. Czy mogę oddzwonić dziś po południu, aby omówić niektóre szczegóły? ”Uspokaja mnie i sprawia, że czuję, że mam kontrolę nad rozmową.
2. Proszenie o co najmniej 20%: Zwykle proszę o podwyżkę wynagrodzenia o 20-30%. Nie wiem, jak się na to zdecydowałem, ale wydawało mi się, że warto o to poprosić. Chcę się upewnić, że poproszę o wiele więcej, niż faktycznie chcę, wiedząc, że ich druga oferta będzie niższa niż moja prośba. Podaję również powód, dla którego należy prosić o podwyżkę (koszt życia w mieście, wymagany poziom odpowiedzialności, średnie wynagrodzenie na rynku), ale nie wchodź w szczegóły.
3. Pamiętaj, że nie chodzi tylko o wynagrodzenie: Ponieważ czas i elastyczność są dla mnie bardzo ważne, często również proszę o dłuższy czas urlopu lub inne świadczenia, takie jak opłacenie zajęć lub szkolenia. Jedna praca nie dawałaby mi dużo dodatkowej pensji, ale co roku dostaję dodatkowy tydzień wakacji i tak naprawdę mój nowy szef przeprosił, że nie jest w stanie zaoferować więcej.




