Cześć, nazywam się Katie i jestem uzależniona od alkoholu.
Musisz poważnie usprawiedliwić sposób, w jaki się przedstawiłem. Stało się to nawykiem po pięciu (tak pięciu) miesiącach rehabilitacji w południowej części Jersey (choć dla mnie mogło to być Mississippi lub Alabama, biorąc pod uwagę stan, w którym przybyłem).
Wszedłem do Seabrook House 19 listopada 2011 roku, po latach imprezowania, które ostatecznie doprowadziły do całkowitej spirali poza kontrolą. Moja diagnoza po przyjęciu na rehabilitację (czyli „moje wznowienie” uzależnienia) zawierała czarno-białe, że jestem uzależniona od alkoholu, kokainy i środków uspokajających. Zasadniczo piłem, dopóki nie straciłem przytomności za każdym razem, przyzwyczaiłem się do nadmuchiwania linii co pół godziny i cieszyłem się kilkoma Xanaxami w ciągu dnia, aby się uspokoić.
Oczywiście moje ogromne uzależnienie nie wyszło nieoczekiwanie. Zawsze byłam kiczowatą imprezową dziewczyną - od pierwszego razu, kiedy wziąłem drinka (rum i colę), mój drugi rok liceum, aż do pierwszego roku studiów, kiedy udało mi się zapewnić sobie pięciodniowy pobyt w szpital z powodu zapalenia trzustki wywołanego alkoholem (stan, w którym trzustka jest całkowicie zaogniona).
Krótko mówiąc, codziennie piłem wódkę (ale utrzymywałem 3, 6 GPA, więc mój styl życia był wyraźnie OK - nie) do tego stopnia, że z czasem moje ciało prawie się wyłączyło. Kiedy zostałem przyjęty do szpitala, poziom enzymów spadł z dachu, tętno i układ oddechowy oszalały, a oficjalna diagnoza zapalenia trzustki była szokiem dla lekarzy, którzy byli przyzwyczajeni do leczenia tego stanu w 50-letnim okresie -starzy mężczyźni z 35-letnim problemem whisky.
Ale oto ja, 19-letnia studentka college'u, wskoczyłam na morfinę, aby uśmierzyć ból spowodowany stanem, który sam sobie narzuciłem. Szanse na to są bardzo niewielkie, ale nadal tak się stało. Postanowiłem więc przestać pić - zimny indyk, wycofania i wszystko inne - przez cztery lata podczas studiów. To było piekło.
Po ukończeniu studiów dostałem wymarzoną pracę PR na Manhattanie, zacząłem wynajmować idealne mieszkanie w Hoboken - drewniane podłogi, ceglany mur, wpuszczone oświetlenie, 10 minut spacerem do ścieżki - i myślałem, że to zrobiłem. Nie mogłem prosić o nic więcej. Miałem karierę, wspaniałych przyjaciół i rodzinę i chodziłem na wspaniałe imprezy (chociaż technicznie wciąż byłem „na wozie”).
Potem poznałem moją bratnią duszę: kokainę. Ten lek był dla mnie uosobieniem doskonałości. Mogłem zapomnieć, że byłem „suchy”, imprezowałem godzinami, pracowałem bez przerwy i traciłem wagę - wszystko w tym samym czasie. Uwielbiałem to uczucie, które miałem pierwszego dnia i ścigałem go przez następny rok. Mój 2011 przyniósł tylko wzloty, ponieważ wszelkie niskie były szybko ukryte przez kolejne kilka białych linii.
Ale w miarę postępu pracy narastało moje uzależnienie. Używanie kokainy doprowadziło do zejścia Xanaxa, biorąc Xanax doprowadziło do większej ilości kokainy do przebudzenia, a połączenie doprowadziło do ponownego wprowadzenia alkoholu w moim życiu. Do maja 2011 r. Miałem sześć miesięcy pracy i „prawdziwego dorosłego życia”, a moje uzależnienie zaczęło nabierać tempa i agresji. Wódka, moja dawno zagubiona BFF, wróciła na scenę i zaczęliśmy dokładnie tam, gdzie ją przerwaliśmy. Zapalenie trzustki? Z mojego punktu widzenia nigdy się nie wydarzyło.
Moje życie stało się przerażającym równaniem: Manhattan + lato + moje własne mieszkanie + stała wypłata + wódka + kokaina + benzosy = całkowita i całkowita utrata kontroli. Kiedy patrzę wstecz, powinna to być wyraźna ilustracja pierwszego kroku 12 Anonimowych Etapów Alkoholików: przyznanie, że moje życie stało się niemożliwe do opanowania i że byłem bezsilny wobec narkotyków i alkoholu.
Oczywiście nie przyznałem się do niemożności zarządzania lub bezsilności. Jedyne obawy, jakie miałem, to takie rzeczy, jak to, że wylądowałem na jachcie poprzedniej nocy, skąd pochodziły dodatkowe leki w mojej kieszeni, z kim dzieliłem stragan w łazience lub z której zakładki barowej nie zamknąłem lub dlaczego 45 nieodebranych połączeń z numerów spoza mojej książki telefonicznej.
Ale do listopada 2011 r. Moje życie było kompletnym bałaganem. Znowu udało mi się wysadzić trzustkę. Zapisałem się na intensywny program leczenia uzależnień - i nie udało mi się. Próbowałem oczyścić - i nawróciłem niezliczoną ilość razy na substancje, o których istnieniu nawet nie wiedziałem. Odciąłem wszelką komunikację od rodziny i starych przyjaciół, zignorowałem moją pracę i wykorzystałem prawie wszystkich wokół mnie. A potem nadszedł punkt zwrotny: prawie przedawkowałem od zażycia osiem kulek kokainy i gram czystego MDMA (ecstasy) w ciągu 12 godzin.
18 listopada 2011 r. Myśl o zbliżającej się śmierci doprowadziła mnie do wezwania ciotki i mamy, aby przyjechały po mnie z mojego mieszkania, które do tego czasu zrobiło się ciemne, zadymione i nieuporządkowane. Moja mama znalazła mnie leżącego na kanapie z papierosami, masłem orzechowym i wodą kokosową - trzy przedmioty, które zwykle załatwiły sprawę - ale tym razem byłem zbyt daleko do strzału.
Uświadomiłem sobie, że jestem chory i zmęczony byciem chorym i zmęczonym. Po tym, jak przywieźli mnie do domu (i nie do końca rozumiejąc, co się dzieje), zgodziłem się pójść na detoks i odwyk.
Po 10 dniach odtrucia organizmu z chemikaliów przeszedłem 28 dni regularnego rehabilitacji „to, co widzisz w telewizji”. Tam dowiedziałem się o znaczeniu 12-etapowych programów, pozyskiwania sponsora, codziennego uczestnictwa w spotkaniach i pracy nad poprawieniem relacji z ludźmi, których skrzywdziłem.
Po programie mieszkaniowym postanowiłem samodzielnie kontynuować opiekę nad programem rozszerzonym. Ta decyzja kosztowała mnie kolejne 75 dni na terenie jakiejś ospałej posiadłości w południowej części Jersey otoczonej farmami drzew. To może nie zabrzmieć kusząco i absolutnie tak nie było, ale w tym czasie mieszkałem z innymi kobietami walczącymi z uzależnieniem, które stały się moim kręgosłupem. Nosili mnie, gdy nie mogłem chodzić, i nauczyli mnie, jak się otworzyć, być uczciwym wobec siebie i innych, a co najważniejsze, odłożyć nietoperza i przestać walczyć.
W wieku 23 lat trudno jest pojąć życie w trzeźwości. Ale wiem skąd pochodzę. Wiem, jak życie stało się tak ciemne, pokręcone i zagmatwane, jak moje emocje były całkowicie zerowe i jak zniknęły moje relacje. Przyszedłem zobaczyć, jak gwałtownie obserwuje się nadużywanie substancji wśród młodych ludzi i, niestety, ile pozostawia na śmierć. Nauczyłem się, że uzależnienie jest chorobą - przebiegłą i zaskakującą; potężny i nieubłagany.
Teraz, z pomocą AA i NA (Anonimowych Narkomanów), mojego sponsora, podstawy wsparcia, którą zbudowałem podczas rehabilitacji i nadal utrzymuję, a także mojej rodziny i bliskich przyjaciół, znalazłem nową siłę, która pokazuje mi, że istnieje światło na końcu tunelu. I że można zachować czystość, trzeźwość i nadal odnosić sukcesy - nawet w wieku 20 lat.
Tak bardzo straciłem nałóg - mieszkanie, pracę, przyjaciół - a jednak zyskałem więcej, niż potrafię wyjaśnić. Teraz mam swoje życie. I mając jasny umysł, jestem w stanie zrobić o wiele więcej z tym życiem, niż kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić w przeszłości.
Niektóre dni są ciężkie, a noce mogą być jeszcze trudniejsze. Ale to prawda, kiedy mówią „jeden dzień na raz”. A jeśli pamiętam, aby skupić się na tym, gdzie dokładnie muszę być w tej chwili, wiem, że wszystko może się poprawić. I jestem pewien, że absolutnie to zrobią.