Zwykle nie jestem prokrastynatorem, ale nawet mam dni, w których boję się najprostszych zadań. Były czasy, kiedy wydawanie artykułu na nadchodzący termin wydawało się niemożliwe, i to właśnie w tych okresach czuję się nieodwracalnie leniwy - bez motywacji, bezproduktywności i niezdolności do pracy. Chociaż nie zdarza się to cały czas (z pewnością nie codziennie), wystarczy zakwestionować, czy moja miłość do redakcji jest wystarczająca, by zwalczyć moją sporadyczną potrzebę nie robienia nic.
Potem przeczytałem ten utwór Better Humans autorstwa Tony'ego Stubblebina na ten temat. W nim Stubblebine omawia swój związek z lenistwem i mówi, że ponieważ nigdy nie czuł podekscytowania ani zainteresowania pracą domową, po prostu założył, że jest leniwy. W rzeczywistości nie był pasjonatem swojej pracy szkolnej.
I to sprawiło, że pomyślałem: ile razy jeden wolny dzień sprawiał, że czułem się tak, jakby lenistwo było mocno związane z moją postacią? Dlaczego jedna chwila powinna mnie definiować i zagłuszać cały czas, kiedy się pojawiałem, ciężko pracowałem i celowałem?
Według Stubblebina łatwo jest podnieść ręce i poddać się tej rzekomej wadzie postaci, ale bardziej pomocne jest cofnięcie się o krok i przyjrzenie się, co sprawia, że niektóre zadania są tak trudne do ukończenia. W części, która najbardziej rezonowała ze mną, mówi:
Przydatne jest również zbadanie części naszego życia, które wydają się trudne. Czy te trudne rzeczy są trudne, ponieważ nie jesteś nimi zainteresowany?
I ten punkt jest kluczowy: prawdopodobnie wcale nie jesteś leniwy. Zamiast tego spójrz na te powolne momenty, kiedy masz ochotę zrobić coś, co jest nieuzasadnione trudniejsze niż powinno być. Możliwe, że jesteś po prostu bezinteresowny. Po prostu cię to nie interesuje.
„Chciałem ci powiedzieć, aby zastanowić się, jakie opowiadasz sobie historie o tym, czego nie możesz zrobić”, wyjaśnia. „Czy któraś z tych naprawdę bezinteresownych sytuacji popadasz w osobiste niepowodzenia?”
Wtedy spojrzałem na własne przypadki tak zwanej niechęci do wykonania pracy. Zwykle dzieje się tak dlatego, że piszę na temat, w którym moje serce nie jest całkowicie zaangażowane. Stubblebine zgadza się: „Być może nie jesteś leniwy ani rażąco niemożliwy do zmotywowania - po prostu nie czerpiesz z tych rzeczy, które cię pobudzają. To nie jest twoja ocena wartości, ale sytuacja.
Z drugiej strony, ilekroć jestem w stanie uświadomić sobie, że temat nie jest dla mnie odpowiedni, odwrócenie się w nowym kierunku z kawałkiem zwykle załatwia sprawę. Zadaj sobie pytanie, co możesz zrobić, aby dodać trochę intrygi do nudnego projektu lub zadania i sprawdź, czy to cię motywuje.
Cokolwiek zrobisz, następnym razem, gdy poczujesz, że nie możesz zacząć - gdy nie możesz zmusić się do wstawania rano lub gdy masz szczególnie nieciekawe zadanie do wykonania - nie pobijaj się to. Zamiast tego zastanów się, co sprawia, że tak trudno jest ci zdobyć motywację.
Wskazanie tego niekoniecznie sprawi, że przestaniesz wykonywać mało inspirującą pracę, ale przynajmniej nie będziesz tak ciężko na siebie lenić.




