Nie wierzę w zwlekanie. Nie oznacza to, że nigdy nie odkładałem pracy - w końcu jestem człowiekiem. Generalnie jednak nie sprawia mi przyjemności opóźnianie rzeczy, o których wiem, że muszę to zrobić.
Jest to w zasadzie prawdziwe od momentu, gdy się budzę (drzemka? Co to jest), zaczynam pić kawę (dziewięć razy na 10, została przygotowana poprzedniej nocy i muszę tylko nacisnąć przycisk „on”), i idź pobiegać przed pójściem do biura.
Nie zaczynam projektów w ostatniej chwili i tak naprawdę nigdy nie zaciągnąłem się na noc - ani na studiach, w szkole, ani w życiu zawodowym. Wierzę w pustą skrzynkę odbiorczą i wolę pracować naprzód, aby jeśli projekt wyskoczył w ostatniej chwili, poradzę sobie z nim bez nadmiernego stresu.
Według ostatniego artykułu Adama Granta w The New York Times , to czyni mnie prekrastynatorem. I tak jak bycie prokrastynatorem, to też najwyraźniej nie jest dobre.
Pozwól mi wyjaśnić: kiedy Grant postanowił zobaczyć „jeśli kreatywność nie dzieje się pomimo kunktatorstwa, ale z tego powodu”, odkrył, że jego „naturalna potrzeba wcześniejszego ukończenia była sposobem na zamknięcie skomplikowanych myśli, które skierowały mnie w nowe kierunki . Unikałem bólu rozbieżnego myślenia - ale brakowało mi również korzyści.
Zasadniczo przyznał, że zwlekający są często bardziej kreatywni, ponieważ „Kiedy zwlekasz, bardziej prawdopodobne jest, że twój umysł błądzi. To daje większą szansę na natknięcie się na niezwykłe i zauważenie nieoczekiwanych wzorów. ”
I tak, kiedy Grant pozwolił sobie na opóźnienie pracy, odkrył, że na przykład powrót do pisma trzy tygodnie po rozpoczęciu pracy dał mu świeżą, dopracowaną perspektywę; odległość pomogła jego produktowi końcowemu.
Uczeń Granta, Jihae Shin, który przeprowadził bardziej wszechstronne eksperymenty, stwierdził, że zamiast po prostu spieszyć się, aby dokończyć zadanie - artykuł, prezentację, mowę, co masz - poddać się rozproszeniu i opóźnić ukończenie, faktycznie doprowadziło do większej innowacji.
Nie zaskakuje mnie to i prawdopodobnie nie szokuje również innych prekraktinatorów typu A - rozpoczęcie czegoś tak szybko, jak to możliwe, nie jest równoznaczne z ukończeniem go jak najszybciej. Pierwszy dotyczy organizacji, drugi pośpiechu. Kłóciłbym się z Grantem, że przedkraktinatory nie polegają wyłącznie na sprawdzaniu pozycji z listy rzeczy do zrobienia, ale czerpią ogromną satysfakcję z terminowego wykonania tych zadań.
W końcu Grant stwierdził, że być może „odpowiedni kunktatorstwo może sprawić, że będziesz bardziej kreatywny”, i zgadzam się z tym pomysłem, ale jestem również zadowolony z tego, jak teraz pracuję. Jasne, moje najlepsze pisanie to zwykle rzeczy, od których zaczynam i do których później wracam. W zależności od dnia i tego, co jeszcze mam w planie, może to oznaczać godziny później lub tydzień. Może chciałbym (OK, uwielbiam) robić rzeczy, ale nie poświęcę jakości, aby to zrobić. I tego właśnie brakuje w eksperymentach.
Prekraktorzy, którzy są jego właścicielami, nie muszą się zamieniać w zwlekające osoby dla nieuchwytnej obietnicy kreatywności - bez względu na to, co mówi New York Times. Jeśli twoje samodzielne odpowiadanie na e-maile, podejmowanie zadań nie spieszy się z zakończeniem, ale po prostu zacząć, powiedziałbym, że robisz coś dobrze.




