To był jeden z tych dni, kiedy nic nie szło dobrze. Byłem przytłoczony, biegając milę na minutę między spotkaniami i odliczając minuty, aż mogłem wrócić do domu. Już debatowałem nad tym, co obejrzę w serwisie Netflix, kiedy mój współpracownik przypomniał mi, że zgodziłem się pójść z nią na wydarzenie. Niechętnie powiedziałem, że pamiętam i udaliśmy się na nagranie podcastu prowadzone przez The Great Discontent, publikację online.
I cieszę się, że tak zrobiłem!
W programie wystąpił pisarz Jocelyn K. Glei, autor jednej z najlepszych książek na temat przeciążenia wiadomości e-mail, jakie kiedykolwiek spotkałem, Zrezygnuj z subskrypcji: Jak zabić lęk przed pocztą e-mail, Unikać rozpraszania uwagi i zrobić prawdziwą pracę (nawet o tym napisałem w Muza).
Gdy mówiła o swojej ścieżce kariery i poruszaniu się w swoim gorączkowym życiu, jedną z rzeczy, które wciąż się pojawiały, był temat wypalenia zawodowego (nic dziwnego, ponieważ jej nadchodzący podcast „Hurry Slowly” mówi właśnie o tym).
Teraz, jako ktoś, kto pracuje w karierze, czytałem i mówiłem o wypaleniu zawodowym - znaki, że masz zamiar zrobić, co zrobić, jeśli stanie się dużym problemem, jak się od niego odskoczyć. Nie jest to dla mnie nowa koncepcja i zwykle nie jestem zainteresowany tym, by ktoś dał mi jeszcze jedną wskazówkę, która obiecuje ułatwić mi życie, ponieważ zazwyczaj tak nie jest.
Tak było, dopóki Glei w swoim wywiadzie nie zapytała publiczności:
Myślisz, że teraz ciężko pracujesz?
Oczywiście moja ręka wystrzeliła wśród wielu innych. Następnie zadała następujące pytanie:
Czy uważasz, że możesz ciężko pracować przez następne 10 lub 20 lat?
Tak jak powiedziałem, właśnie kończyłem agresywny sprint w pracy, więc to pytanie całkowicie mnie zaskoczyło. Nie , pomyślałem, jestem wykończony, nie mogę tego wytrzymać przez kolejny tydzień! *
Właśnie w tym momencie doznałem objawienia (tego samego, które mam nadzieję, drogi czytelniku, macie teraz). Kieruję się na wypalenie zawodowe - i raczej wcześniej niż później. Jak wiesz, jeśli kiedykolwiek próbowałeś zbyt długo biegać z pełną prędkością, w końcu ulega awarii, rozpada się lub kończy się na niej gaz.
Tak więc rzeczywistość związana z unikaniem wypalenia zawodowego polega na tym, że pociąga za sobą coś więcej niż tylko wzięcie wolnego czasu, gdy jesteś przepracowany - chodzi teraz o tempo, abyś mógł utrzymać się na dłuższą metę.
Grafika Tylera Tamulinasa
Jak to dla mnie wyglądało? Po jej rozmowie zawarłem ze sobą pakt (trzęsłyśmy się tym i wszystkim). Zdecydowałem, że wrócę do domu, kiedy będę zmęczony i nie będę już produktywny - oczywiście z rozsądku.
W ciągu dnia robiłem sobie więcej szybkich przerw i starałem się je robić na zewnątrz. Zatrzymałbym się, gdy poczułem, że projekt staje się zbyt przytłaczający i poprosiłem o pomoc. Spróbowałbym tylko zająć się trzema do pięciu najważniejszymi rzeczami tego dnia, zamiast kończyć wszystko na mojej liście. I planowałbym co najmniej trzy wieczory każdego tygodnia, kiedy mogłem iść do domu i nic nie robić (nawet jako ekstrawertyk, potrzebuję czasu, aby odpocząć sam).
Minęło zaledwie kilka tygodni, ale już czuję się lepiej.
Jak o tobie? Może spowolnienie oznacza faktyczne wykorzystywanie dni urlopu częściej niż raz w roku. Może to oznacza rozmowę z szefem na temat obciążenia pracą lub wydłużenie terminów, abyś miał więcej czasu na samodzielne tempo i dobrą robotę. A może oznacza to zmuszenie się do opuszczenia komputera, aby dostać kawę przynajmniej raz dziennie.
A może oznacza to przemyślenie ścieżki kariery i to, czy doprowadzi cię do awarii i spalenia drogi. Tak, poradzisz sobie z tym teraz, ale jakie życie zakładasz od kilku lat?
Nie mówię tego po to, aby cię przestraszyć, ale raczej abyś poczuł się mniej winny spowolnienia, abyś mógł odnieść taki sukces jutro, w przyszłym roku i 30 lat później.




