Moja pierwsza prawdziwa praca to totalny koszmar. Z niecierpliwością przyjąłem rolę doradcy ds. Rekrutacji na prywatny uniwersytet, ale odkryłem, że przez cały dzień byłem zatrudniony do zimnych rozmów z potencjalnymi studentami.
Pierwszego dnia otrzymałem listę nazwisk i numerów telefonów, siedziałem w magazynie z dwoma innymi nowo zatrudnionymi „doradcami” i kazałem zarezerwować jak najwięcej spotkań wstępnych. Nie miałem nawet komputera. Najgorsza część? Moje wyniki zostaną ocenione na podstawie liczby nowych studentów, których udało mi się zapisać - i żadna z osób, do których dzwoniłem, nie była zainteresowana uczęszczaniem na ten uniwersytet. Większość z nich nawet o tym nie słyszała.
Początkowo byłem całkowicie zaprzeczony. Wciąż powtarzałem sobie, że prawdopodobnie po prostu źle zrozumiałem rolę i że wszystko będzie lepiej. Byłem zdeterminowany, aby to działało. Ilekroć moi przyjaciele lub rodzina pytali, jak idzie moja nowa praca, mówiłem im, że to wspaniale, że dużo się uczę i że pomaganie ludziom w studiach było tak satysfakcjonujące.
Z biegiem czasu sytuacja pogorszyła się. Razem z nowymi współpracownikami byliśmy zniesmaczeni za to, że nie założyliśmy żadnej nowej firmy, nasze cele sprzedaży potroiły się i nigdy nie dostaliśmy działających komputerów. Stało się dla mnie jasne, że szkoła zarabiała pieniądze, przekonując przyszłych uczniów do zapisania się na miejscu, a następnie odprowadzając ich do wewnętrznego działu pożyczek, gdzie byliby zachęcani do zaciągnięcia tysięcy dolarów pożyczek studenckich na spłatę na naukę tu i tam. (Warto zauważyć, że ta szkoła wraz z 90 innymi kampusami są teraz zamknięte, spółka macierzysta odpowiedzialna za miliard dolarów za oszukanie uczniów).
Pewnego dnia w końcu zebrałem się na odwagę, by poradzić sobie z moim niezadowoleniem z mojego przełożonego, który powiedział mi, że prawdopodobnie i tak nie byłem przygotowany do tej pracy, ponieważ nie przekonałem nikogo do zapisania się. Po tej rozmowie zostałem przeniesiony do kabiny - tuż poza biurem mojego kierownika - aby mógł słuchać każdej wykonanej przeze mnie rozmowy.
Wychodzę!
Po około dwóch miesiącach osiągnąłem punkt krytyczny. Obudziłem się pewnego ranka i po prostu nie mogłem sam wrócić do biura. Wysłałem e-mail do mojego kierownika i poprosiłem go, aby zadzwonił do mnie tak szybko, jak to możliwe. Następnie przez następną godzinę zacząłem pocić pociski, czekając na jego odpowiedź.
Kiedy w końcu zadzwonił, powiedziałem mu, że nie wrócę, że czułem się, jakbym został zatrudniony pod fałszywymi pozorami i że nie czuję się dobrze ze sposobem prowadzenia działalności przez organizację. Jego odpowiedź? Całkowity szok. Powiedział, że zaskoczyło mnie moje zachowanie, że miałem szczęście, że dostałem tę szansę i że jestem wielkim rozczarowaniem. Potem rozłączył się ze mną.
Iść dalej
W końcu moja niechęć do przyznania się do porażki zwyciężyła nad moim pragnieniem współczucia dla siebie. Tak więc zaktualizowałem swoje CV, wysłałem e-mailem do wszystkich moich przyjaciół i rodziny, aby poinformować ich, że szukam nowej pracy, i skontaktowałem się z kilkoma zaufanymi mentorami, aby uzyskać porady dotyczące dalszego postępowania. Zacząłem również badać mnóstwo różnych branż i rodzajów pracy, aby spróbować ustalić, co może być odpowiednie dla moich umiejętności i zainteresowań.
W ciągu kilku tygodni przyjaciel rodziny skontaktował się ze mną w sprawie rekrutacji na poziomie podstawowym w swojej agencji rekrutacyjnej. Uwielbiała swoją pracę i była pewna, że mogłaby uzyskać ode mnie rozmowę, gdybym był zainteresowany. Byłem oczywiście podekscytowany perspektywą zdobycia nowej roli, ale czułem się wesoły, nerwowo podejmując ponownie zły wybór. Zadałem jej mnóstwo pytań na temat firmy, jej obowiązków, jej szefa, sposobu pomiaru jej wyników i obrotów firmy.
Wszystko brzmiało całkiem nieźle, więc postanowiłem się zgłosić i ostatecznie zostałem zaproszony na rozmowę z kierownikiem, dyrektorem regionalnym i kilkoma osobami rekrutującymi w zespole. Możliwość spotkania się z różnymi osobami w firmie była bardzo pomocna i dała mi możliwość zadawania mnóstwa pytań i dobrego wyczucia, jak to naprawdę było tam pracować.
Będąc niedawnym absolwentem, prawdopodobnie mogłem uciec od tego, że nie wspomniałem o mojej nieudanej wyprawie do świata zimnych połączeń, ale martwiłem się, że prawda w końcu wyjdzie na jaw. Ostatecznie zdecydowałem, że uczciwość jest najlepszą polityką i po prostu wyjaśniłem, że moja poprzednia praca okazała się znacznie inna, niż się spodziewałem, i że to doświadczenie pomogło mi lepiej zrozumieć, co chcę robić dalej.
Kierownik był życzliwy i wyrozumiały i wydawało się, że naprawdę wierzy, że zasłużyłem na kolejną szansę. To ostatecznie dało mi pewność, której potrzebowałem, aby zaakceptować ofertę - i ostatecznie uwielbiałem tę pracę. Okazuje się, że chociaż byłem kiepskim zimnym rozmówcą, byłem całkiem niezłym rekruterem. Ta praca doprowadziła do satysfakcjonującej i satysfakcjonującej kariery oraz umożliwiła mi przejście do zarządzania własnym działem rekrutacji i HR. Cieszę się, że moja pierwsza pozycja była tak okropna, ponieważ nie sądzę, że byłbym tam, gdzie jestem dzisiaj, gdyby się udało.
Lekcja wielkiego życia
Przeżycie katastrofalnej pierwszej pracy nauczyło mnie wiele i uczyniło mnie znacznie bardziej wybrednym, gdy szukałem kolejnej roli. Nie boję się zadawać twardych, prostych pytań o możliwości, które rozważam, i wiem, jak rozpoznać czerwone flagi i znaki ostrzegawcze. Na przykład, jeśli firma, z którą przeprowadzam wywiad, ma wysokie obroty lub mój przyszły menedżer nie jest w stanie przedstawić mi jasnego zarysu mojej potencjalnej roli, myślę dwa razy o rozwoju. Robię też mnóstwo badań na temat organizacji i przeszukuję internet w poszukiwaniu recenzji firm przez pracowników.
Teraz szybciej przyznaję, że coś nie działa, i chętniej zajmę się problemami bezpośrednio, zapytaj o to, czego chcę, lub odejdź, jeśli nie wierzę, że coś się poprawi.
Po ukończeniu studiów nie miałem pojęcia, jak nawigować w takiej sytuacji. Patrząc wstecz, jestem dumny z siebie, że staram się, aby to zadziałało, odpowiadałem na moje obawy z moim kierownikiem i wiedziałem, kiedy odejść - ale chciałbym, żeby bardziej swobodnie rozmawiałem z przyjaciółmi i rodziną o tym, czym byłem iść przez. Kiedy w końcu się otworzyłem, byli bardzo wspierający i ostatecznie pomogli mi znaleźć nową, lepszą pracę.
Z perspektywy czasu chciałbym zbadać firmę i zadać więcej pytań przed podpisaniem listu ofertowego. Chciałbym też być bardziej szczery ze sobą, kiedy zdałem sobie sprawę, że wszystko jest nie tak, żebym mógł opracować plan wyjścia. I, oczywiście, powinienem był odpowiednio powiadomić (choć prawdę mówiąc, dobrze było powiedzieć mojemu szefowi, co naprawdę myślałem, i poczułem ulgę, że nie mogłem osobiście przeprowadzić tej niewiarygodnie niezręcznej rozmowy).
Przekazywanie pracodawcy - bez względu na to, jak okropne - rozsądne powiadomienie jest posunięciem znacznie bardziej klasowym, i skłamałbym, gdybym powiedział, że nie martwię się, że znów wpadnę na mojego byłego kierownika. Idealnie, chciałbym być większą osobą, ale wiedziałem również, że nie zamierzam wykorzystywać nikogo z tej firmy jako odniesienia ani uwzględniać pracy w moim życiorysie w przyszłości. Spalanie profesjonalnego pomostu z pewnością nie jest najlepszą praktyką, ale z całej tej próby wyszedłem stosunkowo bez szwanku (a 10 lat później nie spotkałem już mojego byłego szefa).
Moja rada
Jeśli kiedykolwiek znajdziesz się w sytuacji, w której czujesz, że musisz nagle odejść - czy to po to, by porzucić toksyczną pracę, zaakceptować nową ofertę lub poradzić sobie z nagłym wypadkiem - zawsze zalecam powiadomienie z co najmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem Jeśli to możliwe.
Ale jeśli musisz rzucić palenie tam i teraz, postaraj się zachować profesjonalizm, dopilnuj, aby nie była to idealna sytuacja, i przepraszamy za niedogodności. Po prostu wiedz, że tracisz dobre referencje i ryzykujesz zranieniem swojej reputacji zawodowej (przynajmniej w twojej obecnej firmie). To powiedziawszy, jeśli nie nawiążesz rezygnacji bez uprzedzenia, zazwyczaj będziesz w porządku.
Są szanse, że wszyscy napotkamy mniej niż idealne (lub wprost nie do zniesienia) okoliczności przynajmniej raz lub dwa razy w ciągu naszej kariery i to jest OK. Staraj się unikać toksycznych środowisk pracy, przeprowadzając badania, bądź uczciwy wobec siebie, gdy zdasz sobie sprawę, że znajdujesz się w złej sytuacji, i bądź proaktywny w podejmowaniu kroków w celu rozwiązania problemu, zanim sprawy wymkną się spod kontroli. Następnie podnieś się, poświęć trochę czasu na przemyślenie tego, czego się nauczyłeś, i idź naprzód. Pewnego dnia prawdopodobnie spojrzysz wstecz i będziesz wdzięczny za to doświadczenie - a przynajmniej będziesz wdzięczny, że udało ci się stamtąd.




