Przed Tiną Fey i Chelsea Handler - a nawet przed Joan Rivers - królową samozadowolenia z komedii była zmarła Phyllis Diller. Sassy one-liners („Kiedyś nosiłam bluzkę typu peekaboo - ludzie zerkali, a potem wygwizdywali”) wyskoczyła z jej ust, wywołując poważne śmiechy. To było zabawne, gdy Diller to zrobił - i nadal jest zabawne, kiedy Liz Lemon to robi, z jej samozachowawczymi dźgnięciami, które skwierczą na małym ekranie.
Kochamy ludzi, którzy nie traktują siebie zbyt poważnie. Oklaskujemy samozadowolenie. I lubimy go używać sami - szczególnie w biurze.
Na przykład, samo-deprecjacja może być wykorzystana, aby utrzymać w ryzach oczekiwania naszych współpracowników. „Trochę się deprecjonujesz, upewniasz się, że twoi współpracownicy i pracodawcy nie oczekują zbyt wiele, i zdobywasz punkty za skromność” - mówi Mark Leary, profesor psychologii i neurologii oraz dyrektor psychologii społecznej Program na Uniwersytecie Duke'a.
Przez lata starałem się opanować własne skłonności do deprecjonowania. W kieszeni trzymałem garść jednowarstwowych wkładek, które mogłem wyciągnąć, by oczarować i złagodzić każdą niezręczną wymianę. Pewnego dnia w pracy wyśmiewałem się z mojej niemożności przeliterowania. Nie pamiętam dokładnie tego, co powiedziałem, ale pamiętam, że tego popołudnia otrzymałem wiadomość e-mail od jednego z moich kolegów - całkowicie serdeczną, ale poważną wiadomość e-mail, która zakończyła się postscriptum: „Być może zechcesz przemyśleć pochwałę na temat problemów z pisownią, podczas gdy pracuje w magazynie! ”Yikes.
Okazuje się, że samozachowanie może się odwrócić. W najbardziej oczywisty sposób przynosi efekt przeciwny do zamierzonego: ludzie mogą zacząć w ciebie wierzyć. Oczywiście nie ma twardej i szybkiej zasady określającej, kiedy powinniśmy i nie powinniśmy jej używać - ale na początek są trzy sytuacje, które wymagają trochę autocenzury.
1.
Powinno to być zrozumiałe, ale podczas wywiadów nerwy i chęć bycia sympatycznymi zwykle podsycają samoocenę. Pomyśl: „Och, nie patrz na początkową część mojego CV - jak widać, tak naprawdę nie mogłem dowiedzieć się, co chciałem zrobić z moim życiem!” Zaufaj mi, a nie sposób, by zaimponować menedżerowi ds. Rekrutacji .
Chociaż nikt nie lubi samozagłady, nie bądź skromny w wywiadzie. Poćwicz mówienie o swoich osiągnięciach i eliminowanie swoich niedociągnięć w sposób, który jest realistyczny, maluje Cię w najlepszym świetle i jest dla Ciebie wygodny.
2)
Poznaj swoich odbiorców. Jeśli nie jesteś na wysokiej pozycji, powalenie się przed szefem lub współpracownikami, niezależnie od tego, czy chodzi o twoje umiejętności w pracy (ucz się na moim błędzie), czy o twoją niespotykaną randkę zeszłej nocy, nie jest wyświadczać ci przysługę. Pamiętasz tę promocję, którą chcesz? Sprzedajesz się za to każdego dnia.
I oczywiście, odrobina humoru sprawia, że wszystko jest beztroskie, ale pamiętaj, że jeśli nie jesteś królową komedii (lub królem), samozachowawczy humor może upaść. Jedyną gorszą rzeczą niż zły żart jest zły żart o sobie.
3)
Kiedy ktoś mówi ci: „Świetna robota z tej prezentacji”, jaki jest twój pierwszy instynkt? Samolubne „bez problemu”? Cóż, twoje dwa słowa powinny brzmieć „dziękuję”. Hej, ktoś w pracy wskazuje, jaki jesteś wspaniały - dlaczego chcesz przekierować go do swoich słabości?
Samo-deprecjacja jest ujmująca. Samoistnienie jest zabawne. Samoistnienie przypomina nam, że wszyscy mamy wady i że nikt nie ma tego przez cały czas razem. Ale deprecjacja jest trudna. I chyba, że jesteśmy mistrzami stand-up lub nie mamy przebojowego serialu telewizyjnego w NBC, prawdopodobnie rozsądnie jest czasem to przemyśleć. Zwłaszcza, gdy próbujemy znaleźć wymarzoną pracę (lub jakąkolwiek inną pracę). Zwłaszcza, gdy staramy się wywrzeć wrażenie na naszych współpracownikach. A zwłaszcza, gdy ktoś stara się skupić na naszych mocnych stronach.




