Zacząłem mój starszy rok studiów na dość wysokim poziomie. Po spędzeniu lata jako stażysta analityk ds. Bankowości inwestycyjnej wyjechałem z ofertą w pełnym wymiarze godzin. Pamiętam, jak spacerowałem po kampusie i myślałem sobie: „Wow, moja przyszłość jest dość ustalona”.
Oto ja, kończąc świetną szkołę z podwójnym dyplomem, aby przejść do tej upragnionej pracy, która naprawdę dobrze się opłacała. Zrobiłem to według standardów społecznych. Nie wspominając o tym, że dla każdego specjalizującego się w finansach wylądowanie na Wall Street w banku z wybrzuszeniem jest równoważne wylądowaniu na Broadwayu: prawie niemożliwe.
Przechodzę do bardzo podobnego sobotniego poranka rok później, a ja zajmuję miesiące pracy jako pełnoetatowy analityk. Właśnie miałem usiąść z przyjaciółmi spoza miasta, gdy poczułem znajomą nawiedzającą gwarę BlackBerry w kieszeni płaszcza. Wyciągnąłem go, znając już przede mną los. Zwróciłem się do przyjaciół: „Naprawdę przepraszam chłopaki. Nienawidzę tego robić, ale muszę iść do biura. Jeszcze raz."
Choć zdarzyło się to już kilka razy, tym razem wydawało mi się to niedopuszczalne. Nie chciałem wchodzić do biura, nie chciałem zostawiać przyjaciół i nie chciałem kontynuować życia podyktowanego przez mój telefon.
Mimo że to uczucie czaiło się pod powierzchnią od tygodni, burzyło się z pełną mocą tego dnia. Bankowość inwestycyjna może być wymarzoną pracą wielu ludzi, ale to nie była moja wymarzona praca. Przynajmniej już nie.
To przerażenie mnie przerażało. Ale co więcej, ulżyło mi to. Miesiące stresu i niepokoju zniknęły natychmiast. Podczas gdy następny krok mnie przerażał, wiedziałem, że muszę to zrobić. Rzuciłem więc pracę i wkroczyłem na nieznane wody - nigdy nie oglądając się za siebie.
OK, w porządku, to nie było takie łatwe. Życie nie jest filmem, a jedno objawienie nie przenosi gór z dnia na dzień. Spędziłem kilka miesięcy zastanawiając się nad swoją decyzją, przeliczając nowy budżet i szczerze mówiąc, zastanawiając się, co chciałem robić w tej nowej karierze.
Po drodze wziąłem kilka lekcji życia. Staromodny? Tak. Prawdziwe? Niesamowicie tak.
Sukces nie jest uniwersalny
Wychodząc ze szkoły utożsamiłem sukces z fantazyjnym tytułem i grubą wypłatą. Ale na co? Jakiej walidacji szukałem? Jakiego znaku aprobaty szukałem, aby umocnić moją inteligencję i wartość? Po zrealizowaniu tego konkretnego marzenia nie widziałem, że sukces ma wiele kształtów i rozmiarów. Sześciocyfrowa wypłata jednej osoby to czterodniowy tydzień pracy innej osoby. Choć może to zabrzmieć banalnie, sukces jest naprawdę tym, co z niego myślisz.
Równowaga praca-życie nie jest ładna, jest konieczna
Przez pierwszy rok studiów nie mieszkałem w Nowym Jorku. Mieszkałem w biurowcu mojej firmy na 32 piętrze. Moi jedyni przyjaciele zostali współpracownikami. Pracowałem ponad 80 godzin tygodniowo (tak, jest to możliwe) i zjadłem wszystkie posiłki przy biurku. Nie chodziłem na randki, ledwo mogłem wziąć wolne na spotkanie z rodziną i miałem zero hobby. Teraz głęboko wierzę, że powinieneś poświęcić się swojej pracy. I tak, powinieneś być dumny ze swojej pracy. Ale istnieje granica między poświęceniem się pracy a pozwoleniem jej na otoczenie życia.
Obie strony twojego mózgu potrzebują treningu
Na Wall Street mieszkałem w świecie Excela, PowerPointa, sprawozdań finansowych i giełdy. Liczby przez cały dzień. I chociaż do pewnego stopnia mi się to podobało, czułem, że moja kreatywność zmienia się w papkę. Wszystko zawsze dodawało się do mojej pracy i chociaż jest to zdecydowanie uspokajające, tworzenie i wprowadzanie innowacji nie stanowiło problemu dla prawej strony mózgu.
Od czasów bankowości inwestycyjnej odkryłem, że znalezienie pracy wykorzystującej obie strony mózgu poprawiło moją wydajność. W rzeczywistości badanie z 2008 r. Dokumentujące 74 pracowników uczestniczących w szkoleniu kreatywności wykazało, że „zwiększyli oni tempo generowania nowych pomysłów o 55%, przynieśli ponad 600 000 USD nowych przychodów i zaoszczędzili około 3, 5 mln USD dzięki innowacyjnym obniżkom kosztów”. tylko ja - to nauka.
Pieniądze nie zawsze są tego warte
Jasne, nikt nie zaprzeczy, że dobre zarabianie jest miłe. Ale jakim kosztem naprawdę jest tego warte? Po co mieć tyle gotówki, jeśli nigdy nie wyjdziesz z biura? Mogę osobiście zaświadczyć, że posiadanie większej ilości nie czyni cię szczęśliwszym. (Ale tak, przyznaję, że to ułatwia.)
Od czasu odejścia faktycznie podjąłem pracę, która znacznie mnie wynagrodziła. Czemu? Ponieważ wolę pracować dla firmy, która ceni sobie równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, zachęca do świetnej kultury biurowej i pozwala mi wykonywać pracę, która jest dla mnie znacząca. Czy patrząc na moją mniejszą wypłatę chcę płakać? Tak, czasami - jestem tylko człowiekiem. Ale na bok kilka łez, nigdy nie żałowałem swojego wyboru.
Nie opowiadam ci mojej historii jako skromnego przechwala, zamiast tego opowiadam ci to, bo chciałbym, żeby ktoś mi powiedział. Chciałbym, żeby ktoś mnie usiadł, zanim podpisałem list ofertowy i powiedział: „W twojej karierze jest o wiele więcej niż markowe firmy, pieniądze i tytuły. Chodzi o pracę w miejscu, w którym czujesz, że jesteś ceniony i cenny, miejsce, w którym jesteś dumny z pracy, którą wykonujesz, a jeszcze bardziej jesteś dumny z pracy, którą wykonuje Twoja firma. ”Bo to jest praca, którą mam teraz, i to jest cholernie dobre.




