Skip to main content

Wyzwanie 1: zrób coś, czego się boję

ZAKUPY Z LISTY CHALLENGE SIOSTRA KONTRA SIOSTRA KUPUJE MI... *coś poszło nie tak* (Czerwiec 2026)

ZAKUPY Z LISTY CHALLENGE SIOSTRA KONTRA SIOSTRA KUPUJE MI... *coś poszło nie tak* (Czerwiec 2026)
Anonim

Nie jestem kimś, kto żyje w strachu, więc pomyślałem, że będę miał trudności ze znalezieniem czegoś, czego bałem się każdego dnia do pokonania. Ale w tym tygodniu możliwości z łatwością się zaprezentowały.

wtorek

Dzisiaj strach, z jakim się spotkałem, to prośba o wcześniejsze wyjście z pracy. Mam trzy tygodnie do nowej pracy, właśnie wziąłem dwa dni na ślub mojego brata i przeprowadziłem się do nowego mieszkania. Nie chciałem mieć całego dnia wolnego; Nie chciałem nawet pół dnia; Chciałem po prostu wyjść o 15:30, więc mogłem się przenieść do 2 w nocy i następnego dnia rano pojawić się w pracy.

Może się to wydawać trywialne i dla niektórych osób tak jest. Ale dla mnie prośba o wcześniejsze wyjście z pracy na mniej niż narodziny, śmierć lub ślub jest równoznaczna z porzuceniem. Pytanie o czas wakacji jest jeszcze gorsze.

Co najgorsze może powiedzieć mój szef? Cóż, „nie”. Ale nie obawiałem się słów; takie było ich znaczenie. To była szansa, by pomyślał, że jestem mniej oddany mojej pracy, lub założył, że korzystam z jego dobroci lub naszego związku.

Jeśli jeszcze nie zgadłeś, jestem trochę handwringerem.

Kiedy we wtorek rano wszedłem do biura, wiedziałem, że chcę wyjść o 3:30. Ale w miarę upływu dnia i miałem coraz więcej powodów do interakcji z moim szefem, nerwy w moim żołądku stawały się coraz bardziej aktywne. Kilka razy nawet zatrzymywałem się w jego biurze, kołysząc się tam i z powrotem na piętach, mówiąc o bzdurach.

Próbowałem jakoś skierować rozmowę na wcześniejsze poruszanie się lub wychodzenie albo coś w tym stylu, ale za każdym razem kończyliśmy się w niezręcznej ciszy, a wyraz jego twarzy mówił: „Dlaczego wciąż tu jesteś?”

Wreszcie, na godzinę, zanim mój chłopak miał mnie odebrać, przestałem pracować i zacząłem wpatrywać się w zegar na komputerze.

„Więc przeprowadzam się dzisiaj!” Ćwiczyłem, trochę za głośno. „Do North Beach!” Ale bez względu na to, ile razy powtórzyłem te linie, zawsze brzmiały jak wymuszone, jakbym kłamał.

„Jesteś takim kujonem” - powiedziałem sobie - znowu na głos. Po około 22 minutach odepchnąłem się od biurka, wśliznąłem do biura szefa i wyrzuciłem z siebie: „Czy to w porządku, jeśli dziś trochę wychodzę, by przeprowadzić się do mieszkania?”

W ciągu dziesięcioleci obracanie fotela twarzą w moją stronę wymagało ode mnie pedału.

Albo po prostu się zastanawiałem, ale mogę całkowicie zrobić to po pracy każdego dnia w tym tygodniu.

Potem uśmiechnął się i powiedział: „Dokąd się przeprowadzasz?”

Rozmawialiśmy o moim nowym mieszkaniu, moim współlokatorze. Wszystko było w porządku.

„Przyjedziesz jutro?” Zapytał.

„Uch, tak?” Odpowiedziałem. „Oczywiście!” Poczekaj, czy właśnie przegapiłem okazję na dzień wolny?

"Dobrze, powodzenia."

I to był koniec. Cały ten stres i zmartwienie, na nic.

środa

Jednym z moich największych obaw jest ciemność. Prawdopodobnie mówisz: „Ile masz lat, sześć lat?” I w tym przypadku tak, jestem. Ogólnie nie boję się ciemności; Boję się dużego ciemnego mieszkania lub domu, w którym nie widzę wszystkich mrocznych zakątków, w których morderca w mojej wyobraźni mógł się ukrywać.

Jak zobaczycie w ciągu następnych 30 dni, mam bardzo aktywną wyobraźnię, z której wynikają wszystkie moje obawy.

W środę, moją drugą noc w moim nowym mieszkaniu, moja współlokatorka wyjechała z miasta, a mój chłopak miał „noc chłopców”. Musiałem więc spać samotnie w tym pustym, dziwnym i ciemnym miejscu z mnóstwem niewidzialnych zakątków i zepsute. Nie byłam z tego zadowolona.

W rzeczywistości zapaliłem każde światło w mieszkaniu i usiadłem na łóżku, pracując nad projektem pisania, dopóki moje powieki nie pozostały otwarte. Spojrzałem na zegar - 1:30.

Zapisałem pracę, wyłączyłem komputer, kazałem obchodzić wszystkie światła, a potem zamknąłem drzwi do sypialni. Ale kiedy nie spałem, wpatrując się w ciemny sufit, zdałem sobie sprawę, że jeśli zamknę drzwi sypialni, będę mógł zobaczyć wszystkie ciemne kąty. Więc tak naprawdę nie liczyłbym się jako stawienie czoła mojemu lękowi przed ciemnością.

Więc otworzyłem drzwi do mojej sypialni. Leżałem rozbudzony przez coś, co wydawało się wiecznością, nasłuchując wyimaginowanego mordercy, który wyłonił się z szafy na korytarzu i odciął mi głowę. Nie mam pojęcia, kiedy w końcu zasnąłem, ale kiedy w czwartek rano włączył się mój budzik, musiałem się oprzeć pokusie, by rzucić go przez pokój.

czwartek

Byłem obleśny, byłem kraba i nie chciałem nikomu niczego brać.

Czułem również stres związany z przeprowadzką, pracą od 9 do 5 i żonglowaniem drugą pracą copywritingu na boku (z pięcioma projektami na koniec dnia w piątek).

Więc kiedy jedna z moich ulubionych przyjaciół napisała SMS-a (tak, SMS-a) z pytaniem, czy mógłbym pomóc w zorganizowaniu jej kolacji próbnej. W Mendocino. W dwa dni. Chciałem powiedzieć: „Żartujesz sobie ze mnie”.

W rzeczywistości to nie jest prawda. Chciałem powiedzieć: „Tak! Jestem zaszczycony. Bardzo bym chciała ”, bo nienawidzę mówić moim przyjaciołom„ nie ”. Obawiam się, że mówiąc to jedno słowo, że uczynię mnie złym przyjacielem lub, co gorsza, złym człowiekiem.

Ale tak naprawdę czułem: „Po prostu nie mogę sobie z tym poradzić”.

Zamiast więc radzić sobie ze stresem i oferować cały czas, którego po prostu nie miałem, napisałem do niej: „Przepraszam, nie mogę”.

Właściwie powiedziałem: „Możesz wykorzystać dom, który nasza grupa wynajęła na weekend weselny, aby urządzić przyjęcie, ale tak naprawdę nie urządzamy przyjęcia. I nie mogę obiecać, że będę tam na czas, aby pomóc ci się przygotować.

Byłby to o wiele większy przełom, gdybym powiedział to jej osobiście lub przez telefon, ale ponieważ byłem pewien, że słowa utknęłyby mi w gardle i faktycznie brzmiałyby bardziej jak „tak” niż „ nie ”. Trzymałem się SMS-ów.

Może to strach, który wciąż wymaga trochę pracy.