Skip to main content

Wyzwanie 1: zrób coś, czego się boję - 1

ZAKUPY Z LISTY CHALLENGE SIOSTRA KONTRA SIOSTRA KUPUJE MI... *coś poszło nie tak* (Czerwiec 2026)

ZAKUPY Z LISTY CHALLENGE SIOSTRA KONTRA SIOSTRA KUPUJE MI... *coś poszło nie tak* (Czerwiec 2026)
Anonim

Codziennie mamy drobne zwycięstwa, prawda? Dojeżdżamy do przystanku, gdy autobus się zatrzymuje, uderzamy w Starbucks, gdy linia nie jest za drzwiami, słońce wychodzi w dzień wolny, żebyśmy mogli cieszyć się ciepłem.

Dla mnie ten tydzień był pełen wielu małych, opartych na strachu zwycięstw - i trzech głównych.

Główne zwycięstwo nr 1: Dzielenie się pisaniem z „prawdziwym” pisarzem

Dla wszystkich pisarzy zmorą naszego istnienia są porównania, które dokonujemy między nami a tymi, których uważamy za „prawdziwych” pisarzy. Nasza definicja „prawdziwego” zazwyczaj odzwierciedla rodzaj pisania, który chcemy robić lub sądzimy, że powinniśmy to robić.

Dla mnie definicja „prawdziwego” zaczyna się od głównych opublikowanych autorów, których książki i powieści są celebrowane przez społeczność literacką, a kończy się na dziennikarzach, którzy piszą dobrze zbadane i udokumentowane historie o polityce, nauce i korupcji. W mojej głowie wszyscy „prawdziwi” pisarze to ludzie bardzo poważni i osądzający.

Co to ma wspólnego ze mną i tym wyzwaniem? Cóż, z jakiegokolwiek powodu nie uważam się za „prawdziwego” pisarza. Przynajmniej jeszcze nie. I bardzo nieśmiało dzielę się pisaniem z tymi, których uważam za prawdziwych pisarzy, ponieważ obawiam się, że przeczytają moje słowa i powiedzą: „To bzdura”. W rzeczywistości myśl o pokazaniu jednego z tych bardzo poważnych, osądzających, i niezwykle popularni pisarze, moja praca powoduje, że żołądek mi się bulgocze.

Ale w ostatni weekend nie miałem wyboru. Po raz pierwszy spotkałem męża mojego przyjaciela i od momentu, gdy otworzył usta, byłem zachwycony. Jest dziennikarzem w Nowym Jorku i opowiadał historie o kontrowersjach i zatuszowaniach, został aresztowany w imię opowieści, i brzmiało to tak efektownie, że prawie płakałem. Bez żartów, gdybyś natknął się na naszą rozmowę, pomyślałbyś, że chcę mieć dzieci tego faceta.

Dla przypomnienia, nie wiem, ale chcę jego karierę. Kiedy więc zapytał, gdzie może znaleźć moje pismo, URL mojej witryny utknął mi w gardle.

„No cóż, moje rzeczy można znaleźć w The Daily Muse … i na mojej stronie…”

„A co z Atlantykiem ?” Wtrącił się mój chłopak.

„Och, to było rok temu, więc jestem pewien, że nie chcesz tego przeczytać”, praktycznie przeprosiłam.

„O czym ty mówisz, to było naprawdę interesujące” - kontynuował mój chłopak, wyraźnie zdezorientowany moją nieśmiałością.

„Och, ja… ja… pewnie, więc na mojej stronie internetowej też możesz znaleźć The Atlantic . Ale nie czuj się tak, jakbyś musiał to przeczytać.

Jąkałem się i bełkotałem, brzmiąc jak największy głupiec, cały czas mając nadzieję, że o tym zapomni. Następnego dnia to wszystko, o czym mogłem myśleć.

„A co, jeśli on nienawidzi mojego pisania?” Zapytałem każdego, kto nie miał dość słuchania, jak o tym mówię. „Co jeśli myśli, że jestem idiotą? Co jeśli myśli, że nie umiem pisać?

„Dlaczego cię to obchodzi?” Brzmiała uniwersalna odpowiedź.

„Ponieważ jest prawdziwym pisarzem, a jego opinia ma znaczenie.”

„Ty też i twój”.

Wszystko, co mogłem zrobić, to uśmiechnąć się i powiedzieć: „Dziękuję”.

Major Victory # 2: Meeting The Ex

Spotkanie z byłym nigdy nie jest przyjemnym doświadczeniem. W rzeczywistości wolałbym stać nago przed pokojem pełnym kolesi, próbując narysować moją sylwetkę, niż spotkać się z byłą dziewczyną chłopaka. Ale jeśli to musi się zdarzyć, chcę, żeby miało to miejsce zaraz po tym, jak włosy mi się ułożyły lub kiedy mam na sobie mój ulubiony strój, aby przynajmniej stanąć trochę wyżej, gdy ona mierzy mnie rozmiarami.

Niestety szczęście nie uśmiechnęło się do mnie w tym tygodniu.

We wtorek wieczorem, w tłustych włosach i obszernej bluzie, spotkałem Ex wbrew mojej woli. Nie dlatego, że wpadliśmy na nią w restauracji lub na weselu wspólnego przyjaciela, ale dlatego, że mój chłopak siedział dla niej z psem.

Robiliśmy obiad, kiedy dostał SMS-a. „O tak, Sara dziś wieczorem upuszcza psa”, powiedział bardzo swobodnie.

„Kiedy?” Zapytałam, zastanawiając się, jak mogę się zminimalizować.

Potem zadzwonił dzwonek do drzwi.

„Uh, teraz?” Zakłopotany wyraz jego twarzy sprawił, że moje wnętrzności zaczęły krzyczeć, a gdy skierował się do drzwi wejściowych, zacząłem iść do jego sypialni. Pomyślałem, że jeśli będę mógł się ukryć, dopóki nie skończy się odpadanie, będę mógł uniknąć niezręczności, dopóki nie poczuję się lepiej przygotowany do stawienia temu czoła. Ale potem się odwróciłem.

Wróciłem więc do kuchni, gdy pies wpadł do mieszkania, a głos jej właściciela był niedaleko. Nie jestem pewien, co robić, wziąłem nóż do krojenia (bo to normalne) i zacząłem kroić cebulę z siłą i precyzją.

„Cześć!” Podniosłem wzrok i zobaczyłem drobną, dziarską brunetkę w spodniach do jogi i bluzie z kapturem.

„Cześć”, zaoferowałem z najbardziej autentycznym uśmiechem, jaki mogłem zebrać.

„Sara, to moja dziewczyna, Lauren”, powiedział mój chłopak, jego głos był lekko drżący.

Znów zmusiłem się do uśmiechu, odłożyłem nóż do krojenia i uścisnąłem jej rękę. Udawałem, że nawet słucham, kiedy grzechotała o swoim psie i nadchodzącej podróży i „Och, co robicie? To brzmi dobrze!"

To było bolesne i chciałem uderzyć ją w twarz, ale udało mi się. A w ciągu ostatnich kilku dni wyprowadziłem nawet jej psa.

Główne zwycięstwo # 3: Wspinaczka na szczyt ściany wspinaczkowej

Czy byłeś kiedyś wysoko na wieżowcu, przyłożyłeś czoło do okna i spoglądałeś w dół na mrówkowe stworzenia pod tobą? Wiesz, że czujesz mrowienie podniecenia i strachu? Trzepanie w otchłani brzucha?

Rozumiem, kiedy jestem w trzeciej historii.

Wysokości to nie moja sprawa. Nie boję się ich; Nienawidzę ich. W rzeczywistości, gdybym mógł rzucić w nie kamieniami, zrobiłbym to.

Co więc zrobiłem w tym tygodniu? Dołączyłem do siłowni wspinaczkowej.

Po godzinie, jaką zajęło mi przystąpienie do testu asekuracyjnego, stanąłem pod czymś, co wyglądało jak mini wieżowiec i wpatrzyłem się w jaskrawo kolorowe ładownie, koła pasowe, liny i ludzi zwisających jak pająki z powietrza.

Przełknąłem trochę wymiotów.

"Jesteś gotowy? Który chcesz najpierw zrobić? ”Mój przyjaciel był entuzjastyczny i zachęcający.

„Hm, a co z tym?” Zbyt spanikowany, by pomyśleć, wskazałem drogę bezpośrednio przede mną.

„To wygląda na zabawne!” Oparłem się pokusie wylewania żółci na jego buty.

Z pomocą przyjaciela przywiązałem linę do uprzęży, zanurzyłem ręce w kredowej torbie wokół mojej talii i zbliżyłem się do ściany słabymi i drżącymi kończynami. Odwróciłem się, by rzucić mu ostatnie spojrzenie: „Jeśli umrę, możesz mieć moją kolekcję butów”, ale wszystko, co mi dał, to kolejne entuzjastyczne kciuki do góry.

Uśmiechnąłem się groteskowo i odwróciłem się, by położyć ręce i stopy na ścianie.

Trzymaj się, trzymaj się, powoli wspinałem się wyżej i po czymś, co wydawało się wiecznością, spojrzałem w dół, by sprawdzić swoje postępy. Zły pomysł. Byłem tylko w połowie drogi, ale czułem się, jakbym chwycił się półki okna z 25 piętra. Moje ręce zaczęły się pocić.

A potem zaczęli się ślizgać.

Jeśli myślisz: „Ale czy nie jesteś przywiązany?” Odpowiedź brzmi: tak, byłem i byłem całkowicie bezpieczny. Ale irracjonalna część mojego mózgu przejęła kontrolę, przekonując każdą racjonalną komórkę w moim ciele, że zaraz upadnę na śmierć.

Prawą rękę trzymałem na dużym uchwycie, lewą sięgnąłem do kredowej torby. Potem moje nogi zaczęły się trząść.

Zarzuciłem lewą rękę na kolejny duży chwyt i prawą po omacku ​​szukałem kredy.

Z drżącymi nogami i rękami splątanymi kredą nasiąkniętą potem zacząłem biegać po ścianie. Przynajmniej tak mi się wydawało.

Kiedy dotarłem na szczyt, byłem tak spocony i przestraszony, że nie mogłem mówić - problem, ponieważ musiałem powiedzieć mojemu przyjacielowi, żeby mnie opuścił, aby nie utknąć tam przez cały dzień. Odwróciłem się, uniosłem kciuki do góry, a kiedy odchyliłem się do tyłu i patrzyłem, jak ziemia podnosi się na nogi, poczułem, jak napięcie w moim ciele zaczyna się rozluźniać.

Moje ręce wciąż wyglądały, jak u Parkinsona, a kiedy dotknąłem ziemi, mój przyjaciel musiał rozwiązać moją linę. Ale kiedy spojrzałem na swoje osiągnięcie, poczułem dumę, której nie czułem od dawna.