Istnieje powód, który nazywa się „grind”.
Standardowy tydzień pracy przypada wielu z nas, ale zwłaszcza tym, którzy mają dzieci w domu. Utknęli w korku w godzinach szczytu, podczas gdy ich dzieci kąpią się i opowiadają na dobranoc, ich uczniowie walczą z rozmnażaniem, a ich nastolatki decydują o tym, kto co wie.
Ostatnie badanie przeprowadzone przez LearnVest wykazało, że ponad połowa pracowników wolałaby elastyczny harmonogram, a nawet podział pracy. Dwóch na trzech życzy sobie, aby mogli rejestrować swoje tygodniowe godziny w ciągu czterech dni zamiast pięciu, a 43% chce pracować zdalnie.
Ale ponieważ takie ustalenia nie są łatwe do znalezienia, szczególnie w przypadku kilku głośnych firm, które kończą status pracownika w domu, wiele osób kończy poczucie, że równowaga między życiem zawodowym a prywatnym jest niemożliwa.
Nie dotyczy to tych trzech rodziców, którzy znaleźli inny sposób na zapewnienie elastycznych warunków pracy, które pozwolą im zachować wymarzoną pracę i nadążać za rodziną.
Jak to zrobili i jak to wygląda? Pytaliśmy.
Poprosiłem o to
Teresa Coates, specjalista ds. Relacji z mediami
Na początku tego roku Teresa Coates wylądowała niesamowity koncert zarządzający mediami społecznościowymi dla firmy produkującej tkaniny w Południowej Kalifornii. Jeden haczyk: samotna matka musiała się przeprowadzić z Portland w stanie Oregon do Los Angeles, aby pracować na pełnym etacie.
Znalazła dom w pobliżu dobrego liceum dla swojej 16-letniej córki i niedaleko własnej siostry Coatesa, ale było to 40 mil - i 1-2 godziny, w zależności od ruchu - poza jej biurem. „Dojeżdżanie do pracy to piekło w LA” - mówi Coates. „To naprawdę tak źle, jak możesz sobie wyobrazić.”
Coates wychodził codziennie o 6 rano i wracał do domu 12 godzin później, zbyt wyczerpany, aby gotować obiad, a nawet spędzać wolny czas. Jej córka nie radziła sobie dobrze z harmonogramem, podobnie jak Coates. Zbliżanie się do pracy nie było opcją - dokładnie przeszukali ten obszar, nie znajdując innej bezpiecznej, niedrogiej lokalizacji i dobrych szkół. Coates zaczął zastanawiać się nad decyzjami, ale pomyślał, że jedno może pomóc: elastyczny czas. „Moi przyjaciele zachęcali mnie: po prostu pytaj! Jeśli powiedzą „nie”, powiedzą „nie” - mówi.
Po trzech miesiącach pracy usiadła ze swoim szefem. „Powiedziałem:„ Wiem, że wszyscy dojeżdżają do pracy, ale jestem samotną mamą, której córka odczuwa niepokój ”, wspomina Coates. Kiedy jej szef zapytał, co chce zrobić: „Powiedziałem:„ Chciałbym pracować co najmniej dwa dni w tygodniu w domu ”- wspomina. Jej szef zgodził się spróbować. Osiedlili się we wtorek, czwartek i piątek w biurze, z poniedziałkiem i środą w domu, i postanowili zebrać się ponownie po sześciu miesiącach, aby zobaczyć, jak uelastycznia się czas dla wszystkich i czy można go kontynuować.
„To była najlepsza rzecz, jaką mogłem zrobić” - mówi Coates. „Nasz poziom stresu i lęku jest niezmiernie lepszy.” Nadal pracuje codziennie od 7:30 do 16:00, ale oszczędza sobie sześć godzin tygodniowego dojazdu do pracy (wraz z około 30 USD na benzynę). W dni wolne od pracy w domu jest w stanie wysadzić córkę w szkole, odebrać ją i ugotować obiad. W dni, w których dojeżdża do pracy, jej córka wraca ze szkoły do domu lub jeździ od cioci.
Coates jest zachwycony nowym harmonogramem; jej współpracownicy dostosowują się. Na początku, mówi, było wiele komentarzy „Cóż, gdybyś tu był …”. Ale po kilku tygodniach wszyscy zaczęli się dostosowywać.
„Naprawdę wolę mieszanie się w biurze i w domu” - mówi. „Pracuję bardzo skutecznie w strefie pozbawionej zakłóceń w moim domu, ale miło jest też wyjść z domu”.
Szukałem tego
Maia Alees Walton, pediatra
Maia Alees Walton uwielbia opiekę nad dziećmi - to jeden z powodów, dla których została pediatrą. Ale kiedy pojawiły się jej dwa pakiety radości, zdała sobie sprawę, że najbardziej pragnęła dbać o swoje.
„Chciałam być lekarzem od piątego roku życia” - mówi. Pracowała ponad 60 godzin tygodniowo (pięć dni w tygodniu w prywatnej praktyce, z dodatkowymi wieczorami i weekendami w szpitalu i pogotowiu), kiedy wyszła za mąż i urodziła swoje pierwsze dziecko, wracając do pracy około sześć miesięcy po córce urodził się. „Kiedy przyszedł czas do pracy, płakała, a ja płakałem. W ogóle nie chciałem wracać - mówi. Walton postanowił skrócić swoje godziny - do trzech dni w tygodniu, a potem dwóch.
„Kiedy byłam w ciąży z drugą osobą, wiedziałam, że naprawdę chcę zostać w domu z moimi dziećmi” - mówi. Ale nie chciała też porzucić swojej wymarzonej pracy. Walton wiedział, że ośrodki pilnej opieki często miały zmiany w godzinach nieparzystych, więc skontaktowała się z jednym w rejonie Atlanty i opracowała własny harmonogram obejmujący zmiany od 18:00 do 21:00 jeden lub dwa dni w tygodniu. „Powiedzieli, że mogę zrobić jeden miesiąc lub 15 miesięcy”, mówi. „To zależy ode mnie.”
Pełnoetatowa praca jej męża jako młodszego kierownika w międzynarodowej korporacji zapewnia pełne korzyści, od opieki zdrowotnej po emeryturę, i zabiera go do domu na czas, aby przejąć opiekę nad dziećmi, gdy wyrusza do pracy. „Nie musimy płacić za opiekę nad dziećmi lub nianię, więc to kolejna korzyść” - mówi.
Chociaż jej wynagrodzenie stanowi około 15% dawnej kwoty, była to ofiara, którą zdecydowała się uczynić ze względu na swoją rodzinę. „Coś się dzieje, gdy masz dzieci”, mówi. „Zmieniają się twoje priorytety”.
W obecnym układzie zarabia niewielką wypłatę, pozostaje w kontakcie i utrzymuje swoje umiejętności doktorskie. I kiedy tylko zechce, może przyspieszyć zmiany, a nawet wrócić do pełnego etatu.
Jednak jej dzieci mają zaledwie trzy i jeden rok życia: „Będę jeździć, dopóki koła nie spadną” - mówi.
Stworzyłem to
Andy Green, prezes i dyrektor techniczny firmy informatycznej Sonjara
Andy Green wstrzymał się z kilkoma pełnoetatowymi pracami biurowymi w swojej karierze programisty komputerowego, choć harmonogram nigdy nie miał dla niego większego sensu. „Były spotkania po lewej i po prawej. Siedziałem i czekałem, aż ucichnie około 5:30, aby w końcu móc wykonać dobrą pracę ”- wspomina. Przeorał przez cały wieczór i rzadko widywał swoją rodzinę na kolację. „Potem miałem się spodziewać, że będę w biurze o 9 rano, mimo że byłem zmęczony pracą do późnej nocy” - dodaje. To było dalekie od ideału.
Jego żona Siobhan pracowała na rzecz rozwoju międzynarodowego dla organizacji non-profit (specjalizującej się w informatyce do celów społecznych), a po urodzeniu pierwszego dziecka jej firma nie dawała jej żadnej elastyczności w harmonogramie pracy.
Andy wrócił do pracy, aby uzyskać niezbędne świadczenia zdrowotne dla rodziny, a Siobhan zaczęła budować pracę kontraktową. W 2006 roku Andy mógł dołączyć do niej w pełnym wymiarze czasu pracy w swojej firmie.
Ich siedmioosobowa firma informatyczna, Sonjara, oferuje cyfrowe rozwiązania dla biznesu, rządu, organizacji non-profit i stowarzyszeń i odniosła zyski od samego początku. Siobhan jest dyrektorem generalnym, a Andy pełni funkcję prezesa i dyrektora technicznego. Flex time jest jedną z jego filozofii założycielskiej. „Chcieliśmy, aby ludzie byli nagradzani za osiągnięcia, a nie za siedzenie przy biurku” - wyjaśnia.
Oto, jak to działa: pracownicy mogą korzystać z biura w dowolnym momencie, a każdy musi przychodzić raz lub dwa razy w tygodniu na spotkanie pracowników i spotkanie osobiste. Poza tym mogą pracować w domu, w kawiarni lub na balkonie na Bahamach, o ile są dostępni, gdy klienci ich potrzebują.
Zieloni zazwyczaj pracują w domu codziennie od 8:30 do 15:00, kiedy ich ośmio- i dziesięcioletni synowie są w szkole. Kiedy chłopcy wracają do domu: „Dajemy im przekąskę i wyciągamy z nich lekcje” - mówi Green. W razie potrzeby wraz z Siobhan wracają do pracy w niektóre wieczory i weekendy. Niania przychodzi za trzy dni w tygodniu, aby pomóc.
„Jedną z fajnych rzeczy jest to, że mamy bardzo sprawiedliwe małżeństwo” - mówi Andy. Odrzucają odpowiedzialność za takie rzeczy, jak wizyty u lekarza i terapię dla swojego syna z zespołem Aspergera. Ich pracownicy również dobrze wykorzystują elastyczność: jeden z ostatnich pracowników opuścił poprzednią pracę, ponieważ miała małe dzieci w domu i miała wrażenie, że marnuje godziny na dojazdy, mówi Siobhan. Inny były pracownik skorzystał z elastyczności, aby opiekować się żoną, która chorowała przewlekle, i jego niepełnosprawną córką.
„Gdy masz dzieci, potrzebujesz elastyczności na pewnym poziomie”, podkreśla Andy. „Odnieśliśmy sukcesy w przywracaniu rodziców, a zwłaszcza kobiet, do siły roboczej”.
Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w LearnVest. Zostało tu opublikowane za pozwoleniem.




